O UPARTYM FACECIE I CERAMICE W MIEJSCACH PUBLICZNYCH

 

Dostałam SMS-a od Renault. Mniej się kiedyś zdziwiłam, jak dostałam SMS od wróżbity Macieja (no bo w końcu jest WRÓŻBITĄ, więc mógł mój numer po prostu wywróżyć ze szklanej kuli). Co do Renault, to mamy taki żarcik, że nie kupuje się samochodów na „f”, czyli fordów, fiatów i francuskich (chociaż fiaciki są prześliczne, moim zdaniem, no ale ja się NIE ZNAM). Z dodatkowych powodów, dla których nie spotkamy się z renault w najbliższy weekend w najbliższym salonie mam jeszcze taki, że W OGÓLE NIE ZAMIERZAM nigdzie w taką pogodę wychodzić!

Czytam wieczorami biografię George’a Lucasa. Wzięłam się za nią głównie dlatego, że N. śmignął w kilkudniową delegację, CFANIAK, a ja wtedy muszę czytać BEZPIECZNE książki (bo inaczej nie mogę zasnąć i mam koszmary). Takie bez trupów, zjawisk nadprzyrodzonych i Beaty Pawlikowskiej. Biografia jest fantastyczna, bo w ogóle nie o tym, kto z kim spał (może dlatego, że Lucas w ogóle niewiele spał), za to mnóstwo technicznych detali, szczegółów i kłótni z szefami wytwórni filmowych (szefami w wytwórniach filmowych zostają ludzie, którzy nienawidzą kina i kompletnie się na nim nie znają – u nas podobno przyjął się ten sam trend). Najbardziej spodobało mi się określenie Lucasa jako „mózg w słoiku” i to, że deprymował aktorów, bo w ogóle nic nie mówił. To znaczy czasem mówił, że źle. I jego ciągła, fanatyczna obsesja dopilnowania każdego detalu – na planie Gwiezdnych Wojen nadzorował nawet holograficzne potwory, skaczące na szachownicy w Sokole Milenium. Niesamowity upór w dążeniu do realizacji wizji artystycznej – ma być tak jak ja chcę, albo wcale.

Bardzo ciekawa opowieść o niedużym facecie w kraciastej koszuli, który swoim oślim uporem zmienił kino, a następnie cały świat. A nawet stworzył Wszechświat równoległy (trochę przykurzony, bo zawsze mu się podobała trochę zużyta, przykurzona i poplamiona olejem rzeczywistość). Chyba nie muszę wspominać, że go kocham.

A N. niech już wracam, bo mam „Młyn do mumii”, czeski tak zwany gastro thriller, i chciałabym już się do niego dorwać.

Podobno jest teraz taki trend, że się wsiada do metra i do tramwaju i w ogóle WSZĘDZIE (najlepiej, żeby było dużo ludzi) z ceramicznymi kubkami z uchem i z kawą. A nawet można wyciągnąć z torby ceramiczną miskę i jeść z niej śniadanie. Koniecznie w komunikacji publicznej!

8 Replies to “O UPARTYM FACECIE I CERAMICE W MIEJSCACH PUBLICZNYCH”

  1. W samochodzie to już od przedwojny są uchwyty na kubki, więc pfff.
    Mam ceramiczny z silikonową pokrywką, ale bez ucha, więc bez sensu, bo jest za gorący, poza tym – wszystkiego najlepszego, jak się takim stuknie w zęba przy hamowaniu czy jak samochód podskoczy na kamyczku. No nie wiem, ja tam wolę łyknąć wody z butelki albo redbulla, jak już NAPRAWDĘ muszę.
    No dobra, ale w tym metrze czy tramwaju, nawet jak się nie wyleje, nie stuknie o zęba, co zrobić z pustym brudnym? Nieść w łapie aż do miejsca przeznaczenia?

  2. Kiedys widziałam w metrze jak pani wyciągnęła łyżkę, potem otworzyła słoik i tak konsumowała sobie przez kilka stacji. Wersji z miską jeszcze nie widziałam. Zadziwia mnie też robienie makijażu w metrze, bo jakoś mi się wydaje, że to jest czynność jakaś taka intymna… ale nie znam się pewnie,zarobiona jestem, to i za „tryndami” nie nadążam 😉

  3. O, to ja jestem trendy. Od zawsze, jak nie zdążę dopić w domu kawy, to tak robię.
    Możemy uznać, że byłam prekursorką? Chociaż nie – ja się ograniczam do własnego samochodu, ewentualnie spacerów z dzieckiem po wsi… So close…

    Ale słyszałam też o dniu bez spodni w metrze (czy jakoś tak…). I wiecie co? Nawet mnie to już nie dziwi…

  4. A to jest trend, z tymi kubkami? Widzialam juz kilku takich ludzi, ale myslalam, ze wybiegli z domu w pospiechu rano, nie zdazywszy dopic, czy cos.
    No i wyszlo, ze znowu jestem do tylu i absolutnie nie na czasie, ajajaj…

    Tego SMS-sa on Macieja to zazdraszczam ;))) Jak on to zawsze o sobie mówi? „Najslynniejszy wrózbita w kraju” bodajze 🙂

Pozostaw odpowiedź ~diabel-w-buraczkach Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*