O FILMACH WĘDKARSKICH


Mój mąż, jak niejednokrotnie wspominalam, jest człowiekiem o wielu zainteresowaniach. Między innymi, w szerokim spektrum jego hobby znajduje się wędkarstwo. Abonuje jedno czasopismo tematyczne – w tytule coś o wędce, oczywiście – które przysyła również filmy. Wędkarskie. 

Te filmy mają bardzo chwytliwe tytuły, typu "Drapieżna troć", "Bałtycki trolling", "Wyprawa na łososia" i tym podobne, że aż się człowiekowi same ręce i oczy wyciągają do oglądania. Tja. Ale dziś przeszli sami siebie i przysłali pozycję pod tytułem "NA TROPIE LUDOJADA". 

Łowią mianowicie szczupaka. Cały film jest osnuty wokół historii, jak to na Słowacji grasuje SZCZUPAK LUDOJAD, który wciąga do wody i pożera BYDŁO I DZIECI. I to jest na poważnie, słowo. Tego potwora szuka cała policja słowacka i naszych dzielnych dwóch chłopaków z wędkami.

Cały film składa się ze scen zaczajania się na łowisku, zarzucania wędki, później długo długo nic, w sensie – woda, kij, woda, kij, woda, kij, nastrój oczekiwania, napięcie rośnie iiiiiiii JEST BRANIE! IHAAAAA! Muzyka jak z LOSTA, panowie spoceni, szarpią się z wędką, okrzyki "Ale wielki!", "Trzymaj mocno, bo zabierze mi wędkę!", "Chyba go mamy!" po czym, po pół godzinie szarpania, krzyczenia, zacinania, zadyszani wyciągają z wody 20 cm rybkę i dumnie prezentują do kamery, a ryba sie na nich patrzy z takim "Eeee… Ale że co?". "NIE, TO NIE ON" dochodzą do wniosku i jadą szukać ludojada dalej. 

Nojapierdolęęęęęę…

Jajecznica mi się normalnie do podniebienia przykleiła (bo to przy śniadaniu było, ta projekcja). Najpierw siedziałam w lekkim stuporze, później się szczypałam i próbowałam obudzić, bo może znowu mam mega idiotyczny sen. Ale w końcu wpadłam, o co tam może chodzić. 

Jak wszyscy wiemy, jestem ogromną zwolenniczką, sympatyczką i wielbicielką ukrytych znaczeń, podprogowych przesłań i szyfrów. I doszłam do wniosku, że te niby niewinne filmiki o rybkach są kolportowane przez jakies stowarzyszenie typu ILUMINATI i tam pod tym wyjątkowo idiotycznym filmem jest DRUGIE DNO. Żeby do niego dotrzeć, trzeba się dobrze naspawać jakimś LSD, bo sama wódka nie wystarczy (uwierzcie mi: sama wódka nie wystarczy), usiąść i wprawić się w trans przy pomocy wahadła. I wtedy, jak obraz Picassa spod bohomazu, ukaże się SENS – supertajne informacje o przejmowaniu władzy nad światem, na przykład. Albo jednolita teoria wszystkiego. Miejsce ukrycia zbiorów z Biblioteki Aleksandryjskiej i Świętego Graala. Piąta część "Indiany Jonesa". Zresztą COKOLWIEK, błagam. 

To może nieco ochłonę i zrobię tartę z porem (we Francji nigdy nie mam pewności, czy zamawiam pora, czy gruszkę, na szczęście lubię jedno i drugie).


PS. Ho, ho, ho! Mam horror z Renee Zellwegerową, ale to niestety muszę poczekać, jak N. wróci z zawodów (nie wędkarskich, łuczniczych), bo jednak sama w domu nie dam rady.


0 Replies to “O FILMACH WĘDKARSKICH”

  1. Case 39 – no jak kto lubi, ja sama zobaczyć niby bym mogła, ale chłop pod ręką nie zaszkodzi.

    Ostatnio dokopałam się wreszcie do wcześniej recenzowanego „Haunting in Conecticut” (czy jakoś tak) – nooo, zwłaszcza te zmumifikowane trupy w ścianach były ciekawe.

  2. W Sheldona byli opętańczo wpatrzeni wszyscy znani mi geje, więc coś tam mi się już wcześniej tłukło po głowie ;-P

  3. agdzie oni mają tego ludojada? w stawach? trzeba uprzedzić Guns and Roses, bo od 12 lipca mają trasę na słowacji. jak pożre axla, to będzie koniec świata, tak, jak przepowiedzieli majowie.

  4. Co do Sheldona Coopera i Barneya Stinsona mam dokładnie tak samo 😀
    A szczególnie BBT to serial, który relaksuje nawet po tak ciężkim dniu jak dzisiaj- niech mi ikt tylko nie pisze,że dzisiaj sobota, bo nie uwierzę.

  5. Od kiedy wiem,że sheldon cooper jest gejem,to się zastanawiam czy ma romans z barneyem stinsonem :-))))))))))a na ostatnim odcinku piątego sezonu big bang sie popłakała,a ja nigdy nie płaczę:-)

  6. Tak mi źle i szaro! A dni ciągną mi się jak wiecie co. Spaliłam laptoka. Pisanie z „ajfona” niewygodne i czytanie takoż.
    Ale a’propos horrorów, to oglądaliśmy wczoraj z J. w iluzjonie Dark Shadows, tzn. niby komedię, khm. No tak spartaczyć dobrze zapowiadajacy sie film… Bardzo zrobiło nam sie smutno. Ale ja jednak Depp’a zamiast Brada poprosze na urodziny jakby co ( w czerwcu mam.

  7. Możecie jeszcze zagrać w rybią grę (siedzisz z nibywędką, przed jeziorkiem na ekranie i łowisz sztuki o jakich nie śniło się słowackim wędkarzom). Nie pamiętam, w którym odcinku Big Bang Theory to widziałam, ale zachwyciła mnie ta idea (jak większość rozrywek chłopaków z BBT).

  8. oglądałam ten horror, nie taki straszny, możesz spróbowac sama:)
    natomiast polecam „Lustra”, ooo, tu towarzystwo wskazane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*