TRADYCYJNIE I PRZEWIDYWALNIE O NICZYM


Ja wam dam bastion blogowy. Weźcie, jakoś tak mi się skojarzyło, że jak bastion, to się ma grube nogi w kostkach. A ja mam akurat szczupłe kostki. I nadgarstki (i to by było na tyle, he he he).

Przecież jest bardzo mnóstwo blogów, chyba że nie wiem, powinnam zacząć konkretnie pisać np. o polityce albo o wypiekach, albo stylizacjach, albo o sałatkach z rukolą pomarańczą i dalekowschodnim balsamico posypanych prażoną pinią wędzoną na herbacie. No nie da rady, ja się nie umiem ukierunkować tematycznie i nadal będzie o niczym.

Wczoraj zaatakował mnie kolor. Dawno nie byłam w sklepach, wchodzę do H&M-u i dostałam oczopląsu i mokrego nosa. Jaka szkoda, że w pomarańczowym wyglądam jak łodyga selera naciowego (z dupą)! Bo przepiękny pomarańczowy wszędzie leży, albo wściekły różowy. Też bardzo lubię (to się chyba fachowo nazywa "szokujący róż Elsy Schiaparelli"). I limonka dla Pierwszej w przystępnych cenach. Bardzo przyjemna kolorystyka, trochę w pierwszej chwili bolą siatkówki, ale od czego ciemne okulary! 

Co do butów, to chyba mam faworyta, ale NIE POKAŻĘ, bo grasuje po butyku jakaś złośliwa małpa z numerem stopy 36 i wykupuje wszystkie modele, które mi się podobają. 

Aha, i wreszcie trafiłam na godnego przeciwnika: tak skomplikowaną i dużą serwetkę, że jestem w połowie i ledwo dyszę. Ale nie dam się suce. 

 

0 Replies to “TRADYCYJNIE I PRZEWIDYWALNIE O NICZYM”

  1. „A ja mam akurat szczupłe kostki. I nadgarstki (i to by było na tyle, he he he)” – zawsze wiedziałem, że ta dama w cieniu schowana to taki autoportret. Nadery zacny autoportret :)))

  2. Twoje „o niczym” smaczniejsze jest, niż te kuchenne monoblogi (a mnożą się jak muchówki ostatnio). Pozostań hybrydą, please.

  3. Ty jednak jesteś najlepsza, Barbie, nie dość że ładnie i mądrze piszesz, to jeszcze podajesz adresy takich sklepów, gdzie są seriale, za którymi człowiek po całym świecie latał i nie mógł kupić!!! Boston Legal, jak ktoś lubi seriale o prawnikach z dużą dozą absurdu do zrywania boków. A Denny Crane to po prostu bóstwo moje 🙂

  4. To ja tu na Yeti wychodzę,bo mam 40 w porywach 41 i wszelkie balerinki i inne cuda wyglądają na moich stopach jak płetwy…Normalnie kurde gejsza nietutejsza 😉

  5. Nie pokazuj!!!

    To na bank spisek.
    Niby noszą 35/39/czy co tam innego, a potem Twoje 36 w magiczny sposób zniknie ze strony 😉

    Po tylu obejrzanych/przeczytanych kryminałach powinnaś wiedzieć, że nie należy wierzyć nikomu.

  6. Mi też możesz pokazać.Ja jak Mała,noszę 39.Teraz ja się czuję jak barbakan albo inny bastion,takie gicze wielkie mam okazuje się.A wydawało mi się,że przy moich 167 cm ,to jestem nikczemnego wzrostu,prócz wielgachnej dupy(ale ja ślązaczka,na kluskach pędzona)jakoś w miarę proporcjonalna jednak jestem,a teraz mam wizję że wyglądam jak na nartach,takie mam stopy wielgachne.

  7. Zaraz szokujacego. A ten facet w Japonii, który w restauracji obciąć sobie genitalia, usmazyl i podał z grzybami za kupę forsy za porcje?…

    Takie życie. Dziś ty jesz, jutro ciebie zjedzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*