Z PAMIETNIKA BEZETATNIKA DZIEN DRUGI

Piszemy.
Okazalo sie to czynnoscia szalenie stresujaca.

Mnie najbardziej uspokaja robienie na szydelku, rozpoczęłam zatem bieznik (ściegiem filetowym). Mam juz dla niego imię – nazywa sie Andrzej.

Zawsze to cos mi zostanie po tej szalonej przygodzie z szołbiznesem.

Rotacyjnie robimy eksperymenty „Ile się czlowiek moze nie myc”.
(„Latają już nad toba muchy?” – „Na razie owocówki!” – „E, to jeszcze słabo! Wytrzymaj jescze pare godzin!”).

Żywię się dziwnymi rzeczami, bo nie mam czasu odchodzić od komputera. Np. wczoraj zjadłam kubeł makaronu wymieszanego naprędce z pesto, ktore okazalo się chyba przeterminowane, bo bardzo mnie pozniej męczyło.

A adrenaliny mam więcej, niż podczas najbardziej krwawych awantur w robocie. Tak mi cały czas we łbie huczy, ze nie mogę spać.

Matko kochana.

No nic. Musze dodac Andrzejowi pięc okienek w następnym rządku.

0 Replies to “Z PAMIETNIKA BEZETATNIKA DZIEN DRUGI”

  1. Pomyslałas, żeby Andrzeja szydelkować na sedesie? Chociaz nie, tam sie swietnie mysli, a liczenie oczek moze Ci zburzyć genialna koncepcję…Nie ryzykuj!

  2. tetris….to jedyna gra w jaka gralam…… bez namietnosci…….no wezcie ludzie puknijcie sie, zeby grac na kompie w jakies bomble, sromble,szmery, rowery i dupa jeza, nietoperza…….a ty basiek temu jedrusiowi nie dogadzaj lepiej tak, bo pozniej inne imiona zaczna jatke , nie? no wez………ciummmmmmm

  3. Ja go robię przy komputerze, nad klawiaturą!

    Do łazienki chodzimy ściśle wg harmonogramu, żeby zawsze co najmniej dwie były na posterunku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*