Ogólnie psia dupa, ale znalazłam piękną, stylową skargę na teściową w jednym z niekończącej się serii wątków o teściowych:
“Moja nam też pomagała. Niby generalnie było ok, ale np. moje koszule nocne wyprała ze szmatami od podłogi co tylko przez przypadek zauważyłam.”
Poziom finezji i komplikacji intrygi mnie po prostu oczarował. (Szmaty do podłogi w pralce?… Oldkulowo).
Niech mi ktoś powie, o co chodzi z kolorowankami dla dorosłych – dlaczego ich są nagle pełne księgarnie. Czy to ma związek z tym, że teraz rodzice odrabiają lekcje za dzieci i muszą sobie przypomnieć co i jak? (Nigdy w życiu matka nie odrobiła ze mną lekcji, nawet jednego zadania; nie pojmuję tego trendu troszkę).
A ja dostałam w prezencie obraz do malowania po numerkach (artimento), z farbami akrylowymi, pędzlami, jeszcze się nie zabrałam, bo się boje.
Teściowe… powiedz mi, dlaczego w tych dowcipach jest tyle prawdy? ;]
Malowanki są fajne, jeżeli masz artystyczną duszę i ogólnie lubisz drobiazgowość i skupienie na dłuższy czas nad materia, która ie jest w sumie ważna pośród domowych obowiązków. Jedni wolą dla rozrywki obejrzeć film, inni coś namalować, ja lubię np pisać. Jako niania, dużo maluję z podopiecznym, powiem Ci, że z wielką przyjemnością i rozważałam za pójściem za trendem, bo malowanki dla dzieci mają za mało szczegółów, które lubię.
Wszystko wskazuje na to, ze też mogę miec KIEDYŚ synową.
Intrygę zapamiętam :).
Barb, sa jeszcze jakies cudowne? nadawaj!
to tak jak nowy firm Zatwardzenie – widziałeś? – http://www.almoc.pl/img.php?id=3511
Ja sobie kupiłam i co ? Córka lat 5 mi zabrała …
Co ciekawe, wszystkie oczy wstydliwie odwróciły się od kwestii ścierki w pralce, żywo pasjonując się niekolorowaniem kolorowanek.
Bożena by kolorowała. Gdyby dali jej mazaki, minimum 24 kolory, albo kredki bambino.
Co ciekawe, wszystkie oczy wstydliwie odwróciły się od kwestii ścierki w pralce, żywo pasjonując się niekolorowaniem kolorowanek.
Bożena by kolorowała. Gdyby jej dali do tego mazaki, minimum 24 kolory, albo kredki Bambino.
Odstresowująco… Nie daj sie nabrac. Kupiłam kolorowankę celem relaksu i chodzę wiecznie sfrustrowana ze po dwóch tygodniach jeszcze nawet stroniczki nie zamalowałam… Ta ilość szczególików! Listeczkow i ptaszynek! Chyba zaczyna łykać xanax- nawet z kolorowanką sie nie wyrabiam
Właśnie! Ja też się dałam nabrać. Kolorowanki zakupiłam, pomalowałam kilka obrazków, ale żebym się zrelaksowała to nie powiem..Te szczególiki, listeczki i ptaszynki (jak piszesz) zajęły mi tyle czasu, że ciągle miałam wyrzuty sumienia, że mogłabym bardziej pożyteczne rzeczy robić. A potem ręka niewyćwiczona jak bolała, to już inna historia. Podsumowując – nie polecam:)
Przeczytalam ze zdziwieniem niepomiernym, ze to podobno ma odstresowywac… Nie pojmuje. Mnie by raczej sresowalo, i to bardzo. Nie dosc, ze nudne samo w sobie, to jeszcze trzeba sie zdecydowac na kolory, dobrze je dobrac, a na koncu pewnie i tak nie bedzie ladnie – a wtedy to juz bym pękła.
Ale jesli komus to pomaga – to prosze bardzo.
jest rada: jedna kolorowanka – jeden kolor
żeby rozróżniać szczególiki kolorujesz je w różnych kierunkach
leniwe dzieci mnie nauczyły 
kolorowanki podobno pomagają prawidłowo parkować (kpppp)
i trawić.
“Zatwardzenie” – Słyszałeś o takim filmie? http://www.almoc.pl/img.php?id=3511
i polubić się z symetrią (czasem trudny związek)
Odstresowuje i pomaga zachować świeżość umysłu do najpóźniejszych lat:)
za mnie nigdy mama nie odrabiała lekcji, ani nikt inny, za to miałam darmowe korki z matmy u cioci która jest nauczycielką
mama zapisała się po 50 na kurs angielskiego i krzyczała na mnie że wszystkim innym uczestniczkom córki odrabiają prace domowe tylko nie ja
ale w końcu wyszło jej to na dobre 
Taaa ostatnie zadanie z matmy “z kaktusem” w 4 klasie położyło na łopatki wszystkich rodziców, dopiero kolega z doktoratem z matmy wykminil :-)))
No może, ale na pytanie “co robisz mamo?”
Odpowiedzieć “koloruję” trochę śmiesznie
no to może “relaksuję się”albo “odstresowuję się”
gorsze jest pytanie “mamo, mogę pokolorować twoją kolorowankę?”
Nie czepiaj się, nie każdy może tak śmigać serwety i inne firanki, a kolorować to nawet ja umiem!
Podobno działa odstresowująco. Trafiłam kiedyś na potworną awanturę o to, czy taka kolorowanka jest książką i czy powinna leżeć w dziale “Bestsellery Empiku”. Osoby, które namiętnie kolorują poobrażały się śmiertelnie na tych, którzy powiedzieli, ze tego nie rozumieją, bo wolą książki czytać, a nie po nich mazać.