Niekonsekwencja

Wypadl mi swistek papieru z „Chaosu” Gleicka:

„Wszyscy bawimy się w gre zwana przetrwaniem – w roznych dekoracjach, zawsze jednak pomiedzy dwiema drogami: oportunizmem i negacja. Jedna daje poczucie bezpieczenstwa, druga – zludzenie wolnosci. Rzadko ktorakolwiek daje pelnie szczescia.

Przerazajace, jak destruktywna może być wolnosc i jak ciezkie sa kajdany konformizmu. Dlatego wybieramy kompromisy.”

Tak dawno nie bazgralam na serwetkach, ze z trudem rozpoznalam swoje pismo.

Pamietam, co mialam wtedy na mysli – a raczej W GLOWIE – i skad ten kompromis. Ale nie wybralam kompromisu.

I zgodnie z teoria chaosu jestem niekonsekwentnie szczesliwa 🙂

APS-y z ramkami i sektor uslug jako TAKI

Do wszystkich pracownikow KODAKA, ktorzy duzym nakladem wysilku intelektualnego wyjasniali mi, dlaczego ABSOLUTNIE NIEMOZLIWE jest wykonanie zdjec APS z ramkami, poslugujac sie argumentem „BO NIE MA TAKIEJ MASZYNY rozumieja panstwo?… MASZYNA nie zrobi” – mimo, ze POJAC nie moglismy, DLACZEGO niby ta maszyna tych ramek NIE ZROBI (technicznie) – na to Pan z Kodaka juz odpowiedziec nie umial. Umial tylko powiedziec BO MASZYNA.

Otoz:
– pan z Kodaka ja bardzo prosze na kurs doszkalajacy (na koszt wlasny)
– maszyna Kodaka co NIE ROBI ramek – gratuluje Kodakowi standardow, jakosci uslug i pracownikow

A zdjecia APS z ramkami – do wgladu u mnie.
DALO SIE.

Bo ostatnio – gdzie nie pojde: do banku, do restauracji, do punktu obslugi Kodak, do… Wszedzie slysze NIE DA SIE – komputer sie zacial, paznokiec sie zlamal, nie ma transmisji…

Zapewniam, ze DA SIE, drodzy panstwo. Wine ponosi nie komputer, tylko Panstwa bezmyslnosc i lenistwo.

A wiewiorka z ramkami – przesliczna.

Sniadanie Mistrzyni

Weszlam do naszej kafeterii, gdzie rano skupia się zycie calego Zespolu.

– Na korytarzu – mowie do dziewczyn tonem konwersacji – widzialam GOLA KOBIETE… Może znowu jakas manifestacja?
– !!!!!!!!!!!!! – wybiegly zobaczyc.

Wrocily.

– Eee. To ta sekretarka z naprzeciwka.
– MA MAJTKI. Sama widzialam!
– Sukienke tez miala…
– Zartujesz! Nie zauwazylam W OGOLE!
– NAPRAWDE – idz i się przyjrzyj.

Poszlam i się przyjrzalam. Rzeczywiscie – jak zmruzylam oczy (jestem krotkowzroczna i nosze za slabe kontakty, bo wtedy OKO PRACUJE – a ja mogę się obijac…), udalo mi się zauwazyc jakies jedenascie centymetrow kwadratowych jaskraworozowego nylonu i lancuszek na kostce.

Czyzby ominela mnie jakas REWOLUCJA w przemysle tekstylnym?…

Zamiar weekendowy

Leniwce cale zycie spedzaja, wiszac grzbietem w dol na galeziach – do tego stopnia, ze nawet ich bebechy się do tego przystosowaly.

No i wlasnie przyszlo mi do glowy, ze CHYBA JESTEM jakas testowa ewolucyjna wersja LENIWCA wśród homosapow… I to WCALE nie moja wina – matka natura tak chciala! Moje wnetrznosci, zewnetrznosci, mozg i poczucie humoru najlepiej się maja w pozycji HORYZONTALNEJ lub LEZACZKOWO – TARASOWEJ. Najchetniej – z ksiazeczka, chipsami, pepsi, ON w zasiegu glosu i wzroku, jamnik w zasiegu kolan… I w ogole – zycie w tempie LEGAAAATO.

Tymczasem rzeczywistosc zmusza mnie do intensywnego zipowania około 28 godzin w dobie, bycia zwykle w dwoch, trzech miejscach jednoczesnie, galopow, cwalow, turbodoladowan i wchodzenia w hiperprzestrzen (jak w Gwiezdnych Jajach). Musze ciac czas na bardzo male kawalki, żeby zdazyc wszystko zrobic, w rezultacie moje zycie przypomina kiepsko zmontowany film, a ja – zwinietego w precel weza Uroburosa.

Wnioski, do których zmierzam: TEN WEEKEND to będzie KONCERTOWE OBIJANIE SIĘ. Rusze się dopiero, jak pokryje mnie delikatna warstewka PLESNI!

Hm… może troche mnie ponioslo. Ale tylko ODROBINE 🙂

NO TAAAAAA…

Wlamali mi sie – a ja NIE MAM KORKOCIAGU!

Dziewczyny u mnie w pokoju plotkuja o mezczyznach:
– jedna nie wyjdzie za maz za Polaka, bo wszyscy maja wasy i skorzane kurtki
– druga mowi, ze TYLKO w Polsce jeszcze JAKIEGOS meza jest szansa znalezc, tylko trzeba dobrze pogrzebac
– ja nic nie mowie, tylko szukam korkociagu (czuje, ze znowu bede otwierac butelke OBCASEM, slownikiem Collinsa i patelnia)

Na glowie mi sie zrobilo z tej wilgoci zderzenie czolowe z miotla.
Miotla przezyla.

HANIU!
TOBIE TEZ WSZYSTKIEGO – pociechy z MEZA, KOCHANKA, ANAKINA – futra z norek i optymizmu zyczy

BACHA 🙂

PoSrodek Tygodnia

Duszno. Wisi cos w powietrzu (oprocz nietoperzy i scierwojadow).

Od rana probuje wyprodukowac jakis jadalny, nietraumatyczny POGLAD. Idzie mi srednio, w dodatku ENTER mi sie wcislo dwa razy zamiast jednego.

A ONI (THEM) mi tu od rana O ODGLOSACH RURY w Hanki Telefonie!

Liczba Pajakow w moim domu – niepokojaca. Niby szczescie – ale czy ja sie od tego szczescia nie UDUSZE? Musimy wynegocjowac jakis kompromis. W kontaktach ze Zwierzatami niezbedna jest silna i wladcza osobowosc, bo inaczej fauna sie rozbestwia.

Dyskusje wewnetrzne

Pogawedka z moim zoladkiem:

– Zjemy cos, OK ?
– Nie.
– Nie swiruj – wczoraj zezarles tylko opakowanie DWA RAZY GRUBSZYCH czipsow i sucha bulke! Co zjemy?
– Wina.
– Wczoraj było wino – zobacz: pomidorek. Musimy mieć jakas witamine. No już.
– Nie.
– Losos?
– Nie.
– Kanapka z kurczakiem curry?
– Nie.
– Czekolada?
– SPAAAAAAAAAAADAAAAAAAAAAAJ!…

I co ja mam zrobic z tym gnojkiem?…