O DOBRYCH KSIĄZKACH I DOBREJ KANAPCE

 

Ogłoszenie drobne: ZATRUDNIĘ – uderzacza w łeb. Zakres zadań i obowiązków: uderzanie w mój pusty łeb każdorazowo, jak zasygnalizuję chęć zakupu KOLEJNEJ pary butów w internecie, bo to już naprawdę zakrawa na chorobę psychiczną. Sama siebie przestaję rozumieć. Może być jednocześnie doktorantem, który sobie zbierze materiały, przebada i napisze pracę na temat ubytków, jakie sobie rekompensuję butami. (I poszła oglądać zamszowe botki).

Tymczasem – z wczoraj, za Onetem:

 „Brazylia: krowa zabiła śpiącego mężczyznę.

W południowo-wschodniej Brazylii na śpiącego mężczyznę spadła krowa. Zwierzę ważące tonę zabiło 45-latka – informuje telegraph.co.uk.

Joao Maria de Souza leżał w swoim łóżku razem z żoną, kiedy zwierzę wpadło do jego domu przez dach i go przygniotło. Krowa uciekła z pobliskiej farmy i weszła na azbestowy dach domu, który nie wytrzymał jej ciężaru i się zapadł.

Żona de Souza, która leżała obok niego w łóżku nie doznała żadnych obrażeń.

Jak donoszą lokalne media, to trzeci taki wypadek w tym regionie w ciągu trzech lat, kiedy krowa weszła na dach i runęła do domu”.

 Myślicie, że żona z krową nigdy się wcześniej nie znały?… A może były umówione, bo np. mąż, wielokrotnie upominany, NIE CHCIAŁ PRZESTAC PALIC SMIERDZĄCYCH CYGARETEK, no i się doigrał. Moim zdaniem – zbrodnia doskonała, lepsza, niż Archiwum X. Tylko trzeba się umieć dogadać z krową.

Dwie bardzo dobre książki skonsumowałam właśnie, pierwsza to „Miłość, ciekawość, prozac i wątpliwości” Lucii Extrebarria (czytałam jej „Kosmofobię”, która mnie zachwyciła). Ksiązka traktuje o trzech siostrach, które w dzieciństwie zostawił tatuś i one się teraz nie mogą pozbierać życiowo. Jedna jest barmanką, przyjaźni się z lesbijka i anorektyczką, bierze narkotyki i bzyka na potęgę z facetami. Druga ma dobrze płatna prace w korporacji, mieszka sama i łyka prozac. Trzecia ma męża, dziecko, piękne mieszkanie i łyka wszystko, co znajdzie. Każda z sióstr zazdrości pozostałym, a wszystkie obwiniają tatusia oraz pewnego kuzyna, który się przewinął przez ich życie. Książkę się dobrze czyta i nie trzeba od razu lubić bohaterek, ale przynajmniej są dobrze skonstruowane i wiarygodne. Jakoś ostatnio interesuje mnie tematyka wtrącania się ludzi w swoje życia i obwiniania o wszystko wszystkich dookoła, tylko nie siebie – to tak na marginesie. Aha, żeby nie było – ksiązka obfituje w opisy określane mianem „explicit sex”.

Powieść Magdy Szabo „Zamknięte drzwi” kupiłam z rozpaczy w księgarni po sąsiedzku (rozpacz polegała na tym, że potrzebowałam NATYCHMIASTOWEGO oddechu od SF i horrorów). No i wsiąkłam, bo książka jest literackim opisem relacji pomiędzy panią domu – pisarką, a jej gospodynią domową. Realia historyczne nie są całkowicie bez znaczenia, bo życiorys nieprawdopodobnie skomplikowanej gospodyni domowej o niesamowitym imieniu Emerenc obfituje w takie wydarzenia, jak przechowywanie uchodźców, ratowanie córeczki żydowskiego małżeństwa, walka z agitatorami – ale treścią książki jest portret dwóch kobiet, z dwóch krańcowo róznych środowisk (chociaż w sumie tak naprawdę to nie, bo pochodzą prawie z tej samej wsi) i nie wiem, która z nich jest bardziej pokręcona. Ale to jest szaleństwo z gatunku tych, które chodzi w wykrochmalonych fartuchach i wywodzi się z przyzwoitej rodziny, wiecie, co mam na myśli. Uwielbiam takie książki, jest dziś ich straszliwie mało (wszędzie tylko jakieś zwierzenia babek, co to pojechały do Włoch, zjadły pomidora i ocipiały ze szczęścia, albo OMATKO JEDYNA urodziły dzieci!). Zupełnie inna od „Abigel” tej samej autorki, trochę mi przypomina powieści Margaret Drabble… No, świetna po prostu.

Do rzeczy dobrych zaliczyłabym jeszcze śniadanie w postaci kanapki z rozdyźdanym awokado. Gdyby jeszcze z kieliszkiem wina, to byłoby całkiem, jak na Kanarach, a tak, to tylko połowicznie.

 

0 Replies to “O DOBRYCH KSIĄZKACH I DOBREJ KANAPCE”

  1. A Lucía bierze teraz udział w jednym reality show w telecinco, w ktorym robią za harcerzy i Lucía od tygodnia nie zmieniła koszulki, czyli, że się wczuła babeczka w klimat 🙂

  2. Tak sobie poczytuję chyłkiem a od dawien dawna „ulubiony blog mojej ulubionej znajomej netowej” z dużą przyjemnoscią.Dziś wychylam się z cienia,bo to i te buty,i te książki,i to rodyźdane adwokado -no,jakbym to ja była…
    PS.siedzę właśnie,niestety na paczce do odesłania aż dwu pra do Zalando.Za małe,o skrajna rozpaczy.A moze to rozsądny palec bozy ?

    • Kopciuszkiem je, Kopciuszkiem 🙂
      A konkretnie starszą siostrą – poświęcić paluszek albo kawałek pięty i po problemie 🙂

      • :)) dobra rada przyszła za późno,to te złe się śpieszą.Nic to,mam kolejne na oku (mam nadzieję i na nogach je mieć )

  3. Bo ja kocham też torebki… A to już jest naprawdę dramat – jeśli chodzi o przechowywanie tych wszystkich dóbr ( Nie mam osobnej garderoby, bo pomieszkuję sobie w gołębniku na Ursynowie)

  4. hmm.. wiec nie jestem sama;) u mnie to średnio 3 pary tygodniowo, miotam się między spartoo, zalando, a sarenzą, pary idą w setki.. w ubiegłym roku miałam ponad 200 teraz już nawet nie wiem.
    co ciekawe zaprzyjaźniona psychiatra (nie żadna terapeutka, lekarz z prawdziwego zdarzenia;);)) twierdzi, że to w gruncie rzeczy nic złego.
    ja miewam jednak wątpliwości.. to co, może jakaś grupa wsparcia..? 🙂

    • I nosisz je wszystkie? Czy co? Serio pytam, wiem, że babki (tak, tak Barb to o Tobie też) mają świra na punkcie butów, ale ja mam z 30 par (może 30 kilka) i w sumie nie wiem po co miałabym mieć więcej.
      Ale cóż, każdy ma jakiegoś bzika… (ja się do swoich na torturach nie przyznam;) )

      • staram się, żeby nie leżały zupełnie nie noszone.. ale fakt, że na wakacje zabieram np. 10 par, a chodzę przez większość czasu w jednych japonkach:) mam swoje ulubione, z wytartymi flekami i takie, które założyłam dosłownie raz. to nie jest kwestia użyteczności już teraz chyba.. złapałam się na tym, że lubię jak sobie stoją na półeczkach poukładane rodzajami, bardziej przypomina to kolekcjonowanie..

  5. A wiesz, że film na podstawie ‚Zamkniętych drzwi’ strasznie ostatnio wałkuje HBO? Już z półtora raza obejrzałam (i ze 4 przełączyłam, bo ileż można).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*