O MARKECIE BUDOWLANYM I STRASZNYM MIEJSCU NA ZIEMI

 

Byliśmy wczoraj w Castoramie i naprawdę, Jula czyni cuda. W czasach Przed Julą (Before Jula) w takich miejscach wznosiłam oczy do nieba i wlokłam się gdzieś z tyłu, bardzo nieszczęśliwa. Jednak po zasmakowaniu w pełni uroku Juli, wczoraj ta Castorama była jak spacerek po jakimś bardzo dziwnym, ale w sumie fajnym miasteczku: szłam sobie slalomem pomiędzy wózkami widłowymi, wąchałam storczyki i rozmyślałam o kieliszkach do szampana (dlaczego kiedyś piło się szampana w szerokich, płaskich kieliszkach, a teraz w długich i wąskich? Te płaskie o wiele bardziej mi się podobają i moim zdaniem, są lepsze do szampana, bo z tych wąskich skoncentrowany gaz uderza w nos, a tam bąbelki sobie ślicznie pykają, a zresztą co mnie to obchodzi, skoro nie lubię szampana). Na stoisku z oświetleniem zrobiłam trzy piruety, a nawet kupiłam nasionka smagliczki nadmorskiej (i niech mi spróbuje nie zakwitnąć) (tzn. o ile przypomnę sobie o niej w odpowiednim momencie, żeby ją zasiać, ahahahh).

Poza tym – miewam prorocze sny, a koleżanka wysyła mnie do psychiatry. Bardzo chętnie pójdę, ale pod warunkiem, że nie wyśle mnie na terapię, tylko od razu przepisze śliczne, pyszne, malutkie psychotropeczki, takie po których świat jest cały niebieski albo z gumy albo jedno i drugie. Bo teraz podobno się wzbraniają i trzeba odbyć najpierw terapię, i to GRUPOWĄ.

A bo właśnie, a propos grupową! Dzięki jednemu z wątków na forum Kafeterii odkryłam definicję PIEKŁA. Był to wątek w którym panowie oraz panie wypowiadali się na temat spędzania wolnego czasu w instytucji pn. „TROPICAL ISLAND”. Jest to – ja musiałam wyguglać, bo trochę mi się to w głowie nie mieściło – no więc, jest to taka hala pod Berlinem, gdzie nasypali piachu, zrobili dwa baseny, posadzili kilka palm i ludzie walą tam drzwiami i oknami. Czujecie to? Ciżba ludzka stłoczona w wysypanej piachem HALI?… Udającej tropiki?… I ci ludzie za to płacą! I stoją do TEGO w kolejkach! I jadą tam na cały dzień, albo nawet NOCUJĄ! Bo w tym kołchozie można się przespać! Za ciężkie pieniądze zresztą, spokojnie wystarczyłoby na bardzo dobry hotel w Madrycie. Czytałam to, a gęsia skóra robiła mi się coraz większa i większa… Na mnie naprawdę UFO musiało robić eksperymenty albo jestem innego gatunku, bo sobie NIE WYOBRAŻAM, nie mieści mi się w głowie, jak można się dobrze czuć w takim miejscu. Ufff, ufff – bo znowu się hiperwentylowałam na samą myśl.

Żeby nie zakończyć tym smutnym akcentem, to bedę straszna i opowiem dowcip, z którego się wczoraj popłakałam:

– Rabi – mówi pobożny Żyd – jadę na wczasy nad morze i słyszałem, że tam kobiety ubierają się bardzo swobodnie. Czy pobożny Żyd może patrzeć na kobietę w krótkiej sukience z dużym dekoltem?

– Może.

– A na kobietę w bikini?

– Może.

– A topless?

– Może.

– A są w ogóle takie rzeczy, na które nie powinien patrzeć pobożny Żyd?

– Są.

– A na przykład?

– Spawarka.

 

0 Replies to “O MARKECIE BUDOWLANYM I STRASZNYM MIEJSCU NA ZIEMI”

  1. Tropical Island mieści się w hali, w której budowano Zeppeliny. Nie ma tam pogłosu. Jest tak wielka, że za drobne 7 euro można polecieć balonem pod sufit, czyli szczyt kopuły. Oprócz dwóch „mórz” ma stawiki z żółwiami oraz część zieloną, w której biegają drobne ptaki chruścielowate, chyba kropiatki. Mnie się podobało, bo ciepło. Wiem, że idę pod prąd opinii publicznej, ale tak.

  2. Ja mysle ze oni w tej tropical island w hali po prostu rozpylaja takie fajne psychotropki w sprayu 🙂

    Wlasciwie to niezly interes. Troche piachu, wody, sztuczne palmy, kasowac stówkę za godzinke i cichcem jakies cuda rozpylac… eh czemu ja na to pierwsza nie wpadlam!

  3. z tego wywczasu pod Berlinem to moj ex-szef miał zdjecia, zdjecie prawie 60-cio letniego faceta w kąpielówkach na pseudo-plaży – bezcenne, never ever takich widoków

  4. Niemcy bardzo chetnie jezdza na wakacje w miejsca gdzie wszystkie urlopowo „przydatne” osoby (bar, recepcja, kelnerzy, obsluga sklepów) mówia po niemiecku i gdzie panuje Ordnung. Moze to o to chodzi z tym sukcesen Tropical Island. Tez sie nad tym duzo zastanawialam, bo mijam ja zawsze jak jade do Polski (wielka kopula na pustym horyzoncie) no i to jedyna odpowiedz jak mi przychodzi do glowy.

  5. No, wymyślili, że z otwartych, szerokich kieliszków uciekają bąbelki i bukiet, zatem przemienili, że mają być takie tulipanowe, zamykające. Bessęsu. Mi tam nigdy żaden bukiet uciekł, a do tych się nie mieści nos.

    • I niewygodnie się pije i można się przyssać!
      Ale szampan nie ma powalającego bukietu. Ten gaz jest ostry i kwaśny. Właśnie dobrze, jak nie wali prosto w nos.

      • To samo i ja mowię. W tych poprzednich ledwo sie czuło zapach, a bąbelki delikatnie smyraly nos. A teraz jak z głowa nad gotującym sie octem, wow

  6. W sumie powinno być „spawanie”, a nie spawarka, no i nie każdy się wychował przy tatusiu, który wiecznie coś spawał na ogródku. Po gapieniu się na spawanie nic się nie widzi przez kilka dobrych chwil, a później bolą oczy. Jezu, właśnie do mnie dociera, że miałam ciężkie dzieciństwo.

    • Też nie od razu załapałam, mimo że to również moje klimaty. Opowiem tatusiowi, a to się uśmieje 🙂 To w tej Castoramie widziałaś może, jakie teraz są cudne maski spawalnicze, bo też pewnie masz wspomnienie takiego dziwnego czegoś, czym się szanowny tatuś zapewne osłaniał.

      • TAK! TAK TAK! O mało nie wyszłam z maską Iron Mana! PRZEPIĘKNE!
        W sumie to nie wiem, dlaczego nie kupiłam. Tak po domu ponosić, do odkurzania. Biorę starego za frak i jedziemy jutro!

        • Mając taką maskę będziesz mogła spokojnie spoglądać na słońce 😉 A przy obserwacji zaćmień – jak znalazł 😀

    • Baśka, o co cho?!?! dowcip mnie rozbawił więc natychmiast poszłam go szerzyć. I już pierwszemu osobnikowi musiałam go tłumaczyć, jak i całej reszcie. A jak wytłumaczyłam to orzekli, że dowcip nie jest śmieszny. Tylko jedna osoba się odniosła się z należytą atencją i się zachwyciła. Nie wiem, może to rzeczywiście trudne dzieciństwo winne, że to jasne oraz śmieszne 😀
      ps. ale żeby spawacz nie zrozumiał?? To musi o co inne chodzić 🙂

      • Znaczy że albo tam jest jakiś zakamuflowany przekaz podprogowy, najpewniej masoński, albo chodzi o kasę! Bo jak nie wiadomo, to zawsze chodzi o kasę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*