SAMBA I TEODOR W CHARAKTERZE ZAGADKI

Dziś w Rio maszeruja dywizjony kobiet, ubranych tylko w kolczyki i strusie pióra na głowie, i tańczą sambę.

Czasem dociera do mnie wyraźniej niż kiedy indziej, jak bardzo nierówna jest dystrybucja dóbr na świecie.

Nie, żebym koniecznie chciała maszerować z gołymi cyckami i potrząsac kuprem, bo ani umiem, ani lubie, ani mi to wychodzi specjalnie. ALE CHCIAŁABYM MIEĆ TAKA MOŻLIWOŚĆ.

Żądam natychmiastowego zniesienia stref klimatycznych.

PS. Zaglądam któregos dnia przez ramie N., a on czyta w jednej takiej gazecie artykuł o zjawiskach, które nazywaja się „DUŻY TEODOR” oraz „ODWROTNY FRANCUZ”. Kto zgadnie, jaka to była gazeta?…

PALECGATE C.D.

W nocy wysiadł piec… Nie komentuję… Kocham zycie, kocham świat, ograniczam liczbę słów uznawanych powszechnie za wulgarne… Pozytywne afirmacje kluczem do sukcesu… Jakim cudem jest zycie…

Palec przewinęłam. Nawet dwa razy przewinęłam. Troche trudno zakłada się plasterek z odwrócona do tyłu głową, żeby nie widzieć tej masakry, ale dało radę.

Jakos nie chce mi się podejmowac tematu „kiedy ta *&^#%^$ zima się skończy”. W ogóle mi się nie chce. Czytam sobie na ukojenie nerwów „Dolores Claiborne”.

NIE DLA LUDZI O SŁABYCH NERWACH

Jak to pozniej opowiadał N.:
– Dlubie sobie przy sprzecie, nagle slysze z kuchni – drze się. Oho, mysle, pewnie pajaka zobaczyła. Ale drze się i drze się, cos za długo na pająka. Musze isc sprawdzic, czego ona się tak drze.

A darłam się, gdyz odkroiłam sobie czubek wskazującego palca (nożem).

Kroiłam czerstwy chleb dla ptaszków. W taki oto sposób nagradzane zostaja chrześcijańskie uczynki, tak? To już była ostatnia przylepka, która kroiłam, przebywając myslami gdzie indziej, az tu nagle CIACH!… I nie mam czubka palca.

KREW SIĘ LAŁA NA PODŁOGĘ (no dobra – KAPAŁA, ale dużymi kroplami). N. mi założył opatrunek (KTÓRY ZA CHWILE CALY PRZESIĄKŁ KRWIĄ), a ja zemdlałam sobie cichutko. Zimna kula w żołądku, niedobrze, zawroty glowy, smak metalu w ustach, zimny pot ot stóp do głów i ciemno przed oczami. Tak to wygląda w praktyce.

Mam go teraz zaklejonego plastrem i owiniętego bandażem, ale boję się zajrzeć. N. mi go każe przewinąc. Chyba nie dam rady albo znowu zemdleję. Kąpałam się w lateksowej rękawiczce.

Korzysc jest taka, że N. zmywa.

Czy od palca można umrzeć?… Bardzo proszę o odpowiedz, droga redakcjo. Na pewno można zemdlec, co przetestowałam na sobie.

Mówcie mi 4 Fingers.

A TIGER! IN AFRICA?…

Ja już nie mogę! Dzis snilo mi się dla odmiany, ze z Zebrą robiłyśmy ciasto drożdżowe. Było go strasznie dużo i ręce mnie rozbolały. Czy ja nie mogę mieć normalnych, frojdowskich snów o drabinie, świadczących o tym, ze pożądam swojej matki (czy jakoś tak)?…

Inna sprawa, że rzeczywiście od paru dni bola mnie kości. A to oznacza – jak doszłyśmy do wniosku z Hanna – ze idzie wiosna. Bo jak starych ludzi bola kości, to wiosna idzie.

Z tym, że chyba gdzies wstąpiła na piwo. Ta wiosna. Wczoraj było już tak pięknie, a dzis apiać białe gówno z niebios. Może faktycznie, żaba w lutym to lekkie nieporozumienie.

A właśnie. Jak wczoraj wracaliśmy, to była straszna mgła, i w pewnym momencie mówie do mojego homara: „Przycisz radio, bo ja nic nie widzę”, co go okrutnie ubawiło. A ja NAPRAWDE słabiej widzę, jak głosno radio gra w samochodzie. Ktos jeszcze tak ma?… Bo może faktycznie to ja mam jakies lewe oczy, które niechcący odbieraja fale radiowe, albo co… No słyszałam o kolesiu, któremu plomby w zębach odbierały radio, ale żeby któs okiem radia słuchał, to chyba ja jestem pierwsza.

A w domu robimy sobie powtórke OBCEGO. Bardzo dobry, pouczający tryptyk z głębokim morałem: TYLKO BABA WYGRA Z OBCYM.

Miłego dnia życzę.

NIENAJGORZEJ

Znowu sniła mi się winda. Często mi się śnia windy. Dziś w nocy jak zwykle winda nie chciała się zatrzymać, mimo, ze dawno już minęła ostatnie piętro budynku, dalej zasuwała do góry.

W poprzednim życiu musiałam być ŻABĄ. Albowiem jak deszcz pada, to od razu chce mi się żyć. Mała zielona rzekotką (tak, wiem – pewnie smutną, pryszczata szarą ropuchą, ale co – pomarzyć nie można?…).

W nocy padał deszcz. Wstałam rano, po kilku rytualnych porannych kurwach na poprawienie krążenia trzasnęłam sobie oko na złoto – turkusowo i nie jest źle.

WY ŁY SIĘ JĘ

Mówcie mi Klusko Francuska
Opcjonalnie: Omlecie Biszkoptowy Salzburski

Czuję od kilku dni, jak wyrasta mi na ciele WARSTWA OCHRONNA złożona z 5 cm cellulitisu. Pokrywa mnie szczelnie JAK KORA, za kilka tygodni nie będę potrzebowała pianki do nurkowania, a za jakies 2 – 3 miesiące będę wyglądała JAK MICHELIN.

Tematem dyzurnym dzisiejszego dnia jest także: Czy Skóra Raz Rozciągnięta Pozostaje Rozwleczona, Czy Można Ją Jednakowoż Przywrócic do Poprzedniego Stanu.

Taka karma dzisiaj.

PROSZE PANSTWA – PROSZE ZAPIĄC PASY!

Wchodze ci ja sztywna ze zmeczenia po robocie do domu wczoraj i co widze?…

MROWKA!
Mróweczka! Mróweńka!…

Maszeruje mi centralnie via przedpokój. Blada, chuda i słaniająca sie na nogach po zimie, ale OBUDZIŁA SIĘ!

AAAAAHAHAH! POSZŁA WON ty zimna biała suko! („Gudbaj starucho” – jak mawiają nieocenione Potemy). Wiosna idzie i NIC NA TO NIE PORADZISZ!

MOŻE JUŻ WYSTARCZY TEJ KIEŁBASY?…

Zarobiona jestem!… Straszliwie.
Głownie dlatego, ze z okazji zmiany warty naprzychodziło do nasz takich wiecej do dekoracji, niż do roboty. A roboty nie ubyło, wprost przeciwnie.
No a KTOŚ zrobić musi (ze tez ZAWSZE na mnie wypadnie, np. jak się w liceum facet od fizyki zdenerwował, ze nikt nie odrobił pracy domowej, to ZAWSZE JA leciałam do tablicy. ZAWSZE! No można mieć traume).

Małżonek kiełbasy nie odpuści, już to widze. Troche się boję, ze mogą go aresztować przy próbie zakupu 30 kg mięsa, i kto mnie będzie do roboty woził?…

Natomiast, jako że jest człowiekiem o wielu pasjach (w tym kilku moich – np. SZEWSKIEJ), to teraz hoduje KIWI.

Kiwi otrzymaliśmy przesyłka rurową z Hiszpanii. Miały postać ośmiu patyków, naczyńka z pszenicą i instrukcji. Patyki (sześc dziewczynek i dwóch chłopców – bo kiwi ma płeć) należało przez dni kilka moczyć w wodzie, następnie naciąć u dołu, wsadzić tam po ziarnku pszenicy i wetknąć w ziemię.

(Tak, próbowałam polemizować, ze początek lutego to chyba nie jest najlepszy czas na rozród roślin owocowych, ale mogłam sobie gadać)

Pierwszy szczebel trudności napotkaliśmy przy czynności „naciąć u dołu”.
Bo te patyki były po prostu… well, PATYKOWATE. A gdzie patyk ma DÓŁ?… Próbowaliśmy dedukować z ułożenia oczek (gałązka powinna rosnąć do góry, nie?…), a i tak dwa kiwi wylądowały w doniczce – jak się okazało – do góry nogami. Co się okazało, jak wypuściły kiełki. BO WYPUŚCIŁY 🙂 Strasznie muszą być zdeterminowane. Albo po prostu boją się N. (N. na hodowle roślinek jest trochę za nerwowy, np. sporo roślinek nie dało rady zareagować na czas na jego ultimatum „ALBO DO JUTRA BĘDZIE TU KIEŁEK ALBO WYRZUCAM”; N. troche trudno jest pojąc, ze roślinki mają jakby wolniejsze tempo zycia, niż on).

Tak więc, oprócz moich 300 tulipanów (przy czym każdego mam odnotowanego i skatalogowanego i NIECH MI KTÓRYŚ NIE WYROŚNIE! Nogi z dupy powyrywam!) oczekujemy soczystych kiwi na wiosnę.

W sam raz będą na deser po kiełbasie.

MOJ MAZ CHCE ZEBYM MU ZROBILA KIELBASKI NA WALENTYNKI

Nawet mi przyslal przepis.

„Hola Norbert

Por fin encontré la receta para hacer los chorizos. No me había olvidado pero siempre guardo tan bien las cosas, que luego no las encuentro.

Espero que todos os encontréis bien y haya pasado el frío. Aquí tenemos unas buenas temperaturas, por el día sobre 12 a 14 grados y por la noche 2 o 3, pero creo que va a empezar a llover. La verdad es que hace falta.

RECETA:

Para una cantidad de: 30 kilos de carne.
400 gramos de pimentón dulce.
150 gramos de pimentón picante.
3 ó 4 cabezas de ajo, sin la piel
500 gramos de sal.
Se pasa la sal y los ajos mondados por la batidora y se mezcla con los pimentones dulce y picante, se le echa a la carne y se deja con esta mezcla 2 ó 3 días.

Si tenéis alguna duda me preguntas, vale?”