O POSTĘPUJĄCEJ NERWICY


Śniło mi się, że jadłam lunch z Pudzianem. Był bardzo szarmancki oraz zapłacił za lunch. A na koniec wrzucił mnie do stawu.

Następnie składałam kondolencje biskupowi. Odbywało się to na jakimś bardzo ważnym spotkaniu czy konferencji; szłam złożyć te kondolencje z bukietem kwiatów oraz w ręczniku na głowie, albowiem miałam mokre włosy (no i nic dziwnego, skoro przed chwilą Pudzian wrzucił mnie do stawu).

Wszystko to, jak mniemam, śniło mi się, aby odreagować wyjazd z moim mężem na ryby. Prosiłam go, żeby pozwolił mi zostać w domu, ponieważ od kilku tygodni mam pogląd na życie pt. „Nienawidzę ewrybady” i na obecnym etapie raczej niewiele wnoszę do towarzystwa, chyba, że ktoś lubi czarną materię skuloną w fotelu.

No więc weekend był pod znakiem dwóch rybaków, wtaczających się okresowo – cyklicznie do ślicznego domku fińskiego nad samym jeziorem, wnoszących ze sobą aromat dawno zdechłego wieloryba, cygaretek i piwa Specjal. Następnie, po zażyciu dwóch kieliszków wódki (kolorowej! kolorowej!) na łba, szli spać kwadrans po dziewiętnastej. Dawno nie byłam na tak szalonym wyjeździe.

Więc to chyba nie dziwne, że z nudów czytałam o drugiej w nocy „Robokalipsę” – nie dość, że bardzo dobra ksiązka, to jeszcze świetnie się wpasowała w mój nastrój (duzo, duuużo trupów).

A na dodatek wszyscy widzieli lisa, oprócz ja.

Dziś mój nieprzysiadalny nastrój dodatkowo podkręcają PRZEŚLICZNE kozaki, w których nichuja nie da się chodzić. Kuleje na obie nogi i zaraz sobie zamówię duże pudło żółciutkich puchatych kaczuszek, żeby je rozerwać na strzępki. Małe. Krwawe.

A już myślałam, że złagodniałam na starość. Har har.

0 Replies to “O POSTĘPUJĄCEJ NERWICY”

  1. Stuarta MacBridea se poczytaj,całkiem całkiem.Ja nie wiem,kto miał gorzej,bo mnie w sobotę zaproponowano produkcję budek lęgowych dla papug,przy drinku,a jak…..

  2. Czy „nieprzysiadalny nastrój” oznacza, że Cię nosi i nie możesz usiedzieć na tyłku czy może, że lepiej się do Ciebie nie przysiadać, bo ugryziesz? Czy może coś jeszcze innego?

    Ps. Ale wiesz, że jak złagodniejesz, to my tego nie zaakceptujemy, tak?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*