„MYŚLENIE MA KOLOSALNĄ PRZYSZŁOŚĆ”

Zarastam sobie ubytki w powiekach powolutku. Trochę się denerwuję, a trochę sobie tłumaczę, że to bez sensu. Ale weź się człowieku nie denerwuj, kiedy co chwile wyskakują kwiatki w stylu: jedna frakcja rodziny Pokłóciła Się, w związku z czym dwie ciotki Są Obrażone i Nie Rozmawiają z jednym wujkiem i kiedy Dowiedziały Się, Że Ten Wujek Przychodzi Na Wesele, To One w Takim Razie Nie Przyjdą, fenk ju, gud najt.

Boze, niech już będzie po wszystkim, niech ja już pojde do księgarni, kupię 287643 książek, z czego połowa to kryminały, i wyjedzmy na tydzień do jakiegos zamku, i ja będę leżała i czytała te kryminały, a pozniej wróce i kupie najbrzydszego na świecie psa, i nazwę go Nabuchodonozor, a jak dziewczynka – to Hermenegilda Ptyś, i dalej będę leżała, tylko ze z tym psem na kolanach, i czytała te kryminały, aż mi się nie skonczą, a wtedy pojde i kupie nastepna partię. Takie oto mam plany na po weselu.

Bo w ogole, to w drodze logicznego rozumowania doszlam do wniosku, ze najwięcej kalorii do działania potrzebuje co? U człowieka?… Mózg, oczywiście. Widział ktos otyłego naukowca? Ja osobiście ani jednego. Wobec powyższego, niechaj tam inni na rowerach jeżdzą – JA SIĘ ODCHUDZAM EFEKTYWNIE: siedze i czytam. Poprzez czytanie zaprzęgam do pracy mózg, który mi uprzejmie spala kalorie. Jeden kryminał to tak jakby jeden etap tur de frąs, energetycznie. W przybliżeniu.

Po wczorajszym upale – urocza apokalipsa u nas. Za oknem – jak w kopalni odkrywkowej.
Śniło mi się, że byłam w Manderley… A nie, to nie mi.

TRZY ŁZY, TRZY BZY, TRZY BEZNADZIEJNE PSY

Troche mi słabo mruga jedno oko, gdyz Zebra wyregulowała mi wczoraj brwi. Niestety, częściowo wraz z mięsem z powiek. Mowi, ze „do wesela się zagoi” (aaaahahahah – to taki PODTEKST, prawda).

Znowu jestem spuchnieta z przejedzenia (w dlugie weekendy nie ma jak rodzina), choć również nasiąknięta wrażeniami artystycznymi, jako to:
– zwiedzaliśmy krzemionki opatowskie, gdzie neolityczny górnik w pozycji półleżącej i po ciemku wydobywał krzemień pasiasty;
– nastepnie zwiedziliśmy Park Jurajski, gdzie niektóre dinozaury miały paznokcie identyczne, jak taka pani z kawiarni (tylko mniej różowe);
– nastepnie chcieliśmy nieco odsapnąć nad rzeką, ale trafiliśmy na indiańskie cmentarzysko z ołtarzami z krowich czaszek;
– nastepnie co i rusz w drogę wchodziły nam roboty

Co do stroju dla Melanii, jestem ABSOLUTNIE ZA.

Melanię ubierze się tak.

A jej kuzynkę, Fugę, jako że jest nieco mlodsza, widziałabym w takim outficiku.

PS. Czy TO jest tzw. „pies ogrodnika”?…

FAKTYCZNIE, PRZYNUDZAM O TYM WESELU

Wobec tego zmienmy temat.
Proponuje na cos lżejszego – na przykład, marketing.

Na przykład, marketing parafarmaceutyków.

Nie będę tu się wypowiadac o fantastycznych reklamach w stylu „Co czwarta kobieta cierpi na hemoroidy” albo „Ach, czuję się taka wzdęta”, bo najwyraźniej techniki reklamy studiowałam na zupełnie, ale to ZUPEŁNIE innej uczelni, long time ago, in a galary far, far away. Nieważne zreszta.

W miniony weekend bowiem wstrząsnęła naszymi trzewiami skromna, niewielka reklamka w czasopiśmie NAJ.

Hasło reklamowe brzmi:
„Krew ci leci? KWIZDA!”

Jak już przestalam plakac ze smiechu i mogłam się WYPROSTOWAĆ i doczytać, o co chodzi, to okazalo się, ze owa KWIZDA jest nazwą specyfiku tamującego krwawienie.

Dobra – pomijając już wszystko inne – zgodnie z cechami dobrej reklamy, faktycznie przyciąga uwagę i zainteresowywuje. TO BEZSPRZECZNIE (acz raczej w stylu „Co za DEBIL mogl wymyslec taka nazwe dla JAKIEGOKOLWIEK produktu”). Natomiast jeśli chodzi o pożądanie i sam zakup to… Przepraszam, ale gdybym zmuszona okolicznościami miała pójść do apteki i wygłosić zdanie „DWIE KWIZDY POPROSZĘ”… Nie jestem sobie w stanie tego, niestety, wyobrazic. Trudno – przyjmijmy, że się wykrwawiłam.

(No chyba, ze doktor Jack zalozy mi w warunkach polowych opaske uciskową z włókna kokosowego lub zszyje różowym kordonkiem).

To co?… Kwizdę dla Państwa?…

RATUNKU HELP

Jest KONIEC SWIATA i jakas PADACZKA! W robocie nie mam kiedy, excuse le mot, udac się przypudrowac nosek, taki mam zapierdziel od paru dni. Ja nie wiem co z tym swiatem się wyrabia, ludzie maja czas sobie bociany w Internecie oglądać (podobno w sobote się wykluly i zablokowaly serwer), chodzic na premiery do kina, pisac donosy, czytac forum LOSTA, a ja?…

Wczoraj bylam w sklepie sportowym. Sklepy sportowe to dla mnie – pozwole sobie sparafrazowac zlota mysl Joey’a – lesbijski ślub. Kompletne dezinteresmą. Myślałam, ze tam zdechne z nudów, na szczescie udalo mi się wypatrzyć dział z torebusiami damskimi. Co prawda SPORTOWYMI, ale… Wełna nie wełna, byle była kicha pełna, jak mawiał Wilk, konsumując Owieczkę.

W nocy nie spalam w ogole, w związku z czym miałam NAPRAWDE BARDZO DUZO czasu na myslenie; ok. godziny 2.00 doszlam do wniosku, ze czeka mnie AMPUTACJA LEWEJ NOGI.

Naprawde, niech mnie ktos uśpi chloroformem i obudzi po weselu!…

ZAISTE PIEKNA DZIS MAMY POGODE (BEZ IRONII)

Wiec generalnie jest tak, ze ja się denerwuje, czas leci jak szalony, mam wrazenie, ze nic nie posuwa się do przodu, stresuje się, nie mogę spac i tak w kolko.

Przeczytałam w weekend damę z unikornem, bardzo niezła. Wzruszyłam się i prawie oślepłam od wpatrywania się w zdjęcia tych gobelinów.

Natomiast byliśmy w sobote na wycieczce, miedzy innymi z wizyta w pracy u kolegi N.
Bardzo przyjemne miejsce, czuję, ze bym się tam odnalazła.
Na przykład, jeden wąski korytarzyk od podlogi do sufitu zastawiony regałami, na których stoją setki brązowych półtoralitrowych szklanych flaszek, na każdej wielka nalepka z napisem „TRUCIZNA POISON”. Tak bardzo zalowalam, ze w ostatniej chwili wymienilam torebusię na mniejszą i nie mogłam zwinąć chociaż JEDNEJ TAKIEJ.
Na koniec, kolega N. wyciągnął spod biurka (normalne biurko, z komputerkiem) spore tekturowe pudełko i pozwolił do niego zajrzeć. Zajrzałam.
W pudełku ma kumpla.
Znaczy, TO, CO Z KUMPLA ZOSTAŁO, bo kumpel zyl w średniowieczu. Wiec ma jego czaszke, miednicze, piszczele. W pudelku. Tekturowym. Pod biurkiem. LUDZKIE SZCZĄTKI.
Naprawde, bylam pod wrazeniem.

Ja to chyba mam nudna pracę.
Ale takie ludzkie szczątki to tez bym sobie postawila pod biureczkiem, jak slowo daje.
Oraz ze dwie flaszki trucizny na szafce.
Tak, żeby nabrac właściwego dystansu.

NOWY DZIEN Z NOWYMI ATRAKCJAMI

Będąc dziś rano w łożku bardzo śpiąca, zawył mi kogut.
Eeeee… KOGUT?…
Tak, KOGUT. I trąbka.

– Żesz CHOLERA JASNA, znowu zapomniałam wyłaczyć budzik w moim telefonie! – zwróciłam się konwersacyjnie do śpiącego obok mnie (TAK – BEZ OFICJALNYCH WĘZŁÓW MAŁŻEŃSKICH), niejakiego N. Który powiedział „Bflmpflg?…”, gdyz spał.

– No idź, idź… IDŹ NA DÓŁ wyłacz to cholerstwo… – pogoniłam go.

Spojrzał na mnie troche nieprzytomnym okiem, dokonał oceny sytuacji, stwierdził, że nie popuszczę, zwlókł się z łóżka i poszedł wyłączać koguta, a ja się jeszcze na chwileczke przyłożyłam do poduszeczki i tak mnie jakoś sen zaczął morzyc… Gdy nagle poczułam, że ktos mnie szturcha kawałkiem plastiku. N. – wrócił z moim telefonem. Na ekraniku którego świeciło się „PODAJ KOD PIN”. Spiącą reka wstukałam PIN.

Telefon mi na to KOD NIEPRAWIDŁOWY. PODAJ KOD PIN.
Eeeeee?…
Trochę się ocknęłam.

Bo ja nie pamiętam mojego PIN-u do telefonu. Tj. pamiętam go palcami (kto grał na fortepianie, ten wie), ale nie numerkami. Z tym, że go chyba wlasnie zapomniałam. Jak to szło?..

Telefon: KOD NIEPRAWIDŁOWY. OSTATNIA PRÓBA.

Och, w mordę jeżem nietoperza… no JAK mogłam zapomniec, taki prosty układ jednym palcem… Nieno, kurwa mać…

A telefon mi na to: SORY. ZABLOKOWAŁAŚ SOBIE KARTE SIM. TERAZ IDZ I POSZUKAJ INSTRUKCJI, LENIWA BAŁAGANIARO. KOGUTOW CI SIĘ ZACHCIAŁO. AHAHAH.

No wiec, instrukcje chyba zgubiłam.
W każdym razie, nie mam jej, nie pamiętam, jak wygląda, nie mogę nawet rozwiesic listow gończych, nie wiem, kiedy ostatni raz ją widziałam i w jakich okolicznościach ani o czym wtedy rozmawiałyśmy i w co byłam ubrana.

Aaaa… aaa… Nie wiem, co mam zrobic teraz. Od razu mowie, ze DO SALONU NIE POJDE – żywcem mnie nie wezmą.

Melania została obstrzyżona; wygląda znowu nie jak ona, tylko jak rudy baleron i strasznie się skarży na krzywdę, jaka ją spotkała. Oraz ma dziwny wyraz twarzy.

PS. JUZ! Po klopocie! DZIALA! Change mi naprawil 🙂

I'M WINKING AT YOU

Melania idzie dzis do fryzjera.
Tak, wiem, ze w zeszłym roku obiecałam, ze NIGDY WIECEJ, ale psina znowu pokryta jest warstwa sfilcowanych kołtunów i nosi na sobie zielnik polski. Poza tym, PODOBNO zbliżają się upały (i ja im radze, NIECH SIĘ POSPIESZĄ).

Wczoraj OCZYWIŚCIE jeśli musze jechac tramwajem raz na ruski rok, to tramwaj O CZY WIS CIE się PSUJE i musze popylać w deszczu (oczywiście, ze nie miałam parasolki), w związku z czym za 4 minuty wyglądam jak pies wodołaz, z tym, ze jestem z tego o wiele mniej zadowolona. Zmokłam, zmarzlam, przeklęłam warszawski ZTM i wszystkich na literę „T” (jak „tramwaj”), wróciłam do domu, wypilam 3 herbaty Dilmah (to już JEST uzależnienie, prawda?), obejrzałam 11 razy scene z „Między słowami”, jak ona śpiewa na karaoke party w rozowej peruce, utopiłam w wannie Agatę Christie i poszłam spać.

Wstalam rano i DESZCZ NIE PADAŁ.
Nie mogę się odnaleźć.

NIEWIELKIE ŚWIATEŁKO NA KONCU BARDZO DLUGIEGO TUNELU

Już mniej wiecej rozpoczęłam kumać, o co w tym wszystkim chodzi.

Bylam na przymiarce kiecki i te panie sciągnęły mnie w niej jak Scarlett O’Hara w swoim przesławnym gorsecie. Ledwo mogłam oddychac. Z piec razy się pytałam, czy będę mogla w niej USIĄŚĆ albo chociaż ZACZERPNĄC POWIETRZA – panie ze śmiechem zapewniały mnie, ze ach, OCZYWIŚCIE.

I tak sobie mysle.
Ze te wszystkie STRESY I JAZDY.
Które ostatnio mi są fundowane.
TO TYLKO DLA MOJEGO WLASNEGO DOBRA.
Żebym się NIE ROZTYŁA ze szczęścia I ZMIEŚCIŁA w tę dopasowana na maxa sukienke!

Bo ostatnio kupiłam sobie kilka butelek malinowego piwa i te miękkie serki Napoleon, wprowadzone do obrotu handlowego NA MOJĄ ZGUBĘ. Kilka wieczorów i mogę bezpowrotnie zrujnować mój obwód w pasie, do czego nie chce dopuścić rodzina mojego Ukochanego.
Prawda?

Przyjmuję zakłady, o której uda mi się upić na moim weselu, które wymknęło się spod kontroli jak Ósmy Pasażer Nostromo i popierdziela po suficie, wciągając coraz to nowe ofiary.

PS. Tatakaroliny – nie zadręczaj się przekazem na banerze, albowiem do ciebie należeć będzie Królestwo Niebieskie.