Ze względu na mój tryb życia, wszędzie wyświetlają mi się filmiki o jamnikach, co jest zrozumiałe. Jamniki jak to jamniki – śliczne, kochane i rozrabiają, ale na większości tych filmików jest pokazane, jak śpią rano jak susły i nie dają się wyciągnąć spod kołdry. A mój egzemplarz nie dość, że lubi sobie w nocy wyjść, nasikać i pokontemplować gwiazdy, to jeszcze wyciąga nas z łóżka góra o piątej trzydzieści, a najchętniej wcześniej. Co robię źle, Droga Redakcjo? Czy to jest młodzieńczy entuzjazm i z wiekiem jej przejdzie? Czy co? Bo w tygodniu to bardzo nie przeszkadza, bo i tak wstajemy o tej porze, ale w weekendy człowiek by sobie odespał godzinkę czy dwie… Niestety, o wpół do szóstej ląduje mi na głowie włochaty entuzjazm i handluj z tym. Są jakieś proszki nasenne dla psów?…
A moja koleżanka dostała maila od PKP zatytułowanego „Twoja ostatnia podróż”. Nie otworzyła, bo powiedziała, że się boi. Wcale się jej nie dziwię, bo taki tytuł to może być WSZYSTKO – może PKP zatrudniło na etacie wróżkę i ona przewiduje daty zgonów pasażerów i rozsyła, żeby wykonać targety na stanowisku pracy. A może to jakaś oferta w pakiecie z domem pogrzebowym, że można wysłać trumnę czy tam urnę, żeby sobie jeszcze pojeździła, zanim na wieki spocznie w miejscu docelowym. Cholera wie, też bym się bała otworzyć.
Wszystko przez to, że politycy ładują te swoje matki, żony i kochanki po firmach najczęściej w dziale marketingu, wychodząc z założenia, że tam nie trzeba nic umieć (zwłaszcza, kiedy się pracuje u państwowego monopolisty). No bo kubek z logo umie zamówić każdy, u zaprzyjaźnionego producenta kubków z logo. A później wychodzą takie kwiatki.
Tak w ogóle to mam wrażenie, że ludziom odwala na większą skalę, niż zwykle. Zawsze była jakaś grupa dziwaków czy agresorów, ale teraz to się nasila. Na przykład – przychodzi do roboty wspólnik N. i opowiada, jak mu poprzedniego dnia pobierali krew. Normalnie wchodzi do gabinetu, a pielęgniarka do niego:
– NIECH SIADA. ZA KIM JEST?
Mówi, że najpierw lekko zgłupiał, a później próbował się wykręcić piłką nożną, ale się nie dało. I jak tu się nie zdenerwować, jak naprzeciwko siedzi szalona pielęgniarka z igłą wymierzoną w żyłę przedramienia i pyta, ZA JAKĄ JEST PARTIĄ? N. twierdzi, że on sobie to wymyśla, bo ciągle go spotykają takie akcje, a ja myślę, że wcale niekoniecznie, bo ludzie powariowali. Co prawda w dalszej części opowieści wspólnik upierał się, że na dodatek ta straszna pielęgniarka była garbata i chyba miała jedno oko, ale ze stresu człowiek może dostać zeza albo jakichś powidoków.
A ja się pytam, dlaczego jeszcze elektryczne hulajnogi nie są zdelegalizowane. Nie mam już siły, nigdzie nie mogę wyjść na normalny spacer z psem, ciągle się nerwowo oglądam przez ramię. W dodatku oczywiście większość jeździ w słuchawkach, a połowa jeszcze dłubie w telefoniku. Naprawdę, naprawdę trzeba przywrócić chłostę w dybach na głównym placu każdego miasta, a na wsiach pod kapliczką, bo system prawny demokracji zachodniej sobie NIE RADZI.
To tyle na dziś. Jakby mnie jeszcze coś wkurwiło, to będę informować na bieżąco.
Bardzo prosimy informować nas na bieżąco najlepiej codziennie!
Popieram zdelegalizowanie hulajnog i kare chlosty!
No i moze sie nie wypowiem o wrzeszczacych babelkach…..
Sposob na pieska niby jest, ale moze nie poskutkowac: wyrobic sobie nawyk wstawania o 5.00 rano, szybki sik na dworze i spac dalej….
A o pielegniarkach prawdziwie:
W mojej przychodni wisi na tablicy ogloszen fajny obrazek pielegniarki ze strzykawa, i podpis: badz dla niej mily, bo jak nie to wybierze najgrubsza igle……. 🙂 🙂 🙂
Twoja ostatnia podróż- no, mistrzostwo marketingu! Pewnie chcieli, żeby wystawić im ocenę z podróży, na którą zakupione były bilety przez net, ale faktycznie sformułowanie troszkę niefortunne 🙂
Powrót do chłosty popieram, proponuję rozszerzyć stosowanie również do rowerzystów- wyczynowców, uważających, że ścieżki rowerowe służą do bicia rekordów toru i cała reszta motłochu, czyli rodzinki z dzieciakami na rekreacyjnych przejażdżkach, rolkarze i zwykli użytkownicy dwukołowców nie powinni w tym przeszkadzać królom prędkości.
Christ on the bike, wlasnie zdalam sobie sprawe, ze i ja dostawalam emaile “TWoja ostatnia podroz”i w swej naiwnosci nie dostrzeglam drugiego dna!
Sluzba zdrowia to oddzielny temat, ja ktoregos razu kwitlam ze swoim dziewiecdziesiecioletnim ojcem w kolejce do specjalisty ( ze sprawa pilna), no i nijak nie moglismy przez pania doktor zostac przyjeci, a siedzielismy naprzeciwko napisu “PACJENT JEST NAJWAZNIEJSZY”. Tenze sam ojciec w tej samej przychodni ze skierowaniem oznaczonym jako “PILNE” zostal w marcu tego roku zapisany na styczen przyszlego :). Ojciec powiedzial, ze jest wdzieczny systemowi opieki zdrowotnej za wiare w niego 😉