CO BY TU…

Siedze i nie mam co z rekami zrobić. Nie mam pracy domowej na dzisiejszy wieczór!

Wobec powyższego kupiłam nowego Clarksona i czytam.

Jak ja go nienawidzę!

Nienawidze go za to, że pisze DOKŁADNIE to, co ja czuję; opisuje to, co myslę, a w dodatku robi to w TAKIM stylu, że ja nigdy, przenigdy bym tak nie napisała, nawet gdybym żyla 400 lat i terminowała u Bułhakowa.

Nienawidzę tego wielkiego rozrabiaki.

Poza tym znowu wpadłyśmy w histerię i rozważamy problemy w stylu „Jeśli mężczyzna pisze do ciebie ‚MYSZKO’ to znaczy, ze cię lubi, czy ze ZAMIERZA CI POWIEDZIEĆ COS STRASZNEGO BO ONI ZAWSZE SĄ MILI, KIEDY CHCĄ NAM ZROBIĆ COŚ STRASZNEGO”.

No czy ja wiem.
Myślicie, że np. mężowie alkoholicy sa MILI dla swoich żon, zanim połamią im żebra, wybiją zęby albo przypala papierosami?… Że przedtem mówią do nich „MYSZKO”?…

PS. Oraz obejrzałam „Jabłka Adama”. MATKO BOSKA. Jaka jestem pozamiatana.

O TRAUMATYCZNYM WEEKENDZIE I PORZADKACH

(Najbardziej na świecie boje się pająków – dziś po N. jeden latał, i tak się wydarłam, że N. mi powiedział „A teraz idź przeproś sąsiadów!” – a zaraz po pająkach boję się, kiedy mój mąż sprząta. Właśnie teraz sprząta, usunęłam się zatem pokornie w kąt, żeby mnie nie owinął folią i nie wystawił obok śmietnika w szale porządkowania).

W ramach spędzania weekendu umyłam frytkownicę.
Japierdolę.
Więźniowie w ramach resocjalizacji powinni dostawać frytkownice do mycia. Paris Hilton zamiast odsiadki powinna umyć frytkownicę. Na spotkaniach odchudzającym grubasy powinny dostawać frytkownice do mycia i powinno im się wizualizować, że ich tłuszcz i cellulitis jest właśnie taki ohydny, lepiący i niemożliwy do umycia.

Było to strasznie traumatyczne doświadczenie i na nim powinnam zakończyć, ale – nie nie nie! Zachciało mi się obejrzeć WOJNĘ ŚWIATÓW z Tomkiem Krusem.

Film jest szalenie poruszający, Tomek w roli zbuntowanego ojca zakochanego w byłej żonie jak zwykle wymiata, ale najpiękniejsze było zakończenie.
Powaliło mnie na kolana.

Zakończenie wyglądało tak, jakby do ekipy na planie przyszła żona Tomka Krusa i powiedziała „Tomek do domu! Zapomniałeś, że wydajemy dziś obiad dla tych twoich masonów scjentologów? Jazda mi skrobać kartofle!”, a Tomek posłusznie spakować tornister i wyszedł z planu trzaskając drzwiami. Reżyser za nim wołał „Panie Tomku ale panie Tomku! No jak to tak! I co my teraz powiemy widzom!”. A Tomek mu na to: „Spoko, panie Staszku, powie się, że to zarazki!”

I jak umyślili, tak zrobili.
Tomek poszedł do domu skrobać kartofle, a widzom się powiedziało, że ufoków wykończyły zarazki.

No bo co. Zarazków mamy się wstydzić przed byle ufokami?…

(Boże, naprawde się boję, za oknem apokalipsa z piorunami, a jak spytałam mojego męża „Kochanie, ale co ty robisz?” to mi odpowiedział „NIE BÓJ SIĘ STARA – porządek też jest dla ludzi!…”)

Idę sobie chlapnąc winka.

O PIŁCE, PIZZY I PREZENCIE IMIENINOWYM

Drogi pamiętniku! Poszukuję odpowiedzi na nurtujący mnie problem, dlaczego gramy w Mistrzostwach Europy w piłce nożnej z AFGANISTANEM, KAZACHSTANEM, AZERBEJDŻANEM, ARMENIĄ i IZRAELEM. Niech mi kros to przystępnie wytłumaczy, bardzo bym prosiła. Ja wiem, że jeśli chodzi o geografię, to nigdy nie będę Leonardo da Vinci, ani nawet Di Caprio, ale to już naprawdę, naprawdę jest BARDZO DZIWNE.

Jadłam wczoraj pizze MARRAKESZ i pozwolę sobie zacytować ex-Premiera: YES YES YES! Jest PYSZNA. Pozostajemy przy pizzy Marrakesz i nie szukamy już więcej.

A mój mąz ma dziś imieniny i w ogóle nie chce, żebym kupiła mu w prezencie KOKON OBCEGO, który wrzuca się do wody i karmi odzywką, a on rosnie i świeci mu się głowa. W ogole nie wiem, DLACZEGO! Ja bym była BARDZO zadowolona z takiego prezentu – zawsze chciałam hodowac Obcych! (a zostaje mi na pocieszenie co najwyżej pleśń na chlebie).

To czuj duch! Lece pisac rozwlekłe i przydługie dialogi (a nuż płaca od słowa!)

„NAD SKIERNIEWICAMI KRĄŻYŁ SĘP PŁOWY”

Zasuwamy jak dzikie, krew nam oczami leci.
Jak będę miała wolniejsza chwilę, to musze napisać traktat na temat „Dlaczego mężczyźni chlapią”, bo coraz bardziej mnie to fascynuje.

Kurczak kung pao melduję posłusznie, iż nie zachwycił mnie (jak Słowacki). To był z tej paczki Kamisa do potraw orientalnych. Wole mojego dobrego, starego kurczaka curry ze świeżym imbirem.

A poza tym czytam „Dom” – taki nowy thriller, wyszedł teraz niedawno.
Matko kochana, jaka pojechana książka. TAK MEGA DZIWNA, że „Inni” przy niej to Mapet Szoł. Na razie kompletnie nie kumam, co tam się dzieje.

Dobre horrory z egzorcyzmami ktos zna i mógłby polecić?… Bo Carnivale nam się skończyło.

SIE DZIEJE

Blogasek mi pajeczyną obrasta, albowiem przepraszam za usterki ale mam urwanie wora.

Dniami i nocami piszemy te dialogi tak żeby było śmiesznie a jednocześnie mądrze i jeszcze łza sie zakręciła i nie jest to proste. Nie jest. Czasem musimy pomagać sobie słownikiem i cebulą. W ogóle przebywam jedną połową głowy tu, a drugą tam i czasem mi sie myli.

W robocie kongo, na drogach korki.
LUDZIE!
SKĄD TAKIE KORKI?
Staliśmy trzy godziny w korku!
Myślałam, że jakis wypadek, ale nie – normalnie korek.
N. twierdzi że to Marsjanie rozsypali jakis proszek głupoty i wszystkim ludziom nagle odpierdoliło.
Ja jestem zdania, że oni rozsypali ten proszek już jakis czas temu (vide: wyniki wyborów), a teraz nastąpiła kumulacja.

(Mój kochany mąż! Zaledwie osiem lat ze mna pod jednym dachem i już wierzy w istnienie kosmitów!).

A poza tym, że nie mam czasu na nic, nawet zwariować nie mam czasu, to nuda, nie? 😉

Idę robić kurczaka kung pao.
Wczoraj na kolacje były zapiekane są żakoby, tak? Żeby nie było.