O TYM, ŻE REMONT

I oto nadszedł Ten Dzień…

Że zadzwonił pan od remontu łazienki i powiedział „W poniedziałek jestem”. Czekaliśmy od początku roku na to hasło i miło, że pan znalazł czas, z tym, że poinformował nas o tym w piątek, kiedy to byliśmy nad morzem. Więc wróciliśmy w niedzielę skołowani i pakowaliśmy łazienkę i przenosiliśmy do pokoju naprzeciwko (to znaczy – to, co się dało, bo na przykład prysznica nie). 

No i od rana mam galopujące myśli, że po co mi to było i jak damy radę funkcjonować, ale tłumaczę sobie, że nie takie rzeczy ludzie przeżyli (i przeżywają), a jedna trzecia łazienki była zajęta przez nieużywaną wannę, z której korzystały tylko pająki i musiałam je wynosić. I różne rzeczy się popsuły i zostały wybite dziury i nie wyglądało to najestetyczniej. Więc po prostu JUŻ BYŁO TRZEBA. Ale i tak nerwy, no bo kto lubi remonty? (oprócz firm remontowych, oczywiście). 

A nad morzem mieliśmy super pogodę, bardzo ciepło i fajnie, przerywane nagłymi ulewami. Ale to TAKIMI, że żaden parasol nie pomagał, a wycieraczki nie nadążały zgarniać wody z przedniej szyby. Jedna taka złapała nas wieczorem na plaży i CAŁE SZCZĘŚCIE, że udało się zaparkować w plażowym barze, chociaż zasadniczo nie jestem zwolenniczką takich miejsc, to ten uratował nas od przemoknięcia do samych gaci. Najgorzej, że to takie „O patrz, chmura, myślisz, że będzie pa…” – i człowiek nie zdąży skończyć zdania, a z nieba lecą WIADRA WODY. Ulewy napadowe. Jak moja pamięć.

N. zabrał mnie na wycieczkę do Międzyzdrojów i jak wyszliśmy na deptak z widokiem na molo, to od razu miałam takie „AAAA wszyscy umrzemy!”… Ludzi był MILIARD na centymetr kwadratowy, a przecież jeszcze nawet oficjalnie nie ma wakacji! Skąd tyle młodzieży szkolnej – wszyscy mają edukację domową? No i molo w Międzyzdrojach to nie jest żadne molo, tylko nieporozumienie. Co to za molo, z którego nie widać morza? I na które, na dobrą sprawę, nie da się WEJŚĆ? Na pewno nie z małym psem, którego natychmiast rozdepczą. 

Na tym tle Kamień Pomorski to był cud świata. Małe miasteczko z naprawdę europejską mariną, długim mostem do pieszych wędrówek i bardzo ładnym urzędem miasta z podcieniami. Usiadłyśmy tam z Mangustą, żeby zwierza napoić (akurat świeciło słońce, chmury dopiero się pokazały na horyzoncie), z Urzędu wyszła bardzo miła pani urzędniczka i chciała się z Mangustą przywitać. Ale się nie dało, bo Mangusta odpaliła syrenę i zaczęła się DRZEĆ. I tak nie doszło do zacieśnienia kontaktów, a miłą panią z UM Kamień Pomorski bardzo przepraszam – na miejscu się nie dało, bo nic nie było słychać. I serdecznie pozdrawiam. 

Żarty żartami, ale Mangusta się potwornie wydziera na ludzi i nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Jak nic musimy się wybrać do behawiorysty, bo w końcu coś złego się stanie, a na pewno ja ogłuchnę, bo głosik to ona ma donośny, jak nie wiem co. A już najgorzej, że rzuca się z wrzaskiem na duże psy – większość jest na smyczy albo patrzy z politowaniem na mały rozdarty zwitek kłaków, ale jak trafi się równie nerwowy osobnik?… Nie chcę nawet o tym myśleć.

Taki mam problem wychowawczy do rozwiązania, o. 

Plus remont łazienki.

Chwilowo jestem w nastroju mało przysiadalnym.

6 odpowiedzi na “O TYM, ŻE REMONT”

  1. Ja też mile wspominam Kamień Pomorski, ponieważ będąc tam lata temu na urlopie odwiedziłam tamtejsza przychodnie, gdyż dopadło mnie zapalenie gardła. Zostałam znakomicie zaopatrzona a polecony mi wówczas Metafen do dziś jest moim top jeśli chodzi o przeciwbóle.

    Remontu współczuję 🙁 Ale potem będziecie mieć ładnie.

  2. “Darcie mordy” to niestety taki głupi pomysł piesków na obronę wyprzedzającą. I niestety te mniejsze i bardziej energicze są w tym mistrzami. Ciężko to odwrócić, ale daje się.
    A Międzyzdroje to dla mnie w ogóle jedna wielka pomyłka. Nie wiem, o co tam chodzi, że takie tłumy walą. Za to jak będziecie mieli czas, pojeździjcie kiedyś po Pojezierzu Drawskim. To takie ładniejsze i mniej zadeptane Mazury, z dzikimi jeziorkami poukrywanymi gdzieś w lasach, gdzie prawie nikt nie zagląda.

    • potwierdzaù Pojezierze Drawskie jest przepieknym miejscem. W kluczewie jest mini fabryka najpyszniejszych krowek , a miod fujarskich jest the best. Moja wyspa to Uraz .

  3. najpewniej jest to agresja lękowa – małe pieski tak mają. Oprócz behawiorysty, można spróbować najpierw różnymi kursami on-line i filmikami na youtube. Najczęściej zaczyna się tak, że bierze się pieska tam, gdzie wystąpi bodziec- przykładowo, są inne psy- ale w takiej odległości, że pacjentka już je widzi, ale jeszcze nie reaguje tak silnie. Tzn. tak, żeby był z nią kontakt. I wtedy trzeba dosmaczać, zabawiać, dobrypieskować itp. A później coraz bliżej i bliżej bodźca [ale nie za szybko]. Long story, też jesteśmy w trakcie nauki:) powodzenia

Skomentuj klamka bez drzwi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*