UWAGA – WYWNETRZAM SIĘ


Huragan! Fantastycznie! W zeszłym roku na hiszpańskim wybrzeżu rzucało pogłębiarkami, a i krabem można było w pysk oberwać. Że nie wspomnę o niegdysiejszym majowym weekendzie, kiedy to w Polsce było 40 stopni upału, a w Hiszpanii spadł śnieg (a ja w sandałkach naturalnie). Taka już moja karma (sucha i w granulkach, najwyraźniej).

Ponieważ odrobiłam lekcję, co mi ją Zuzanka zadała, to wrzucam, bo szkoda by było, żeby się zmarnowała.

Dziesięć rzeczy, które lubię:

1. Spać. Zawsze, wszędzie, dowolnie długo. Najchętniej we flanelowej piżamie.

2. Ksiązki. Nie tylko czytać – wąchać, kupować, zamawiać, nosić w torbie, ustawiać na półkach, czytać od nowa, kartkować, topić w wannie, suszyć, pakować do walizki…

3. Ciszę. Kiedy jestem sama w domu, zwykle nic u mnie nie gra. Wszyscy goście od progu krzyczą „Co u ciebie tak cicho!” i łapią za pilota. W samochodzie owszem – radio, ale w domu wolę tykanie zegara.

4. Małe opakowania (nie próbki!) – wszystkiego. Malutkie pasty do zębów, szampony, napoje w mini – buteleczkach albo puszkach, chipsy, małe szampaniki. Jedzenie też – wolę kilka tapas, niż jedną dużą porcję.

5. Być w drodze. Uwielbiam jechać samochodem cały dzień, zatrzymywać się w przydrożnej knajpie, siedzieć w barze na lotnisku, nastrój oczekiwania.

6. Siedzieć po uszy w wodzie, najlepiej ciepłym oceanie. Nie pływać, bo nie umiem, tylko siedzieć. Okazjonalnie – skakać.

7. Hiszpańskie bary. Mogłabym siedzieć godzinami i gapić się na ludzi i obsługę.

8. Psy. W ogóle zwierzęta, ale najbardziej psy i najbardziej szorstkowłose. Psi nos i zwisające psie uszy to cos najfajniejszego na świecie.

9. Science – fiction, stare i dobre. Bułyczowa, Strugackich, Asimova, Dicka, Lema, Zajdla (choć on bardziej soc, ale „Limes Interior” – bardzo), Silverberga, Gibsona, kocham Connie Willis. Z filmów oczywiście Blade Runner i później długo, długo nic. Żadne tam Ursule Guin ze smokami i magami, a poszli won. Stacje kosmiczne, laboratoria, suwaki logarytmiczne i instytuty naukowe. Te zmyślone, bo te prawdziwe – wiadomo.

10. Duże maszyny, linie technologiczne, fabryki; na Kanarach uwielbiam patrzeć, jak do maleńkiego porciku wpływa prom – potwór i dokuje co do centymetra. Statki kosmiczne też uwielbiam. Żeby było dużo rurek. Instalacja do pędzenia wódki w ostateczności tez może być.

No i tak to wygląda, moi państwo.
W dodatku od kilku dni męczy mnie zagadnienie, co by było, gdybym w trakcie jazdy wyrzuciła kluczyki przez okno. Kiedy samochód by się zatrzymał i jak. Aż mnie palce swędzą, żeby sprawdzić.

0 Replies to “UWAGA – WYWNETRZAM SIĘ”

  1. A dziś rocznica urodzin Roberta Louisa Stevensona. Łezka w oku mi się zakręciła, bo b,. rzadko zaglądam do dzieciństwa. A od razu przypomniałam sobie „Wyspę skarbów” . „Porwanego za młodu”i inne, podarowane mi przez tatę. To były moje ulubione lektury poza „Rumcajsem”, „Robin Hoodem” i ” Dorotą w krainie gnomów”.

  2. Barbarello dziękuję, dostałam. Jest niesamowicie śliczna i sama sobie zazdroszczę. Już mam na swoim stoliczku, przy swoim łóżeczku. Zamiast przytulanki. Przytulanki zresztą jak wiesz, mam już dwie, ale one włażą i złażą. ;-)) Całuję. 🙂

  3. Boze, chron mnie od SAMOCHODOW NA GUZIKI!!!!

    Az sie boje myslec co bedzie, gdy sie guzik zepsuje… pewnie trzeba wydac tysace dolarow na naprawe w specialnym serwisie….

  4. Bosz, a ja się czułam dziwnie, gdy mi do głowy też pytanie z kluczykami przyszło! To może jakąś partię założymy razem?
    A z serii dziwnych pytań, to ja jestem aktualnie na: schizofrenik widzi, słyszy, czuje, prowadzi konwersacje i popija piwko z nieistniejącym kumplem, bo nie wie, że on nie istnieje. A skąd JA mogę mieć pewność, że nie jestem schizo i że wszyscy moi kumple istnieją?

  5. Uprzejmie donoszę, że w moim bolidzie da się wyjąć kluczyk w trakcie jazdy. Ot, finezyjnie popsuta stacyjka. Czasami zdarza się, ze się mi smycz zaplącze w torebkę rzuconą na fotel pasażera i aby zgasić samochód muszę przeszukiwać podłogę pod fotelami 🙂

  6. Barbarello, sprecyzuj, prosze, jak blisko musi byc kluczyk od guzika w samochodzie. Moze wystarczy wrzucic kluczyk do bagaznika/pod fotel z tylu, a oszczedzisz sobie lazenia po rowach 🙂

    PS. Archiwum zaczelo dzialac wieczorem (u mnie wieczorem), normalnie mnie zatchnelo wczoraj, jak sie okazalo, ze „brak notek z tego okresu”… Brr.

  7. Ja wiem, że to głupio brzmi, ale muszę zacząć pisać „ja też ja też ja też”.

    Po okresie spania bez pokochałam z powrotem piżamki. Koniecznie z długimi rękawami i nogawkami, żadne tam kuse cuda.

    Kiedy jestem sama, mam ciszę. Rzadko zamieniam na muzykę, prawie wcale na radio czy tym bardziej telewizję.

    Uwielbiam siedzieć w wodzie. Ciekawe po kim moje dziecko ma zamiłowanie do prysznica i brak zamiłowania do wychodzenia spod (i huśtawki).

    A lotnisko? Były kiedyś takie programy na BBC chyba, pokazujące logistykę lotniska. To było cudo – transportery bagaży, zorganizowanie cateringu, ruchome chodniki, przyloty i wyloty, połączenia transferowe – cudo.

    Więc (wiem, wiem), jak nie lubię łańcuszków, to ten przynosi mi dużo fajnego 🙂

  8. pan Lem nie wytrzymał i wyciągnął te kluczyki ze stacyjki fiata 125p podczas jazdy austriacką autostradą, przy szybkości przekraczającej 100 km/h, nie wyrzucił ich jednak przez okno i może dlatego syn Tomasz uznał ten czyn tylko za niemal szalony…Pozdrawiam ze słonecznego Wrocławia

  9. Też mnie te kluczyki korcą. Jak jadę skutercią, to tak powiewają na wietrze i cały czas myślę, co by było gdyby je całkiem wywiało.

  10. punkt 6 – siedziec po uszy w cieplym oceanie – to mi wlasnie teraz od jakiegos miesiaca chodzi po glowie, jak patrze na ta szara dupiata aure za oknem. I pochodzi mi jeszcze dobrych pare miesiecy niestety…

  11. Ten samochód jest na guzik!
    A kluczyk ma być w poblizu!
    W ogóle mi sie to nie podoba, no i cały czas mnie kusi, żeby wypizgnąć te kluczyki i zobaczyć, co dalej.

    PS. Archiwum juz jest, wczoraj nie było, znowu coś poprawiają.
    PSPS. Jaka piękna psica!…

  12. Byłaby równa, gdyby nie to skrzywienie w pkt.9.
    To troszkę zaburza, ale ja tam przeciwko zaburzeniim nic nie mam ;D.
    Natomiast, te wszystkie maszyny, rurki… o tak! bardzo….
    Gdyby jednak kazano mi wybrac to 5 rządzi!

  13. Cos duzo mam punktow wspolnych 🙂

    A z tym eksperymentem samochodowym.. jak juz ktos zauwazyl, sie nie da bez przekrecenia kluczyka wyjac go podczas jazdy.
    Mozna jednak poczynic substytut: wrzuc na bieg „neutral” (luz?) i zobacz kiedy sie samochod zatrzyma 🙂

  14. Dziękuję 🙂

    Mam do napisania więcej, ale potem. Tylko powiem, że z kluczykami nie jest różowo, bo samochód się robi taki dość nieskrętny, a co się wtedy dzieje, to można w czeskim moralnym niepokoju pt. „Jazda”.

  15. Barbarello, znikaja starsze wpisy z archiwum! Prosze, powiedz, ze to cos z systemem, a nie Twoja decyzja. Oraz nie mozna dodawac komentarzy (albo raczej nie mozna kiedy sie chce).

    Wierna (i oddana oraz aktualnie lekko przestraszona brakiem lektury na „do obiadu”) czytelniczka

  16. Baśka, ale jak ty masz zamiar wyjąć te kluczyki jeśli samochód jest uruchomiony? 😉
    Bez wyrwania całej stacyjki się nie obędzie, bo w tej pozycji klucz sam nie wyjdzie, tak jak w drzwiach i gdziekolwiek indziej 😉

  17. serial Regenesis, pare sezonów,zakonczony,fajny,bo o chorobach,genach itp,laboratorium jest i doktorek tez milusi,cos jak Hause,ale inny wiadomo

  18. Nieee. On teraz pisze. Tzn. od 1992. Chyba najbardziej znany współczesny autor rosyjskiej sf. I jest tam u niego sporo klasycznego kosmosu, ale nie wiem, czy w Polsce to wydali. Najbardziej znane, choć z innej beczki, to seria o patrolach. Nocny patrol, dzienny patrol, patrol zmroku, ostatni patrol.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*