O CZOŁGU, ŁOSOSIU I MIĘCIE

 

Deszcz pająków w Brazylii. Niech mi ktoś powie, PO CO ja kliknęłam w to wideo. Teraz mnie wszystko swędzi i cały czas wydaje mi się, że kątem oka dostrzegam jakiś RUCH na ścianie. Czarny, kosmaty i ośmionogi ruch. Brrr.

Potwierdziła się natomiast jedna z prawd Wszechświata, która brzmi, że jeśli dziecko, pies albo mąż siedzą przez dłuższy czas PODEJRZANIE CICHO, to nie jest dobrze. Zazwyczaj dziecko odnajdywane jest wymalowane od stóp do głów farbą olejną na zielono, pies właśnie kończy jeść drugi z naszych nowiutkich zamszowych kozaków – tylko obcas mu z pyska wystaje – a mąż… mąż JEŹDZI CZOŁGIEM. Tak, moi drodzy. Straciłam na chwilę czujność i nie interweniowałam w porę i teraz mój mąż po powrocie do domu PRZEPADA dla świata, bo jeździ czołgiem. (W komputerze. Ruskim czołgiem. Od czasu do czasu się odezwie – „Płonę”, a tak to nie ma z nim kontaktu).

Z tego miejsca przekazuję serdeczne pozdrowienia dla KOLEGI ŁUCZNIKA, który go na tę grę namówił – przy najbliższej okazji dokonam na nim rytualnego uboju z patroszeniem włącznie. Za co z góry przepraszam jego żonę, ale ona jest bardzo ładna i szybko sobie znajdzie następnego męża.

Co mnie denerwuje dodatkowo, to łosoś i mięta w kolekcjach odzieżowych na wiosnę. FUJJJ! Łososia i miętę toleruję na talerzu i w szklance (łososia też można podać w szklance, w postaci tak zwanej werynki, dla mnie – kolejnego dowodu na to, że kuchnia francuska polega głównie na tym, aby kucharz się maksymalnie upierniczył). Ale na grzbiecie?… Bez sensu.

Już się nie chcę powtarzać z tym śniegiem, ale komu przyszło do głowy, żeby napisać o śniegu „spokój w proszku” – to nie wiem. Bo mi podnosi ciśnienie tak, że nie potrzebuję kokainy (choć nigdy nie próbowałam, bo nikt nigdy nie chciał mi sprzedać narkotyków! Co za świństwo! No – raz w Madrycie, ale nie zrozumiałam, cholera jasna).

„Długa ziemia” – bardzo, bardzobardzo.

 

0 Replies to “O CZOŁGU, ŁOSOSIU I MIĘCIE”

  1. Złote rady z forum

    Mojego męża coraz bardziej pochłania gra komputerowa. Od pół roku jest to praktycznie jego jedyne zajęcie w domu. Nasze małżeństwo się rozsypuje, nie mamy praktycznie kontaktu, mąż jest nerwowy, rzadko ze sobą rozmawiamy. Czy ktoś ma podobną sytuację i potrafi mi pomóc?

    odpowiedź:

    *** Jeżeli jest to gra sieciowa to jesteś uratowana. Wystarczy rozwalic mu flotę jako inny gracz . Mój grał przez wiele miesięcy w „ogame”, po rowaleniu mu floty (straicł kryształy, metal i deuter w 100%) przerzucił się na wystepy na forum. W czasie gry nie mogliśmy wyjść z domu, jeśli planowany był jakiś tam atak na kogoś albo ktos leciał z flotą na niego. Nasze życie prywatne uległo rozsypce. Miałam problemy z zakupami do domu, ponieważ nie mógł opuścić stanowiska przed koputerem z powodu walki sojuszy. Poszukaj sobie kochanka.

  2. Tia.., wygląda, że można już zebrać sporo materiału do pracy naukowej ” World Of Tanks a kryzys w rodzinie”.
    Mojego też trafiło. I mogę pozdrowić Kumpla do którego niby na piwo i męskie rozmowy jeździł (podstępna żmija!).
    Od uboju rytualnego się powstrzymałam bo są też dobre strony:
    1. ma jakieś hobby (inne niż czytanie gazety)
    2. mam wolne wieczory (i drugi komputer)
    3. w niezwykłym dla siebie tempie apgrejdował kompa
    4. zapewne zaraz zamontuje skypa, coby z Kumplem gadać
    5. no i te komentarze! chyba zacznę zapisywać, bo tyle złotych myśli nie może zaginąć

    Nie wiem jak Wy, ale ja się raczej nie wciągnę w „tankowanie”, wolę stare dobre „Heroes of Might and Magic”.
    A Młody biega od jednego kompa do drugiego i komentuje „Znowu cie trafili! Magią go, magią!”.

  3. Kobitki , jest źle ale może być gorzej !

    Mam dla was radę , dwa lata temu zamiast stracić męża i jedno dziecko płci męskiej – dołaczyłam do grona czołgistow ! I niech mi któraś powie , ze jest coś lepszego ….! 🙂
    Tam się panie wyprawia we wszystkich językach – ale musicie wypróbować na sobie .
    Natomiast ich miny ( wymowna cisza , czasem komentarze ) kiedy odkryją , ze dostali łupnia od czolgistki – ha ha ha – BEZCENNE :)) !
    Są tez fajne dziewczyny z jajami i jest nieraz o czym pogadać , nigdy bym nie pomyslała , ze będę się domagać swoich godzin przy kompie , nigdy :))))

  4. Pamparampampam….World of Tanks sie widze wdarl pod strzeche.

    Jedynym lekarstwem jest sprawic aby siec zwolnila 🙂 Przy zbyt wolnym laczu nie daje sie w to gac, co wycwiczylam juz 🙂

  5. To zjawisko chyba można nazwać wojną udomowioną. Kiedyś facet zakładał zbroję, jechał w siną dal i kobieta miała spokój (ewentualnie drżała czy nie zrobią z niego miazgi). A teraz musi patrzeć, jak jej dzielny mąż – czołgista, walczy miesiącami we własnym salonie.

  6. uprzejmie donoszę, ze 2 tygodnie temu kupiłam dwie sliczne bluzeczki, jedna „łosoś” druga „mieta”, any qrwa questions??!! jest może na sali ktoś komu dobrze w takich kolorach?

  7. o to jest zaraza!!! J, po wspólnym wyrzuceniu wszelkich gier batalistycznych (pod przymusem, rzecz oczywista), przerzucil się na gitarę klasyczną, z tym ze nuty ma w sieci i dalej tam tkwi, pająk jeden! Mówie Ci Barb, spal ten czołg asap, bo Ci chłop pajęczyną zarośnie…

  8. Dziękuję!!! Naprawdę trudno o lepszą rekomendację gry. Już pobieram.
    Miętowy czołg z łososiowymi gąsienicami. To by było coś. Lufa oczywiście też łososiowa, pal licho kamuflaż.

  9. Barbarello, ta gra to może „World Of Tanks”? Jeśli tak, to może już być za późno. Mój własny mąż, został przez nią pochłonięty ponad rok temu. Przed pracą, po pracy, w weekendy, urlopy i L4 – była tylko jedna przerwa, kiedy to płyta główna była w naprawie (przez 3 tygodnie na nowo musiałam się przyzwyczaić, że mam męża, dziecko ojca…). Mam nadzieję, że Twój mąż szybko się nią znudzi. U mojego, na to się nie zanosi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*