CZY TO NORA BYŁA TAK GŁEBOKA, CZY ALICJA OPADAŁA TAK POWOLI

 

Nudą mi tu zionie, za co serdecznie przepraszam. Ale co mam pisać?… że planuję ucieczke do Argentyny z młodszym o 15 lat kochankiem (barmanem, kelnerem, mechanikiem samochodowym)? Nie planuję. Może, może jakies 10 lat i kilogramów temu. Dziś jestem starą, leniwą suką, w dodatku odzywiającą się zimną wczorajszą pizzą. Nie wiem, dlaczego jedzenie wstrętnych rzeczy mi pomaga na duszę. Faktem jest, że pomaga, może dlatego, że odwraca uwagę. Coś w stylu lewatywy, odwracającej uwage od depresji. Niemniej jednak każdy jest zobowiązany mi się wtrącać w moje zatłuszczone tekturowe pudełko i oświadczać „Ty jestes NIENORMALNA!”. No i?… Przynajmniej jestem po cichu nienormalna, nie wspinam się na drzewa i nie skaczę z nich na ludzi. Może dlatego, że nie przepadam za ludźmi.

Przeczytałam świetna książkę „Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków”. Dawno tak nie wsiąkłam w literaturę popularnonaukową. Autorka ma świetny styl, mnóstwo humoru i autoironii (no ja wiem jak to brzmi, humoru w książce o zwłokach, ahahah, ale naprawdę w DOBRYM stylu, choć TRUDNO to przyjąć na wiarę). Wymiękłam dwa razy: przy obrażeniach ciał ofiar wypadków samolotowych (okej, zrzucajcie sobie zwłoki na szybę samochodowa z szóstego pietra, ale ci ludzie ZYLI, kiedy ich samolot wpadał do oceanu, więc to NIE JEST to samo, jego mać!) oraz przy operacjach przeszczepiania drugiej głowy psom (ludzie to masakryczne mendy, wykręcające się koniecznością postępu naukowego). A poza tym nic mnie nie ruszyło, nawet biznesmeni przyjeżdżający do Chin z termosem na ludzkie embriony, ponieważ zalecono im taką własnie obfita w embriony dietę na chore kolano.

Gdy piszę te słowa, za oknem łagodnie prószy śnieg. A ja łagodnie się zastanawiam, czy jeśli zaraz, teraz, o siódmej rano, wypije butelkę wódki, CAŁĄ, to przestanie mnie to WKURWIAĆ.

 

0 Replies to “CZY TO NORA BYŁA TAK GŁEBOKA, CZY ALICJA OPADAŁA TAK POWOLI”

  1. rozumiem ja też mam dosyć tego białego gówna u mnie jest tak zimno że jak lecę z rana do pracy to szronu nie mam tylko w dupie…..

  2. pisalas to 8 lutego, gdy za oknem lagodnie pruszyl snieg…dzis jest 10 lutego, a snieg dalej, ku*wa, bez najmniejszej przerwy lagodnie pruszy. W pociagu dzis rano nie dzialalo ogrzewanie (no ale TYLKO 47 minut nim jade do pracy, wiec co to jest).
    Idea butelki z wodka staje mi sie tez coraz blizsza.

  3. Jak się nie zgłosi żaden biznesmen z termosem, to personel kliniki bierze na wynos na kolację.

    A w USA podobno w jakims programie kulinarnym dali szoł o smażeniu łozyska z czosnkiem.

  4. Btw, „Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków” pojawia się w wersji oryginalnej jako „Stiff. The curious lives of human cadavers” w „Sześciu stopach pod ziemią” (4 seria, odc. 4 oraz odc. 12).
    To ta książka, którą Michaela wręczyła Nate’owi.

  5. Fajna ta o „życiu” nieboszczyków,kupiłam jeszcze tą o duchach,ale przypadkiem wsiąkłam na chwile w „Przydrożne krzyże” Deavera i „Gargulca”,więc pewnie jutro złapię za duchy.
    Jakoś to będzie,nie?kiedyś w końcu(mam trzeci dzień migrenę,więc pomału opcja z pół litrem zaczyna wchodzić w grę)

  6. Alicja spadała leniwie, Alicje już tak mają.
    Aha, nie pij, rozkleisz się jeszcze bardziej (szczególnie nad tymi psami – ja bym skurczybyków tępym narzędziem wykastrowała). No i ten kac… ten kac gigant, obfitujący w zimną pizzę w drugą stronę, brrr. Odradzam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*