O POWROCIE Z OWCAMI


No jestem. Nawet ładną pogodę załatwiliście, nie przeczę, właśnie wypatrzyłam głodnego komara na oknie, a wczoraj wynosiliśmy z biblioteki małą, zgrabną tarantulę.

Dwa tygodnie to jednak za długo; wczoraj rzuciłam się na pasztet, ogórki konserwowe i kabanosy z chrzanem jak wyposzczona emigrantka.

Tym razem wyjechaliśmy ze znajomymi, też sportowcami (w sensie – TEŻ, jak mój mąz, bo ja – wiadomo; na przykład „wspinaczka” to dla mnie sposób siadania na wysokim barowym stołku). Mój niezawodny N. zafundował wszystkim taki maraton uśmiechu od pierwszej chwili po wyjściu z samolotu, że po dwóch dniach przyszli nieśmiało do nas na taras, jak delegacja chłopów pańszczyźnianych do ekonoma, i przyglądając się swoim palcom u stóp uprzejmie zapytali, czy nie mogliby dostać jednego dnia wolnego. Na przykład na leżenie nad hotelowym basenem, którego nie mieliśmy jeszcze okazji obejrzeć z uwagi na urozmaicony program artystyczno – kulturalny. Mój mąż, paląc cygaro, uprzejmie się zgodził. Po czym zawlókł mnie na wycieczkę do Arecife (jako żonie, nie przysługują mi dni wolne, nawet w święta państwowe).

Oczywiście, po dwóch dniach mieliśmy już ulubiona restaurację z ulubionym właścicielem, po trzech byliśmy z nim (tj. mój mąż) najlepszymi amigos, a po czterech nasz nowy amigo poszerzył krąg amigos o nowego amigo o imieniu Oscar, który zabrał nas swoim jachtem na połów ryb.

Było naprawdę cudownie, dalekomorsko, błękitnie i luksusowo, kiedy nasz jacht pruł obok Graciosy, Montana Clara, do rezerwatu obok Alegranzy, a droge przecinały nam latajace ryby (niesamowite są; przy pierwszej pomyślałam „WRÓBELEK? Na środku oceanu? Taki długi i NIEBIESKI???). Tam chłopaki wyciągnęli wędki i skończyła się kurwa Dynastia, a zaczęła noc żywych trupów. A właściwie dzień.

Po pierwsze, tam ryby BIORĄ, w odróżnieniu od. Po drugie, te ryby mają metr długości i ważą 20 – 40 kg. Po trzecie, złapaną rybę od razu zapierdziela się młotkiem, żeby nie przewróciła łódki. Nie byłam przygotowana na ten młotek. Totalnie. Po pierwszej rybie chciałam natychmiast wysiąść, niestety dookoła był ocean głęboki na 60 metrów. Więc siedziałam tyłem do tej rzezi, starając się nie zemdleć, nie poryczeć albo nie poprosić Oscara jako kapitana jednostki, żeby udzielił mi natychmiastowego rozwodu (jak mogą dawać śluby, to i rozwody, prawda?).

Złapali cztery wielkie wahoo, a ja – doła na resztę dnia.

Z rybich atrakcji, to w hiszpańskiej telewizji widziałam rybie pedicure. Sympatyczni goście przynieśli do studia akwarium z niedużymi rybkami, ściągnęli prezenterce buty i wsadzili jej stopy do tego akwarium. Rybki z dość dużym entuzjazmem przystąpiły do akcji. Może to jest i niegłupi pomysł, mój mąz ciągle mnie zagaduje o akwarium, ciekawe, co to za rybki, bo można by połączyć przyjemne z pożytecznym.

Poza tym co. Wino, wulkany, krewetki i ja, zawsze ciągnąca się jakieś trzy metry za wycieczką jak ponury Kłapouchy, wilgotny, smutny i potargany.

N. mnie ciągle popędza, na przykład, dlaczego jeszcze się nie przebrałam żeby iśc na kolację, bo wszyscy czekają. A ja akurat wpadłam na instrukcję przeciwpożarowa na drzwiach sypialni i przeczytałam, że w przypadku pożaru należy przede wszystkim zachować spokój. Nie biegać, nie krzyczeć, jeśli zapali się nasze ubranie – położyc się na ziemi, a jeśli ognia i dymu jest naprawdę dużo, poruszać się na czworaka. I tak mnie to natchnęło, że wizualizowałam sobie siebie w trakcie pożaru, w ciszy i z godnością idącą na czworaka przez płomienie, od czasu do czasu turlając się po ziemi – nadal z godnością i bez paniki – gdy moje ubranie się zapali. I trochę mnie ta wizja przerosła. Więc to nie jest tak, że ja się WLOKĘ, tylko po prostu czasem mam kilka spraw do przemyślenia.

Natomiast w powrotnym samolocie siedziała obok nas pani i czytała modlitewnik zatytułowany: „Intronizacja narodowa owiec, Jezusa Chrystusa na króla Polski”.

Jak skończę prać, biorę się za konkurs.

0 Replies to “O POWROCIE Z OWCAMI”

  1. Na pewno nie rozedrze! Po pierwsze to niebieski kot (a wiec niezwykly), a po drugie po urlopie (w koncu byl cudowny, dalekomorski, błękitny i luksusowy, tak?) tak od razu chyba nie bedzie musiala rozladowywac napiecia 🙂

    Ja tez chetnie zobacze ApriKotke 🙂

  2. Wampi, ja rozumiem, tylko puszczam oko, droczę się. :-)))
    U mnie było tak – oboje aktywnie, ale ja w pewnym momencie wysiadałam, chciałam dłużej się wyspać, złapać oddech. A tu 100% planu, odpoczynek na akord. :-))Wprowadzałam jednak trochę dłużyzn. ;-)))
    Co ze zdjęciem kotki???? Nawet moje dzieciaki chcą ją zobaczyć, bo nie wierzyły, że kot może być niebieski. I chcą zobaczyć tę kocicę. :-)Ja też. :-))

  3. Kroko! Naprawdę, chodzi wyłącznie o brak umiaru, a brak umiaru to wiadomo… Na Krecie z 7 dni spędziłam w samochodzie (koniecznie klimatyzowanym na życzenie J.)jeżdżąc po górach,szosach i kanionach 5 dni (najs), a tylko dwa na plaży, w knajpach 1 uroczy wieczór. I zawsze wszędzie tak samo, nawet podróż poślubną spedziałm głównie na autostradach (całe 2 tygodznie – powiedzmy 2 dni na dupie w jednym miejscu). Cieszę się , naprawde sie cieszę! ze nie doszło jeszcze do wieczoru żywych trupów, ale wszystko przede mną. A ja bym chciała Dżemsa Bonda i Dynastii troszkę!!!
    :))

  4. Niemożnośc udzielania rozwodów na łódce przez Kapitana łodki uważam za niepotzrebne blokowanie systemu prawnego oraz niesymetryczne traktowanie Kapitana.

    Cześć Barbarella! Tak mi przykro, że spotkało Cię przerwanie Dynastii w środku najlepszego odcinka. Ja to znam i współczuję. Np. ten mój J., jak np lezę na tarasie htl w Sorrento o a cudowny barman w typie 007 niesie mi siódmą kawę zamieszaną nie wstrząsaną, to ten J. musi wszystko zepsuc jakąś tam 25 godzinnaą wycieczką samochodową po połowie pólwyspu apeninskiego. ja to znam i współczuję ;->>

  5. Intronizacja owiec??
    wybacz, ale przez chwilę myślałam, że ten tytuł podpada pod kategorię ‚niemożliwe’, ale strona apokalipsa.info.pl poszerzyła moje ciasne horyzonty

  6. Rybi pedikiur widzialam na wlasne oczy w hiszpanskim supermarkecie. Staly sobie w kacie, przy wejsciu, dwa fotele i dwa akwaria. Za 10 eur mozna bylo dac sobie piety poobgryzac przed zakupem hamona i manczego. Spa w kerfurze? 🙂

  7. Dobrze, że jesteś. Twój porąbany słowotok zawiera kontenery witamin, mikroelementów i przeciwutleniaczy. Podejrzewam występowanie błonnika nawet. Masz być.

  8. „Intronizacja narodowa owiec”? Chyba mnie cos ominelo 🙂

    A propos prania, strasznie to lubie, bo za kazdym razem sobie wizualizuje, ile wysilku taka pralka mi oszczedza 🙂

    I pogode mialas ladna, i atrakcji duzo i rzeczy do przemyslenia. No po prostu super urlop. Tez taki chce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*