WOŁANIE NA PUSZCZY

Chcialam tylko zauwazyc, ze jest wpol do siodmej, a JA SIEDZE JESZCZE W PRACY. Awansowalo dziecko, kurwasz mać. Poza tym, do planowanego wyjazdu integracyjnego na Mazury JESZCZE CAŁE DWA TYGODNIE Z OGONEM, w zwiazku najprawdopodobniej po prostu NIE DOŻYJE, bo już gonie w pietkę (Jezu, co to wlasciwie jest za powiedzenie „gonic w pietke” i skad się wzielo? Piętkę? Pietke Achillesika?).

Jestem GLODNA, SPIACA i mam pognieciona bluzke.

Chce być wypindrzoną zona ambasadora i calymi dniami nianczyc pekinczyka.

Chce się napic wodki na molo na Mazurach.

CHCE, ŻEBY MI SIĘ WRESZCIE JAKIEKOLWIEK DANE ZGODZILY!!!!!!!!…

CZYJ TO BAJER?

Drogie Czytelniczki – dzis zapraszam do konkursu pt. CZYJ TO BAJER?

„Dzisiaj rano bylem prawie umarlem…
Wyobraz sobie, ze wyszedlem z domu do pracy (jak zawsze) a przed klatka staly dwa zielone potworki i cos do mnie powiedzialy (zrozumialem tylko zdanie: „Humanoid Must Not Escape”) i zaczely do mnie strzelac z czegos co zamienialo wszystko w czarny pyl… ale im ucieklem… boje sie wracac do domu bo moga tam na mnie czekac… moge zostac u Ciebie dzisiaj na noc?…:)))) ”

Dla ulatwienia dodam tylko tyle, że:
– mowi to kazdej i kazda się na to nabiera
– jego dziadek ma w piwnicy Bawarczyka, który wytwarza filizanki, bo nie wie, ze się wojna skonczyla
– jego przyjacielem z dziecinstwa był mały mis, który ostatnio BARDZO URÓSŁ
– kiedy już jest twoim przyjacielem i ufasz mu jak pluszowemu flamingowi i normalnie upiekłabys mu, droga czytelniczko, na grillu WLASNE SERCE – to on ci udowadnia ze WZIALBY TO SERCE I ZJADŁ, bo robi sobie z ciebie jaja i polewa się przez caly dzien z temtu który jest dla ciebie BARDZO WAZNY I ON O TYM WIE (a nawet z dwoch tematow!)

No – ktora zgadnie? CZAS START!

CO ROBILAM W DRODZE DO PRACY

Swojego czasu Pepsee się przerazil, jak zobaczyl, ile czasu i kilometrow mamy codziennie z N. do przejechania, żeby dostac się z domu do pracy. Pepsee – czlowiek z wielkiego miasta. Najpierw jednego, a teraz drugiego.

Pepsee, powiedz mi, kiedy ostatnio musiales ostro hamowac w drodze do pracy, żeby nie przejechac BAŻANTA? Bo my, na przykład, DZIS. Wylecial nam, idiota jeden, prosto pod koła i jestem PRAWIE PEWNA (i N. tez), ze zanim uciekl, to zapamietal numer rejestracji, żeby ten numer powtórzyć, jak będziemy wracac.

Ze nie wspomne o doborowym towarzystwie furgonetek, ciezarowek i innych pojazdow, z którymi wspolnie stoimy w korku.

Mamy już stalych znajomych. Na przykład, czerwnony Nissan Patrol, który zawsze skreca w lewo (w swoje lewo, bo jedzie z naprzeciwka) na takim jednym skrzyzowaniu. Albo dzwig z napisem HYDROBUDOWA, który zawsze jedzie gora wiaduktu, kiedy my jedziemy dołem.

I na jakie ciekawe profesje czlowiek trafia, nawet bym nie przypuszczala, ze sa takie zawody! Na przykład, „Producent slonecznika łuskanego” – na duzej ciezarowce. Od razu oczywiście moja rozpasana wyobraznia ma wizje faceta, siedzacego po ciemku w tej ciezarowce, z lewej strony – gora slonecznikow, z prawej – worek, i on tak siedzi i łuska tego slonecznika. Bo mam nadzieje, ze producent łuska sloneczniki mechanicznie, a nie np. genetycznie – pamietam taki pomysl z hodowaniem odmiany kompletnie łysych kur. Na szczescie za często się przeziebialy, żeby cholernym hodowcom się to OPŁACAŁO. Poza tym, podobno gołe kury miały depresje i zanizone pocucie wlasnej wartosci w porownaniu z kurami w pelni owlosionymi.

Albo „ARANŻACJA PRZESTRZENI PREZENTACYJNYCH”. Po przemysleniu i logicznym rozbiorze zdania, MA ONO SENS, wbrew pozorom. Ale czego to ludzie nie wymysla. Przypomina mi się z kolei „Dyrektor do spraw ulatwienia komunikacji miedzywydzialowej” z Connie Willis, chodzi oczywiście o dziewczyne od roznoszenia poczty 🙂

Widzisz, Tomek, ile cie codziennie omija?

PRZEPRACOWANA JESTEM

Chcialabym taką wysublimowaną zabawke, o ktorej slyszalam, ze robią takie. Chodzi mianowicie o gadżet, który wrzucony do wody DZIESIĘCIOKROTNIE powieksza swoja objetosc – dla mnie czad! Bralabym tego cale garscie na nudne konferencje albo szkolenia i wrzucala do kaw i zup wspolpracownikow oraz ludzi mi calkowicie obcych, acz sympatycznych. Niesympatyczni nie zasluguja na takie fajne atrakcje.

Atoli, SANEPID czy jakas inna swołocz przyczepily się do ww. gadzetow, jakoby stanowily zagrozenie dla dzieci. No bo tak: kupujemy potomkowi w dobrej wierze krówke czy inna owieczke, w celu pogladowo – edukacyjnym. Potomek, zwlaszcza nieletni, pierwsze, co robi, to połyka daną krowke lub owieczke. I co dalej? Ano, następuje scena rodem z filmu ALIEN- 10 – krotne nadęcie się owej krowki / owieczki oraz poród przez klatkę piersiową nieletniego. Nie wiem, jak krówka po takim zabiegu, ale potomek zdecydowanie wymaga generalnego remontu – zszycia albo wymiany na nowego.

Wiec na razie musi mi wystarczyc ten breloczek, co Mlodazebra na niego poluje. Ten, co wiecie. Naciska się go.

PS. Widzialam japonski RING. Aaaaaaa!… AAAAAAAAAAAAA!…

A TY

A TY
OBYWATELU
JAK SPEDZILES DLUGI WIKENT?
I czy aby KU CHWALE OJCZYZNY?

Bo ja to normalnie. Spoko. Mialam grabki, lopatke i takie cos bardzo fajnego, co nazywalo się NOZYCE DO OBCINANIA GALEZI. I normalnie chodzilam sobie i te swoja ojczyzne sprzatalam po zimie. Nie za wyrywnie, tak w swoim tempie. W sam raz.

Paru krzaczkow mi nawet było zal na koniec, bo najpierw przytrafila im się DLUGA, CIEZKA ZIMA, a pozniej – JA Z NOZYCAMI. Ale mysle, ze przyroda to mądra jest i dadza sobie rade. No – te co sa na amen wykopane i spalone, to już raczej nie.

Oprocz ww. krzaczkow zaliczylam także olbrzymiego siniaka na lewym piszczelu – bardzo piekny siniak, w ksztalcie Afryki. Oraz wiele ran kłutych, cietych i drapanych na dłoniach i rekach.

PS. Natomiast, jak slyszalam, frakcja gdanska tak się ostro bawila, ze az wzieli chlopaki i rafinerie wysadzili w powietrze z tej rozpusty! RAFAŁ, HANKA, PIOTREK! Znowu o polarek poszło?… Ja rozumiem – mlodosc ma swoje prawa, ale żeby od razu RAFINERIE?…