No więc pająka kupiłam na prezent dla mojej siostrzenicy, jak była malutka, ale zostałam zrąbana od góry do dołu przez jej mamusię, że co ja sobie właściwie wyobrażam – no i tak został, bo przecież go nie wyrzucę. Fajny jest, puchaty, tylko trochę się kurzy.
Za to każdy jak pierwszy raz wchodzi do mojego GABINETU to wydaje z siebie okrzyk “O JEZU!” – a przecież on jest całkiem do Jezusa niepodobny, który wszak nie miał ośmiu nóg. Chociażby.
No więc pająka kupiłam na prezent dla mojej siostrzenicy, jak była malutka, ale zostałam zrąbana od góry do dołu przez jej mamusię, że co ja sobie właściwie wyobrażam – no i tak został, bo przecież go nie wyrzucę. Fajny jest, puchaty, tylko trochę się kurzy.
Za to każdy jak pierwszy raz wchodzi do mojego GABINETU to wydaje z siebie okrzyk “O JEZU!” – a przecież on jest całkiem do Jezusa niepodobny, który wszak nie miał ośmiu nóg. Chociażby.
Byłaby z niego ładna etola…
Słodziaczek
Jak go wołasz?
Niemozliwa jesteś, oczywiście!!!
A teraz cos dla miłośniczek Diane: https://film.interia.pl/wiadomosci/news-christine-baranski-gwiazda-mamma-mia-spelnia-swoje-marzenia,nId,2608067
Ot, ciekawostka
ło matko… chyba bym nie dala rady…
brrr.
Twarzowy.
Ło matko, jaki wstrętny…
a nie miałaś też big pytona?
dobrze wykarmiony egzemplarz 
To taka forma terapii?