O KOCHANKACH, ZNOWU! TYM RAZEM BRYTYJSKICH


„Przypadek 39”
leży i kwiczy, ponieważ przez cały weekend, calutki, oglądałam brytyjski serial
„Kochanki” („Mistresses”). Tak w nawiązaniu do ostatnio poruszanych tematów.

Kupiłam 3 sezony „Kochanek” trochę przypadkiem, bo mi wyskoczyło
w polecanych, patrzę – serial BBC, kobiety po trzydziestce (dość grubo), cena
bardzo w porządku. W sobotę N. trzasnął drzwiami i wybył, więc wzięłam pod
pachę swój weltszmerc, herbatę i puściłam pierwszy odcinek. I poooszłoooooo!…
Jak słowo daję, pierwszy raz w życiu smażyłam schabowe tyłem do patelni, nie
wiem, jak. Ale obejrzałam dwa i pół sezonu (tylko po 6 odcinków w sezonie, lipa
straszna, chociaż może i dobrze, zważywszy, co one potrafią nawywijać w ciągu
jednego odcinka).

Pierwsze wrażenia – aktorki wyglądają jak żywi ludzie, nie jak te
ceratowe karykatury z „Seksu w wielkim mieście” z koniem na szczudłach w roli
głównej (wyznanie: nie cierpię „Seksu w wielkim mieście”). Mają cycki, mają
tyłki, mają zmarszczki, piegi, niedoskonała cerę. Od czasu do czasu znad
pończoszki zaryczy cellulitis – i są BOSKIE. Stylizacja w pierwszym sezonie
taka, że z Katie zdarłabym wszystkie sukienki, co do jednej (celem noszenia
ich, a nie zgwałcenia bohaterki, żeby było jasne). Chodzą potargane (oczywiście,
takie potarganie kosztuje gruby szmal u dobrego fryzjera), oprócz Jessiki,
którą na początku TRUDNO jest polubić, bo jest absolutnie doskonale piękna do
samych czubeczków paznokci. Nawet jak pokazują jej stopę od spodu, to ta stopa
jest piękna. W drugim sezonie już ciut gorzej z ciuchami, stylistka uparła się
na nieprześwitujące kolorowe rajstopy, ale i tak są boskie. Jako aktorki. Bo
jako bohaterki…

Co one wyprawiają, jak pięknie spieprzają sobie życie na
własne życzenie, i to im dalej, tym lepiej. Mam średnio trzy zawały na odcinek.
W połowie trzeciego sezonu nie mam ochoty lać deską w łeb tylko Jessiki (nadal
piękna i szykowna, ale w trakcie maksymalnego dostawania po dupie od życia). Katie,
którą na początku bardzo lubiłam, okazała się być jak choroba popromienna – przepięknie
rozpierdziela życie wszystkim, do których się zbliży. Siobhan nie znoszę, na
moje oko jest nienormalna. Trudie ma strasznego pecha i jest ZA DOBRA, w sumie
najnormalniejsza okazała się Jessica, choć na początku robiła za nadworną
nimfomankę.

Więc oczywiście, jak mi się wreszcie spodobał jakiś serial
obyczajowy, to jest go raptem 17 odcinków (ostatni sezon tylko pięć). Skandal.

Aha, i mają świetnie zrobione oko przez cały czas. Tak
trochę za mocno, za ciemnymi cieniami, za wyraźne kreski, ale efekt jest
świetny. A w ogóle to przed „Kochankami” oglądałam „Fringe”, tak? No więc
odpalam pierwszy odcinek, a tam co? Agent Oliwia Durnham w roli stylowej
lesbijki! Jak miło.

Aha, i tak na marginesie – informacja dla pań, które
walczyły o prawa kochanek parę notek niżej, w komentarzach: końcowy rachunek
jest taki, że kochanki dostają po dupie. Maksymalnie dostają po dupie,
emocjonalnie i życiowo. Takie mam wnioski z tego serialu. Ciekawe, czy
scenarzyści ulitują się chociaż nad jedną z nich i zakończa jej wątek happy endem.
Bo trzy odcinki przed końcem nie zapowiada się.

 

0 Replies to “O KOCHANKACH, ZNOWU! TYM RAZEM BRYTYJSKICH”

  1. Ja tak miałam z ‚Threshold – strategia przetrwania’ – jeden odcinek po drugim. Polecam, gdybyś chciała zobaczyć jak po dupie dostaje cała ludzkość, nie tylko kochanki 😉

  2. bo Wy drogie Panie to macie delikatnie rzecz ujmując nawalone kupę kupy w baniakach

    kobieta ma być kobietą i już, jak która nie rozumie to jeszcze wyższe studia niech skończy,może zrozumie

    hahahahahahahahaha

  3. Piękna proza :)) zostanę u Ciebie na długiej kawie 🙂

    Olivia z Fring NIE jest lesbijką… oglądaj, super serial!!! Po obejrzeniu 3 sezonów ciągiem i czekaniu na 4 czułam się jak bym straciła kogoś z rodziny :)) teraz zakończył się 4 sezon w TV…
    pozdrawiam Jola

  4. jakos przeoczylam ta „obrone” kochanek…? a ze dostaja po dupie od zycia-a prawowite zony, to niby nie dostaja???

  5. To w takim razie zarz odpalam o kochankach.Choć coś tak myślę,że jak film o kochankach ma się dobrze skończyć,to trochę jak by spodziewać się happy end-u w pornolu.Że żyli długo i szczęśliwie:-)

  6. Za tego konia na szczudłach to Cię ajlowju ;>.
    To jet najbardziej dobijający koń w całym serialu, który nota bene nawidzę.

    Najgorzej, że próbuje się wmowić, że koń na schwoconych nogach jest ładny, seksi i trendy. ble

    Co do N. to że sobie trzaska drzwiami to pół biedy, ale że w SOBOTĘ?!!!

  7. Ooooh, Carrie!
    ZAPOMNIAŁAM O CARRIE!
    Carrie bym najchętniej zakopała żywcem!

    Z jaką klasą Jessica się do tej Carrie odnosiła, to szacunek – ja bym nie wytrzymała i podrapała jej gębę. Albo urwała treskę.

    Wszystkie Carrie sa wkurwiające i mają końską szczękę 🙂

  8. A ten ptasi blondynek, którego spotkała w barze i z którym się bzykała.
    jak ja nienawidziłam typa.
    Albo tej laski, co była sekretarką tego dzianego gościa od Jessiki
    Swoją drogą tam było całe mnóstwo denerwujących ludzi
    A zobaczysz jaki numer Kate wywinie na końcu

  9. No mnie Katie wkurwia po drugim sezonie juz identycznie, jak Siobhan.

    Siobhan owszem, trafiła na męża histeryka krucha frezję i kompletnie nie rozumiem, po co się go trzymała jak pijany płotu. Zwłaszcza w drugim sezonie miała bardzo interesujący pomysl na ratowanie małżeństwa. W hotelowych barach.

  10. No ocalą przyjaźń tyle Ci powiem.
    A poza tym jak mnie ta Kate wkurwiała przez cały czas – to tylko ja wiem
    Ale co Ty masz do Shioban tego nie wiem?
    Całkiem jest spoko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*