O TYM, ŻE ZŁO ROŚNIE WE MNIE Z KAŻDYM DNIEM

NIC dziś w nocy nie spaliśmy. Od wczoraj mamy pod opieką psa mojej ciotki, czyli Mufkę. Mufka jest urocza, szorstkowłosa, młoda, wesoła, skacze do góry jak kangur, trzy razy wyższa od Szczypawki, dookoła której biega i skacze, a tamtą to wkurwia i warczy. W łóżku musieliśmy ustalić strefy wpływu  jak w powojennym Berlinie, próbowałam spać zwinięta w precel (brak miejsca na nogi, wiadomo), a o drugiej w nocy Mufka zażyczyła sobie spacerek. Jak już zeszłyśmy na dół, to się rozmyśliła. Później się kręciła i wzdychała, no a o czwartej pobudka, bo N. w delegację.

I tak teraz przez dwa tygodnie. SUPER. Ja jestem bardzo nieodporna na brak snu i obawiam się, że skończy się morderstwem.

Najprawdopodobniej morderstwem robotnika budowlanego – dziury i wykopy za płotem coraz większe; nawet nie to, że nie widać końca robót, ale jakiegoś SENSU czy kierunku – jak to finalnie ma wyglądać. Cały weekend siedziałam i obmyślałam klątwy, jakie powinny nawiedzić pomysłodawców, projektantów i decydentów odpowiedzialnych za tę ruinę, nikomu niepotrzebną (liszaj, łuszczyca, uwiąd starczy, impotencja, stopa cukrzycowa, gangrena genitaliów, nicienie w oczach, odpadające paznokcie u stóp i tym podobne) (zaznaczam, że trzymają się mnie jeszcze resztki człowieczeństwa, bo nie życzyłam np. sepsy, pląsawicy Huntingtona ani raka trzustki). W sumie to któregoś z nich powinnam zamordować (przeciąć łopatą na pół i przyglądać się jak próbuje sobie wepchnąć flaki z powrotem do środka w przedśmiertnych drgawkach), a nie robotników, którzy są tylko opłacanymi sługami Cthulhu.

Na naszych kochanych piłkarzy (których też jakoś nie lubię) nie trzeba było zsyłać klątw, sami sobie świetnie poradzili. Moim zdaniem mieli świeżo zrobione pedicure i próbowali grać nie używając stóp, żeby im lakier nie odprysnął, bo to później słabo wygląda na zdjęciach na Instagramie i WAGS się zdenerwują. PATAŁACHY.

No więc jestem zła, niewyspana, zimno mi i zjadłabym wiadro frytek. Tak, wiadro frytek o piątej rano.

PS. Aha, oczywiście Szczypawka jest na mnie ciężko obrażona i się nie odzywa.

 

 

23 Replies to “O TYM, ŻE ZŁO ROŚNIE WE MNIE Z KAŻDYM DNIEM”

  1. ej, słuchajcie, pytanie do fanów piłki nożnej, może ktoś będzie wiedział: czy piłkarze naszej reprezentacji golą nogi tylko pod skarpety, czy całe, aż do cipy?…
    ;>

  2. Barb, czytałaś – będziesz czytała Pokraj? Bo chyba wolę najpierw poznać Twoją opinię. Zaczęłam czytać, ale po kilku stronach mam zamęt w głowie.

    • To prawda, że ma specyficzny język i albo się w ten rytm i konwencję zanurzy, albo nie. Ja się ubawiłam (znaczy średnio, bo to się odpierdala u nas codziennie na żywo), ale rozumiem że nie każdy będzie uwielbiał. Ale akcja jest warta, żeby się przemóc, obiecuję 🙂

  3. U nas w domu jeszcze żaden mecz nie leciał, bo N. twierdzi że ogląda tych, którzy wyjdą z grupy. Od przyjaciela z Hiszpanii dostaliśmy SMSa “Jaka szkoda, że Polska nie strzela bramek”.

    A dziś pobudka była o 3.48, na siusiu i wąchanie kwiatków o świcie, bo tak było pięknie i ptaszki śpiewały! AAAAAA – UDUSZĘ JE.

  4. A mnie, ponieważ Mudial to dla mnie uczta, wcale nie rusza, że nasza reprezentacja odpadła. Wiadomo, trochę szkoda, ale ponieważ i tak nie są w formie, to jaki sens oglądać słabe mecze? 😁 Dlatego nie mam zamiaru im ubliżać od patałachów – cieszę się świetnymi meczami innych drużyn, nasi i tak ich nie gwarantowali.

    • A ja się nie bardzo interesuję piłką nożną, natomiast nie mam szans się NIE INTERESOWAĆ naszymi dzielnymi chłopcami (z pięknymi fryzurami). Którzy akurat w piłce mają niewiele do powiedzenia, natomiast wiszą na plakatach WSZĘDZIE, drą się w reklamach, ich gęby muszę oglądać w sklepach, na stacjach benzynowych i wyskakujących ZEWSZĄD zdjęciach lajfstajlowych – aż do porzygu. I ich panienek też. Nie wiem, za jakie grzechy. I zamiast na żłobki albo sport dla dzieciaków, to idzie na nich naprawdę spora kasa z budżetu. A okazuje się, że akurat z piłką niewiele mają wspólnego. Więcej z lakierem do włosów, jak koleżanka nadmieniła poniżej.
      NO NIE MOŻNA SIĘ WKURWIĆ?

  5. Te WAGS to musialam sobie wygooglowac… Ty to znasz pojecia!
    A z tymi frytkami to bardzo dobry pomysl, od ponad tygodnia jest u nas znowu tak upiornie zimno, ze tylko jem.

  6. Pedicure to jedno, ale wystarczy spojrzeć na ich fryzury przed i po meczu. IDEALNE! I jak taki mógł zaangażować się w jakąkolwiek akcję na boisku, skoro na głowie wystylizowane cudo, które MUSI dobrze wyglądać po meczu?

    Łączę się w niedoli niewyspanych. U mnie kot daje popalić, bo od kilku nocy drapie w drzwi wyjściowe. Zaczęłam pryskać je mieszanką olejków eterycznych, a w tym bukiecie przebija anyż. To, plus zastawienie niskim, zabudowanym stołkiem, daje radę póki co.
    Ale za to wparowali we dwójkę (kot i jego przyszywana mamunia – kotka, która prawdopodobnie ma w sobie drugiego kota, bo tak właśnie wygląda) do sypialni i musiałam sięgnąć po drastyczne środki, czyli ręcznik wiszący na lampce. I był spokój, ale co się naprzebudzałam to moje…
    A michy mieli pełne.
    Szubrawcy. Szelmy. Szuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*