O ZAPĘTLENIU I BOCIANIE

 

Chciałam rozpocząć optymistycznym akcentem, iż SKOŃCZYŁ SIĘ STYCZEŃ – nawet człowiek się nie zdążył porządnie nawściekać – ale nie wiem, czy on jest taki do końca optymistyczny. Bo minął jak policjant ma motorze na autostradzie! I od razu mi się babcia przypomniała, która mi powtarzała „Zobaczysz, dziecko, jak to życie minie, nie wiadomo kiedy”. No więc zamiast się cieszyć, ze minął styczeń, to się martwię, że mi MIJA ŻYCIE NIE WIADOMO KIEDY i zaraz podniosę głowę i będę miała 70 lat, emeryturę co nie starcza nawet na chleb i wodę i ekstrawagancki różaniec, bo to jedyna ekstrawagancja, na jaką mnie będzie stać. I będę dla odmiany siedziała i się martwiła, że jak byłam młoda, to zamiast używać życia, to narzekałam, że jestem gruba i że nic mi się nie chce. Czyli, jak widać, trochę się zapętliłam, zupełnie jak u Pratchetta z dzieleniem Wszechświata przez ogorek.

Jedyny wniosek z tego to taki, że babcie zazwyczaj mają rację, NO CHYBA, że jeśli chodzi o jedzenie (bo babcie zawsze twierdzą, że NA PEWNO NIC NIE JEDLIŚMY I JESTEŚMY GŁODNI, niezależnie od stanu faktycznego, i przygrzewają pierożki).

Czym się jeszcze martwię: mianowicie tym, że przyleciał bocian, bo podobno przyleciał. I ja teraz się martwię, co on je – żaby z mrożonki?… Bardzo proszę o pisemne potwierdzenie, że ktoś się tym bocianem opiekuje. Bo cieszyć się, że przyleciał, to wszyscy by chcieli, ale nakarmić to nie ma komu. Moje przydomowe sikorki też się ostro ganiają po krzakach w celach lubieżno – rozrodczych, więc może faktycznie już nie będzie mrozów.

A poza tym to jestem sucha jak stara skóra wypchanej małpy. Starej małpy, oczywiście. Mam suche ręce, suche oczy – aż mi soczewki wypadają – ciągle chce mi się pić, więc piję i nadal jestem zaschnięta. Internet mówi, że kolejne etapy to opuchnięcie języka i delirium z odwodnienia. Fun!

Trzeci odcinek „Following” – najsłabszy z dotychczasowych. Nic akcji oraz wkurwiają mnie WSZYSTKIE grające tam kobiety. Żonę tego psychola to bym uwiązała za nogę na sznurku i bujała nad przepaścią, tak mnie wkurwia. Ta cała NIANIA to samo. Jak nikt ich szybciutko nie zamorduje, to ja tego nie dam rady dalej oglądać.

 

PS. Aha, i bardzo bym chciała zapytać, co opinia publiczna ma do powiedzenia w  sprawie obuwia United Nude, bo ja się nie potrafię do niego jednoznacznie ustosunkować.

0 Replies to “O ZAPĘTLENIU I BOCIANIE”

  1. mam to z The Following, oszałamia mnie poziom nieprawdopodobieństwa, srsly, oni tam przyłazili do niego na te widzenia i gadali o planach mordów i NIKT NIC nie zauważył??? doprawdy!

  2. United nude – hm – teraz tez coś mnie naszlo na buty , ale jak się TYM przyjzałam , to dopatrzyłam , ze są koślawe …. jakby je kleił i montował naprany krasnal.
    Z bliska oczywiście, wyglądały jeszcze gorzej( w detalach oczywiście) choć obiekt , który w nich występował
    ( czyli nogi) był doskonały . Ale w trakcie dryfowania po płaskim terenie jakby się chybotały….a materia przy podeszwie przy noskach jest zgurmalona . I nie znam butów , z których już po pierwszych paru godzinach pięta wyjeżdża spod paska i realizuje plan ucieczki bokiem .
    No wiec, trzeba się jeszcze poprzygladać……

    • Naprany krasnal, ale z niezłym marketingowcem!
      Ja sie nad tymi butami zastanawiałam, bo są ŚMIESZNE – a ja od czasu do czasu mam fazę na śmieszne buty. Zwłaszcza takie gumowe na obcasie, co wyglądały jak wyszlifowane z kryształu. Ale na miły buk, nie za siedem stów! Wąż mnie zasyczał i obeszłam się smakiem.

  3. united nude – jedyne buty na szpili (baardzo wysokie) – jakie noszę – wygodne jak kapcie pomimo wysokości. Cudo!!!! Kupuj

  4. W drugiej nogawce Wszechświata czy na Another Earth ( M.Cahill ) używasz życia tańcząc kankana na stosie pożółkłych kalendarzy

  5. O! przeczytałam powiązaną notkę z o głupim bocianie. Nie wydaje Ci się, że to moze być ten sam, tylko zmienił strategię – postanowił w tym roku przylecieć przed roztopami, żeby się załapać szybciej na partnerkę?
    A frozen frogs to pewnie jakiś bociani przysmak, więc może się nie nabawi kataru:)

  6. Zeschnięta skóra starej małpy bardzo śliczna, pasuje jak ulał do tego czwartku.

    PS. zjadłam pół i zrobiło mi sie niedobrze, to może nawet lepiej (taka wewnętrzna samoobrona, ‚pączki na tory;/’).

    • A ja myślę -ciąża.
      Statystyczna Polka wciąga kilka paczków. No chyba,że ich nienawidzi; może być przez stan błogosławiony właśnie. iA tory zostaw pociągom tudzież tramwajom.

      • OK. Mimo, jednak azaliż, duże pragnienie (wody, a nie tego tam norweskiego czegoś) niepokoi. Albo kaloryfery za bardzo na full, albo cukrzyca. Jedno i drugie łatwe do sprawdzenia

  7. To, że się skończył styczeń NIE jest optymistycznym akcentem, a to dlatego, że zaczął się LUTY.
    Nie wiem dlaczego, ale od kilku lat tak mam, że luty to ZŁOOO, serio. Złe rzeczy dzieją się w lutym. I to z rodzaju tych bardzo złych. Jedyne co jest w nim dobre to to, że jest to najkrótszy miesiąc w roku.
    Niech się już skończy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*