O KOMARACH I EPITETACH

Tymczasem wyszła nowa powieść Cixin Liu – „Era Supernowej”, a ja przez ten bałagan dopiero wczoraj się dowiedziałam. Oczywiście, że zaraz zamówię, chociaż „Piorun kulisty” już nie był taki porywający, jak „Problem trzech ciał”. No i trochę mnie martwi tempo wydawania nowych książek – co prawda Chińczycy bardzo pracowici, ale żeby aż tak szybko? 

Na razie czytam „Spod kozetki” – czyli psychiatra opowiada o swoich najdziwniejszych przypadkach. Trochę jestem załamana, bo przytłaczająca większość dziwnych przypadków jest o WIELE bardziej normalna, niż JA. To znaczy nawet jeśli chwilowo jest naga i stoi na głowie, to ma ku temu racjonalne przesłanki. A u mnie z racjonalnymi przesłankami jest dość krucho, zwłaszcza ostatnio.

A propos ostatnich wydarzeń – Zebra nie pozwala mi mówić na wiadome środowiska per „te kurwy weneckie”. Twierdzi, że Wenecja to jest bardzo piękne miasto i te patałachy niczym, ale to NICZYM sobie nie zasłużyły na taki zaszczytny przymiotnik. Oczywiście ma rację – ale przez to muszę sobie teraz poszukać nowej dźwięcznej alegorii, a ta mi wyjątkowo odpowiadała. 

Od kilku dni plaga komarów u nas – wcale bym się nie zdziwiła, jakby malarię roznosiły, to by było takie very, very 2020. Wszystkie najgorsze zarazy i obrzydliwości, jakie tylko mogą się przytrafić. 

Ech, nawet nie mam ochoty się natrąbić z tego wszystkiego.

PS. A na fejsie dostałam zaproszenie do badań klinicznych związanych z programem transplantacji – „Może Pan/Pani skorzystać z darmowego badania FIBROSCAN, aby sprawdzić, w jakim stanie jest Pana/Pani wątroba. Organizujemy transport do przychodni” – ciekawa jestem, czy widzą we mnie dawcę, czy biorcę.

6 Replies to “O KOMARACH I EPITETACH”

  1. musze sie podzielic, bo jak nie, to sie udusze!
    najfantastyczniejszy serial, jaki widzialam, nieznana i niepopularna perla, co tam perla, brylant!
    „Le bureau des legendes”

  2. Co do badan, to nie, dziekuje, ale wole nie wiedziec, szczegolnie po ostatnich kilku miesiacach.
    A co do weneckich kurew, to mi to od razu sie wydawalo podejrzane i dlatego pytalam o zrodlo.
    Pomijajac wszystko inne, to te ptalachy, jak bardzo kulturalnie i subtelnie je nazwala Zebra nie sa porowynywalne absolutnie do niczego. W kazdym razie mnie nie przychodzi do glowy zaden pojedynczy przymiotnik, czy rzeczownik wyrazajacy taki ogrom bufonady, pieniactwa, bezdennej glupoty, bezczelnosci, wszetniactwa, zacofania, arogancji, chamstwa, agresji i…dlugo bym jeszcze mogla, a nadal nie byloby precezyjnie.

    • Przerażająca machina zagłady! Po nocach by mi się śniły te sterty trucheł.
      Nie wiem, kto by to opróżniał – na pewno nie ja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*