A JEDNAK

A jednak – jestem w kilku miejscach jednoczesnie.
Interesujace dostwiadczenie – w dodatku TO NIE JA nie nadazam 😉

Ale numer. Dzis rano slucham Trojki, a tu – proszę, podawana jest pogoda na SPECJALNE ZYCZENIE CHRABJEGO. Chrabja ZAZYCZYL SOBIE stan opadow.

Nie no, swiat się konczy.

Nakupilam kiecek, a jury zlozone z moich rodzinnych kobitek stwierdzilo, ze I TAK NAJLEPIEJ MI w koszuli i starych sztruksach. Dziekuje, do widzenia.

ACH, GDYBY

Naprawde czasem zaluje, ze nie dzialaja na mnie proste, ludowe sposoby poprawiania sobie humoru, na przykład:
– popchniecie staruszki na pasach
– skopanie przygodnego psa
– zamiast dyskusji na temat strategizacji priorytetow – wylanie na oponenta wiadra z pomyjami
– naplucie do cudzej kawy
– wydanie calego limitu karty kredytowej na siedemnascie jednakowych par spodni i haczyki do zaslon
– wlozenie do pralki samych bialych koszul i jednej pary bardzo czerwonych majtek
– nakarmienie dalmatynczyka mojej babci wapnem niegaszonym
– powieszenie sasiadowi w kominie zdechlej wrony lub ogolenie jego kota nozykami Gilette wlasnego mezczyzny
– zlozenie zyczen mlodej parze „Musicie być bardzo szczesliwi WSZYSCY TROJE” z konfidencjonalnym poklepaniem dyskretnie zamaskowanego pieciomiesiecznego brzuszka już wkrotce mlodej mamusi – „TAK, TAK – niektórym mezczyznom trzeba POMOC PODJAC DECYZJE!”

… to bym sobie jak nic poprawila humor.
Zreszta, ten ostatni pomysl – calkiem niezly.
Pomysle nad tym.

NO I CO DALEJ?

W piątek mialam za zadanie pokazac takiemu jednemu Olsztyn jako rożnicę regionalną. Bardzo mi to wyszlo, zwlazcza, ze na tle tlumaczki, która tlumaczyla glownie „YOU KKNOW!” wypadlam jak egzotyczny, intelektualny kwiat na rozleglych bagnach ignorancji. Spytalam, czy da się zauwazyc, ze w Europie Wschodniej ludzie przestali zjadac się nawzajem. Usmiechnal się poblazliwie i wytknal mi delikatnie, ze niezaleznie od zmiany upodoban kulinarnych, ciagle nie wyksztalcila się kultura badania efektywnosci wydatkow publicznych.

Co mialam powiedziec. Ma racje – caly czas operuje się skala WYDATKOW, a nie EFEKTOW. Wydac pieniadze to każdy glupi potrafi, NAWET JA.

To pierwszy facet, jakiego poznalam, który miał na mankietach koszuli wyhaftowane monogramy – ze srodkowym inicjalem wlacznie. Przerazliwie wyrafinowane.

A w sobote mój najdrozszy N., dla którego DZIEN BEZ PRZYGOD TO DZIEN NIEWART SWOJEGO MIEJSCA W KALENDARZU, wymyslil wycieczke CZOŁGIEM do Czestochowy. Bo TAM I TYLKO TAM mieszka cudotworca, którego rece potrafia uleczyc klekoczacy gaznik w Range Roverze. Jechalo się… BARDZO – on jak czterech pancernych, a ja skulona jak pies… nawet nie Szarik, a Pankracy, a czolg spiewal nam piekna piesn drogi „RRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR” i przy 60 na godzine dawal wyrazne sygnaly, ze ZARAZ SIĘ WZBIJEMY W POWIETRZE, proszę zapiac pasy.

W Czestochowie odwiedzilismy miejce kultu… Coz mogę powiedziec, ksiadz Kordecki w swojej urnie musi wygladac jak miniaturowa traba powietrzna na widok tego, co się dzieje na Jasnej Gorze… Tam, gdzie Kmicic nadziewal armate kielbasa z prochu, przewalaja się ciala dorodnych chrzescijan i chrzescijanek – na kocykach, z kanapeczkami, radosny nastroj wycieczki zakladowej. W bazylice i kaplicy rodzinna atmosfera centrum handlowego JANKI – nieustajaca licytacja zakupionych pamiatek, wymiana pogubionych dzieci, wymachiwanie zdjeciami na kiju „ŚWIĘTOCHŁOWICE POZDRAWIAJĄ KRÓLOWĄ POLSKI!!!!”, stada nieletnich lolitek poprzebieranych za majoretki wymachuja nogami na oltarzu polowym… Cyrk wedrowny – jedyne, czego mi zabraklo, to niedzwiedzia na lancuszku, prowadzonego przez ksiedza. Nie wiem, CO się tam stalo i KIEDY to mialo miejsce, przez katedre w Sevilli tez przewalaja się codziennie tysiace ludzi, a jednak – nastroj zostal katedry, a nie Geanta Piaseczno. Ech.

A wczoraj z Mloda Zebra wyrąbalysmy dzbanek sangrii na pohybel mezczyznom generalnie, a mezczyznom, którym odbija palma, w szczegolnosci. Obecni mezczyzni w liczbie sztuk 1 pokrecili głową i poszli dlubac w samochodzie.

Nie mam się w co ubrac na koncert w Opolu.

MIĘDZY NAMI, KOBIETAMI

Informacja z domu rodzinnego, a wlasciwie gniazda: „Zrob cos z tym swoim bachorem (czyli Melania) – znowu się pogryzly z Calineczka! CHARAKTEREK MA PO TOBIE – zabieraj ja, albo BĘDZIE ODDANA DO SCHRONISKA!”

Ha ha ha. Akurat. Oddana do schroniska. Predzej mój rodzony ojciec będzie oddany do schroniska dla niezrozumianych przez wspolmieszkancow uzytkownikow glosno halasujacych pił tarczowych uruchamianych przed 6.00 rano w dni ustawowo wolne od pracy ™.

Melania jest kochana OBŁĘDNIE, noszona na rekach, spana pod koldra, na koldrze, na glowie albo gdzie jej się zazyczy – zreszta, co ja będę sobie jezor strzepic – powiesze jej zdjecia i wszystko będzie jasne. Jest przezabawna ze swoim nawykiem „pilnowania” – zwykle kawaleczka kielbasy czy innego pachnącego produktu mięsnego (im starszy, tym lepszy) – nosi go, spi z nim, szczeka z kielbasą w gębuli i w ogole – tylko ją zjeść.

W ogole, psy w ilosci wiekszej od jednego sa NIESAMOWITE. Jeden pies się po prostu NUDZI, uwaza się za czlowieka i zachowuje jak czlowiek – czyli nudnie. Kilka psow – o ho ho! Od razu organizuja sobie STADO i maja CALE FURY ZAJEC jak dzien dlugi – na przykład, Bieganie Za Wroblami, Turlanie Po Betonie, Sciganie Przechodzacych Za Plotem, Zaczepianie i Uciekanie. Tylko, ze…

No wlasnie. Stado to STADO i stado ma PRZYWODCE. A samodzielna i zadziorna Mela nie chce uznac wladzy Calineczki, która z kolei jest bardzo madra, bardzo charyzmatyczna i cholernie apodyktyczna.

W zwiazku z tym co jakis czas mamy kęsim, bo zlosliwa Calineczka zawsze znajdzie sposób, żeby podprowadzic ten ukochany kawalek Melowej kielbasy. Boze, co to się wtedy dzieje! Ostatnim razem krew ciekla po schodach, az się zrobila kaluza w przedpokoju, a mój ojciec miał wyszarpany kawalek skory, bo chcial je rozdzielic. Przez pomylke go użarły, ale TAKIE malpy były zawziete, ze jak podnosil jedną, to na niej zebami wisiala druga i tez jechala do gory! Melania po tych akcjach zyskala przydomek „BINDOWNICA”, bo jakos zawsze poharatana jest Calineczka – cala w dziury po zębach tego kudłatego diabła tasmańskiego.

No ale CO JA NA TO PORADZE, ze Melania jest taka wrazliwa! 😉

Przeciez to KOBIETY 😉 Co ja na to poradze, ze kobiety, zamiast uzywac racjonalnych argumentów, od razu upuszczają sobie nawzajem krew?…

Nie mogę zabrac Melanii do siebie – nie ma mnie w domu dziesięc godzin dziennie. Co ona będzie jadla, pająki? I co będzie robila przez caly dzien? Czytala antropologię? Chyba, ze kupi się jej drabinke i nauczy otwierac i zamykac lodowke…

***

Zareagowalam standardowo: „Dlaczego ONA, a nie… no nie wiem – nie JA?…”. Tylko, ze gdybym to była JA, to ONA zadawalaby to pytanie. Nie wiem, kto jest w lepszej sytuacji: pytający czy będący podmiotem pytania. Bzdura – wiem, to nie ja musze przez to przejsc, ja będę tylko nieudolnie probowala jakos pomoc.

ŻADNE zycie nie konczy się happy endem – wiec po co jeszcze te atrakcje W TRAKCIE?…

DRUGA FILIZANKA

Dzis rano w samochodzie:

TELEFON – pi piiiiiiii pipi pi PIIIII – pi piiiiiiiiii pipi pi…
N.: Halo… O dzien dobry panie ministrze… tak panie ministrze, będę od dwunastej, przypilnuje panie ministrze żeby było wyslane. To do widzenia.
JA: ?…
N.: Co? No ten sam co wczoraj dzwonil o 23.00 i nie odebralismy.
JA: ?…
N. No ale CO?…
JA: Jak mi nie chcesz powiedziec, to znaczy, ze dzwonil W.
N.: (smiech) Nie – akurat nie, facet z mojej rady nadzorczej.
JA: To dlaczego PANIE MINISTRZE?
N.: Bo był wiceministrem.
JA: Ale już NIE JEST.
N.: Ale to obecny czlonek mojej rady nadzorczej, zmiluj się!
JA: W takim razie – proponuję „Panie członku”!

A co – MOŻE ZLA PROPOZYCJA?…
Ktos ma LEPSZĄ?…

PS.
CHANDLER (do kelnera): Nakicha mi pan do ryby?…

PIERWSZA FILIZANKA

„Kwietniowa czarownice” już, już mialam odlozyc z powrotem na polke – raczej mnie odstraszaja, niż zachecaja nalepki „POITYKA POLECA”, „PATRONAT MEDIALNY” – a może nie powinny, bo przeciez do dzis się nabijam z N. za jego „Nie kupuje C.K. bo jest ZBYT POPULISTYCZNY”. Przewazyly dwie rzeczy: pewna rozmowa z Kbb dotyczaca autorow nie-anglosasow (zdecydowany BRAK na rynku wydawniczym) – a tu proszę, Szwedka jak na zamowienie, oraz mój jeden niesmialy zerk na podziekowanie autorki. Ray Bradburry 🙂

Nie pomylilam się – uwielbiam takie „snute” opowiesci z elementami nierealizmu, chociaz troche mi zal mewy.

W kinach – nowy ET. Podobno poddali biedaka forsownym zabiegom wygladzania zmarszczek i zmiany wyrazu twarzy na bardziej political correct. POLITYKA PRECZ OD ET! W ogole – polityka PRECZ, kropka…

Dostalam jablko od dyrektora i zastanawiam się wlasnie nad symbolika tego gestu. Obawiam się, ze przyjmowanie jablek w podarunku jeszcze nikomu w historii nie wyszlo na dobre…

CO SIE OKAZALO W PRAKTYCE

Okazalo się, ze nie jestem kociątkiem Shroedingera i nie mam patentu na dualizm korpuskularno – falowy, a teoria nieoznaczonosci dziala na mnie jedynie teoretycznie. Zmaterializowalam się w jednym z dwoch punktow, ale nie powiem w którym. Podpowiem jedynie, ze wracalam z zaawansowanymi wnioskami w postaci brzeczenia w glowie i jednej, uporczywie powtarzajacej sie mysli: „JA ZARAZ ZWARIUJE I TAK SIĘ TO WSZYSTKO ZAKONCZY”.

A wcale się NIE ZAKONCZYLO – powiem wiecej, NAWARSTWILO SIĘ i trwa, a raczej GALOPUJE! Tu nie KOTA Shroedingera, a jakas OSMIORNICE SHROEDINGERA lub stado ŻYRAF SHROEDINGERA przydaloby się zatrudnic, a zaczac od STANOWCZEGO upierdzielenia skrzydelek motylkowi chaosu.

CZY KTOS JESZCZE W KWESTII FIZYKI KWANTOWEJ?…

POWINNO

Powinno być o tym, jak w Katowicach były Maćki. Nigdzie nie ma Maćków, a w Katowicach były.

I o tym, jak rysowalam jednemu Wlochowi, chociaz maly był i kudlaty, ale potraktowalam go powaznie i rysowalam mu na tablicy kwadraty, romby i prostokaty, a nawet jedno koleczko, oznaczajace „Rzad Polski”. Koleczko jednakowoz skreslilismy za obopolna zgoda. Ja mu rysowalam prostokaty i traktowalam go powaznie, a on, zamiast docenic mój profesjonalizm, chcial się umowic na kolacje. Maly, brazowy szowinista.

A także o tym, jak przez caly weekend wszyscy zajmowali się plakaniem, a pies był prany dwa razy. Za pierwszym razem bowiem uzyty zostal nieodpowiedni szampon i pies nie przypominal psa, tylko bardzo stary dywan, który ostatnie 14 lat spedzil w wyjatkowo wilgotnej piwnicy.

Tylko, ze…