PRÓBY ODPOWIEDZI NA TRUDNE PYTANIA

W robocie lekka mendoza.

Staram się przebywac myślami gdzie indziej, co udaje mi się naprawde prześwietnie. Troche czasem zapominam, że nie jestem u siebie na blogu, tylko w realu – w białej koszuli, z wizytówką, z poczta przychodzącą – i zdarza mi się wbiec do sekretariatu z okrzykiem „KOŃ LIZAŁ PIERSI ANDŻELINY DZOLI!!!!”.

Swoją drogą, co na to obrońcy zwierząt!
Cholera wie, co ona tam ma, w tych cyckach, zatankowanych na full, i czy to przypadkiem nie wyłazi przez skórę i nie jest trujące dla koni! Moim zdaniem, to skandal. Koń powinien dostać wysokie odszkodowanie. Natychmiast.

Co do skorków.
Czy skorkom podnoszą się uszka po czapim?
Obawiam się, że wątpię.

Tak myślę, że Hanka ma wiele racji. Te wszystkie stworzenia obserwują nas uważnie, udając bezrozumnośc, a tak naprawdę to one sa prawdziwymi władcami świata i BLISKI JEST DZIEŃ, KIEDY SPUSZCZĄ NAM ŁOMOT. Wyobrażacie sobie inwazję ślimaków na Francję?…

Idę robić Andrzeja.

TERAZ TROCHE O SLIMAKACH LUDOJADACH

Dobra! Dosyc na razie tej techniki (panstwo wyjątkowo zgodne: livebox wek, kupic ruter. Dobra, tylko zeby potem nie bylo, ze nie bedzie mi mial kto pomoc w konfiguracji, tak? Oczekuje PELNEJ GOTOWOSCI). Ja zawsze wolalam metafizyke od fizyki i opowiem zaraz piekna historie o slimakach ludojadach.

Proszę usiasc wyodnie i zaopatrzyc sie w drinka, bo to nie na słabe nerwy jest.

NO WIĘC.
(wszystkie fajne historie zaczynają się od NO WIĘC).
moj mąz przywiózł z questu kawał smażonego sandacza.
SĄ TACY CO PRZYWOŻĄ ŻONOM PERŁY i diamenty – on przywozi ryby.
Na tego sandacza nie mógł jednakowoz patrzeć, bo zeżarli ze szwagrem siedem kilo tego specjału, więc udał sie on, ten sandacz, do lodówki.

Po odbyciu stosownego vacatio legis moj mąż postanowil poczęstować sandaczem Fryderyka, Kota z Siódmej Czeluści Piekieł.

(Fryderyk jak na swoje lata ma się nieźle, sprowadził sobie kilka lubieżnych kocic – preferuje umaszczenie czrno – białe – i dmucha je w co słoneczniejsze dni na trawniku na wporst okna babci, która to ze zgrozą mi pozniej opowiada – „NO LEDWO CHODZI a jeszcze mu się na amory zbiera!”. Tak, że o).

Wyniósł, ułożył estetycznie, nieco rozdrobnił.

Za jakies piętnaście minut mowi – chodź, zobaczymy, czy Fred go zjadł.

WYCHODZIMY
A TAM
DOOKOŁA SANDACZA
WIANUSZEK
i wyglądało to NAPRAWDĘ potwornie

SLIMAKÓW takich ohydnych, tłustych, jak napisal Clarkson – z rodzaju tych sans un maison.

O MATKOOOOOOOOOOOO BOSKA!

JAK TE SLIMAKI zwąchały padlinę, ja się pytam, i zleciały się z całego ogródka?… W kwadrans?… Jak one musiały biegiem zapierniczać!…

I CZY ONE SĄ GROŹNE DLA LUDZI?
Slimak zjada sandacza, człowiek zjada sndacza, czy to jest jakos przechodnie na SLIMAK ZJADA CZŁOWIEKA?…

Chcialam tylko przypomniec, ze jakis rok temu czatował na mnie pod drzwiami ŚLIMAK WIELKOSCI SZCZENIĘCIA i ja się wtedy ha ha ha, smialam, ze ooo, jaki duzy slimak PEWNO KOSMITA. No i kurna teraz mam. CAŁY OGRODEK KOSMITÓW LUDOJADÓW. Musze sie przed nimi barykadować w domu, bo a nuż przysnę w fotelu i obudzę sie CAŁA POKRYTA ŚLIMAKAMI?… A co bedzie, jak wlezą na górę do sypialni?…

JAKBYM SIE NIE ODZYWAŁA jakies dwa tygodnie
to wyslijcie kogos, zeby sprawdzil
czy nie wpieprzyły mnie SLIMAKI.

Mówiła wasza Riplej.

CHCĘ BYC BLONDYNKĄ!

…a nie, kurwa, użerac się z konfiguracją Neostrady na Mac-u.

Po siedemnastokrotnym instalowaniu, deinstalowaniu, podłączaniu modemu po USB, odłączaniu (komputer nie widzi modemu, diody sie nie palą) i od nowa Pani Janowa… Weszłam se do internetu Pecetem.

Po przeryciu wszystkich możliwych forów wyszło mi, że do modemu, jaki zafundowała mi Tepsa – ZXDSL 852 – nie ma sterowników na mojego Maca OSX z Intelem. NIE BO NIE. Nie ma i nie wiadomo, kiedy (i czy) będą. Oszuści cholerni, oczywiście w żadnym miejscu w pakiecie instalacyjnym Tepsy nie ma takiej informacji – że te sterowniki na płytce to owszem, dla Mac-ów, ale jakby nie dla wszystkich.

Rady są dwie:
– kupić router z modemem ADSL lub
– kupic liveboxa od tych je… lernych neostradzistów.

I co ja mam zrobić, droga Gosiu?
Boję się, że router to już jednak ponad moje siły i że prędzej osiwieje, niż go skonfiguruję. A z drugiej strony – skąd mam wiedzieć, że livebox mi zadziała?…

Normalnie paznokcie mi się rozdwajają od tego stresu.

Mam jeszcze taki pomysł, żeby spróbowac naprawic modem, podłączony do Maca, poprzez cykliczne walenie w niego pałką do ubijania ziemniaków. MOŻE ZASKOCZY.

I jak ja sie mam nie denerwować i zdystansować do świata!

KATE MOSS SIĘ SYPIE!

Mój mąż odbywa dziś jakis kolejny quest (z mężczyznami to jest tak, że muszą mieć quest, inaczej są nie do życia), a ja, no cóż, odrabiam zaległości towarzyskie. Na Pudelku i przyległościach, naturalnie.

Jedną z sympatyczniejszych informacji jest ta, że Kate Moss się sypie. Nie, żebym jej źle życzyła – sama wiem, jak to jest, mieć 33 lata i iśc sobie kupowac bikini w Calzedonii. MOŻE I NIE JEST JESZCZE TAK ŹLE, ALE TO JUZ NIE TO, CO KIEDYŚ, że tak powiem. Ale może nareszcie, NARESZCIE przestaną nam wmawiać, ze ta laska jest ŁADNA, do kurwy nędzy.

Frytka sie skarży, że są takie dni, kiedy nie ma co do garnka włożyc. Biedactwo!… Zostały mi dwie torebki brązowego ryżu HALINA, jakbys Frytko przechodziła z tragarzami nieopodal.

Ale zupełnie rozsmarowała mnie Amy Winehouse, kobieta, która budzi we mnie uczucia ambiwalentne: śpiewa jak anioł, ale wygląda jak COŚ BARDZO DZIWNEGO, jest chuda jak trup, cała w bliznach i tatuażach, z tyłu ma OGON, no i ten makijaz… Ale oto co powiedziała, odbierając nagrode za piosenkę roku:

„Trochę mam to wszystko w dupie. Dziękuję. To prawdziwy zaszczyt. Teraz pójdę się upić.”

Lubię Amy 🙂

W KOSZYCZKu – JABLUSZKO, W JABŁUSZKU – ROBACZEK!

Szalenie podoba mi sie nicnieróbstwo.
SZALENIE.

Mogłabym zawodowo leżeć całymi dniami na leżaku i czytac „Historie medycyny” (wiecie, ze Chińczcy uczą sie wyrywania zębów palcami, a trepanacje czaszek u ludów pierwotnych wykonywane były ptaktycznie co drugi dzień, żeby dostarczyć DOBREJ JAKOŚCI SUROWCA NA AMULETY?…).

W ramach obiadu wykonałam Bardzo Dziwny Makaron z Sardynkami (w ostatniej chwili okazało się, że nie mam pomidorów w puszce, i wzięłam keczup Pudliszek… no bardzo to wyszło… INTERESUJĄCE).

Kawał Andrzeja mam juz zrobiony.

dziesiec lat temu sama bym na siebie napluła, za to co teraz powiem, ale powiem, ze KOBIETY NIE SĄ STWORZONE DO PRACY ZAROBKOWEJ. Kobieta o wiele lepiej się czuje, bumelując w domu.

Podrzucilibyscie człowiekowi jakiegos fajnego escape the rooma, co?…

Z PAMIETNIKA BEZETATNIKA DZIEN DRUGI

Piszemy.
Okazalo sie to czynnoscia szalenie stresujaca.

Mnie najbardziej uspokaja robienie na szydelku, rozpoczęłam zatem bieznik (ściegiem filetowym). Mam juz dla niego imię – nazywa sie Andrzej.

Zawsze to cos mi zostanie po tej szalonej przygodzie z szołbiznesem.

Rotacyjnie robimy eksperymenty „Ile się czlowiek moze nie myc”.
(„Latają już nad toba muchy?” – „Na razie owocówki!” – „E, to jeszcze słabo! Wytrzymaj jescze pare godzin!”).

Żywię się dziwnymi rzeczami, bo nie mam czasu odchodzić od komputera. Np. wczoraj zjadłam kubeł makaronu wymieszanego naprędce z pesto, ktore okazalo się chyba przeterminowane, bo bardzo mnie pozniej męczyło.

A adrenaliny mam więcej, niż podczas najbardziej krwawych awantur w robocie. Tak mi cały czas we łbie huczy, ze nie mogę spać.

Matko kochana.

No nic. Musze dodac Andrzejowi pięc okienek w następnym rządku.

ROZWAZANIA CZŁOWIEKA SIEDZĄCEGO W DOMU

Na poczet tego żeby zobaczyc, JAK TO BĘDZIE NIE MIEĆ ETATU, wzięłam cztery dni wolnego.

I siedzę.
I patrzę co się dzieje z człowiekiem.

(na razie człowiek siedzi od rana w Internecie i gra w bąble. Stęskniłam się za Bablami, bo nie mam ich w pracy. Wlasnie wypaliły mi siatkówkę trochę).

Tak się zastanawiam, jak to będzie być NA UTRZYMANIU MĘŻA.
Bo od 10 lat dysponowałam wlasną pulą odcinków płatniczych, które nie raz zdarzyło mi się ulokowac nieco fantazyjnie.

Czy to będzie tak, że mąż wręczy mi raz na tydzień 20 złotych i powie KUP BUŁKI, PARÓWKI A ZA RESZTĘ SIĘ UBIERZ? (na szczęście on je nie parówek).

A co będzie, jak powie „SKORO JUŻ SIEDZISZ W DOMU, TO ZRÓB MI OZÓR W GALARECIE”.

Aaaaaaaaaaaaaa!… NIGDY W ŻYCIU nie ugotuje ozora… nigdy… i nie obiore go ze skóry… Widziałam raz ugotowany ozór przygotowany do zdjęcia skóry… aaaaaaaa!… Słabo mi.

NO więc siedze i tak dumam.
I pije piatą herbatę Dilmah.
Po ilu herbatach zabiera człowieka pogotowie?

JEZUSIE JAK MNIE PLECY RYPIĄ!

W tej części zaras nad tyłkiem.
Co to może być za cholera pasiasta?
Jak normalnie lubie sobie pospac w weekendy, tak mnie wygoniły z łóżka. Za cholerę nie da się leżeć dłużej z takim bólem pleców.

(I może co? Może mam zacząc kurna… JEŹDZIĆ NA ROWERZE, zeby przestało?… Albo SPACEROWAĆ?… I co jeszcze?…)

Qurrito w KFC jadły?… Bo mi smakuje.
Nietłuste wogle. Takie DIETETYCZNE, nie? Zerokaloryczne. Z ananasem, to sie liczy jako sałatka, nie?…

I dzis mam znowuż wery bizi dej i wiecie co. Dojrzałam do tego, żeby pirzgnąć etat. Dziesięć lat mi to zajęło, żeby stwierdzić, że na takim etacie to się netto traci, a nie zyskuje. Traci się to co w życiu najważniejsze. Czyli czas na głupoty. A ten czas mozna super fajnie wykorzystać w inny sposób. Na przykład siedzieć na tarasie, machać nogą, pić kawkę*, pisac maile do przyjaciółek, robić kolację dla męża, pasac guniaki czerwczyki, czytać kryminały…

No.

* Dokonałam ostatnio super odkrycia. Otóż ja w pracy pije rozpuszczalną neske – FUJ, ale pomaga mi funkcjonowac. No i jedna kolezanka mnie poczęstowala takim czyms, co sie nazywa SLIM COFFEE i powiem wam, że jest PYSZNE! Znaczy – mi smakuje, bo tam jest mnóstwo cykorii, ekstrakt z zielonej herbaty plus dodatkowo jakieś witaminy i minerały, bo to ma wspomagać przemiane materii, ale głównie chodzi mi o ten smak – smak kawy zbożowej, normalnej takiej naszej kawy zbożowej, którą uwielbiam. Chyba się na to przerzucę.

NA POMOC SŁOWACKIM NIEDŹWIEDZIOM

Czy ja naprawde nie mogę mieć chwili spokoju, zając się pracą, domem, ogrodem…

Krew mi się w żyłach ostatnio zestaliła na wieść, że Słowakom niedźwiedzie za bardzo obrodziły tego roku i muszą cześć odstrzelić. Konkretnie POŁOWĘ. CZTERYSTA. Musza ubić CZTERYSTA NIEDŹWIEDZI bo mają osiemset i ponoc jak na Słowację to za dużo.

Co za bandyci!…

W DODATKU PODOBNIEŻ te niedźwiedzie to UCHODŹCY z Ukrainy na przykład albo z Rumunii. No ludzie! Takie biedne niedźwiedzie przedzierają się przez granicę… Przeprowadza je ubrany w moro świstak z partyzantki… Przybywają do Słowacji całymi rodzinami, krzyczą „Wolność, wolnoooooooość!” i padają sobie w objęcia… Po czym zza krzaka wyłania się słowacki myśliwy z fuzja i…

Nie, nawet nie mogę myśleć na ten temat.

(Czasem Hanka mnie mityguje „Wyobraź sobie takiego niedźwiedzia, skołtunionego, z nieświeżym oddechem, pijanego i z kupą przyklejoną do futra!”)

(A mój mąż twierdzi, że niedźwiedzie żywią się OWOCAMI LEŚNYMI I MIODEM. Że może owszem czasem złapią sobie rybę, ale bez przyjemności. Kocham go)

Musimy cos z tym zrobic i ja proponuje te niedźwiedzie sprowadzic do nas. Do Polski. Mamy dużo miejsca – zmieszczą się. Co to jest, czterysta miśków. Nawet nikt nie zauważy różnicy.

Może uruchomimy akcje PRZYGARNIJ MISIA i każdy będzie mógł sobie adoptowac słowackiego niedźwiedzia, co? Ja bym jednego wzięła. Przebrałabym go w cygańską sukieneczkę i prowadzała ze sobą na smyczy do pracy.

Świetnie by się wkomponował.