O JAJKACH, CO SIĘ NIE UDAŁY


Naszło mnie dziś na jajka w kokilkach na śniadanie, ale niestety zaliczyłam tzw. system failure. W kokilkach latał mi glut, a jak przestał latać, to żółtka miały już konsystencję betonu.

Ma ktoś patent na jajka w kokilkach z fajnym, płynnym żółtkiem, a bez gluta?…


0 Replies to “O JAJKACH, CO SIĘ NIE UDAŁY”

  1. Witam i sprzedaje patent babci kolezanki.
    W patelni zagotowujemy wode;
    kokilki, szklanki…no – naczynie jakies – smarujemy maslem, wbijamy jajo i do patelni. Woda w patelni ma tylko “mrugac”. Mrugamy kilka minut, widac kiedy bialko sie zetnie.

  2. Jajka na miękko:
    Jajka z lodówki do zimnej kranówki w garnek – i na gaz. Od momentu zawrzenia (matko, jak to brzmi…) skręcamy gaz, żeby tylko trochę bulgotało, 3 minuty- 3,5, zależnie od wielkości jaj, ale z sekundnikiem w ręku- i gar z jajami pod kranówkę z zimną wodą. Są takie, jak powinny, białko ścięte, żółtko płynie. Ale te 3,5 minuty to max.
    I czasem przydałoby się one jaja obrócić bo bywają nierówno ścięte, szczególnie jak gar mały, a jajec dużo 😉
    Jak się ujawniłam, że umiem tak gotować jajka, to Ślubny się zbiesił i już nie chce smażyć swojej popisowej jajecznicy na niedzielne śniadanka…

  3. Na jajecznicę jaja bełtam. Dodatki podsmażam / podduszam, jak już wychdozą ze skóry, to leję jajka i ona wtedy, ta jajecznica, nie ma glutów, bo jest ZINTEGROWANA. Ale niektorzy twierdzą, że ma konsystencję gipsu (cześc, Change!).

    Jajko w szklance moze byc, ale tam żółtko jest rozbełtane, a chodzi o to, żeby tak sterczało w całości… I ja wtedy DZIAB! widelcem i ono tak płyyyyyyynie…

  4. ja zaraz zrobię jajo na parze… przedelikatne!

    Jajco wbijamy do szklanki i rozbijamy widelcem, dodajemy masła i trochę soli. Wstawiamy do garnuszka z wrzątkiem i cierpliwie mieszamy…

    Ja się uchytrzyłam i robię to w aluminiowej miseczce zamiast w szklance, jest szybciej a tak samo smacznie 😀

  5. a jajecznicę ? jak robisz ? bo ja ostatnio wyczytałam że nasamprzód smażysz boczuś czy inną wędlinę zaś wbijasz same białka jak te sie zetną to dopiero żółtka i powiem że jest bardzo dobra !!!i jaka żółciutka 😉

  6. Bain – marie do jajek po wiedeńsku? Też uwielbiam, ale mam te same problemy, co z kokilkami.

    Te na pomidorach mogą być fajne, jest chyba jakaś torecka odmiana, jeszcze z jogurtem. Albo w ogóle sadzone na śmietanie. Ech… Nie ukrywam, że przepadam za jajkami.

  7. A jest takie coś specjalne, co widziałam w dwóch sklepach – specjalnie do gotowania tych jajek – mała silikonowa miseczka albo raczej siteczko z silikonu z uszkiem, uszko zaczepiasz na garnku a miseczka się topi we wrzątku w garnku i do tego siteczka wypełnionego wrzątkiem wbijasz jajko. Siteczko jest blisko powierzchni, więc mniej więcej kontrolujesz gotowanie, chyba też łatwiej wyjmować. Nie probowałam, ale wygląda mi na dobry patent.

  8. No w kokilce nie dość, że możesz sobie nakłaść do jajka czego tam lubisz, to myślałam, że można lepiej kontrolować cały proces, niż w jajku na miękko. A tu ci masz.

    I faktycznie, że najłatwiej osiągnąć jajeczny ideał jajem sadzonym. Białko się scina, żóltko leje i wszyscy są zadowoleni (oprócz kury).

  9. Nie jestem takim ogrem jak czasami deklaruję. Po prostu ogrem deklaratoryjnym bardziej niż w realu jestem. Ale … i tym razem zapytam: DLACZEGO W KOKILKACH? CO W TYM JEST?
    I WY TEŻ? No bo, że Barb, to rozumiem… :>

  10. eeee za duzo roboty z tym oddzielnie zoltko i bialko… ja ide na skroty i normalnie chlap jajo na patelnie – wychodzi perfkcyjnie sadzone tj. sciete bialko a zoltko nie, a potem to chlap do kokilki…(tylko ta patelnia musi byc mala zeby sie jajo nie rozlalo wszedzie)

Skomentuj cytrynka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*