MGŁA U KINGA TO JESZCZE NIC

 

Codzienny rozwój korka na wjeździe do stolicy mierzę od jakiegoś czasu zaawansowaniem przygotowań do dnia pracy sklepu „HALINA – elegancka konfekcja damska”. Jak korek jest nieduży, to HALINA jest jeszcze zamknięta. Jak spory – to pani z HALINY ma już otwarte drzwi i wytaszcza manekiny, przyodziane w elegancką konfekcję. Proszę sobie zwizualizować dzisiejszy korek, skoro przed HALINĄ stał już w gotowości cały rządek eleganckich, bezgłowych Halin, w dodatku powiązanych sznurkiem (żeby nie uciekły?…).

 

Pogodę w Świnoujściu trafiliśmy tak bajkową, że trochę się bałam, że niechcący zamiast na Uznam, to prom przywiózł nas na wyspę z „Losta”. Miałam ochotę podbiec do jakiegoś człowieka i szarpiąc go za klapy pytać histerycznie „Gdzie jesteśmy?… Proszę pana, GDZIE JESTESMY?… To Polska, na pewno?…” (w tle podkład muzyczny: KŁI KŁI KŁI KŁI!!!). No w każdym razie – przydały się okulary słoneczne.

 

Piękna pogoda, „nuda i Ahlbeck” (jak pisała Lilusia Pawlikowska) (wtedy – Bzowska).

 

Ale niech żywi nie tracą nadziei. Tym razem rzecznikiem mocnych wrażeń był N., który rzucił niezobowiązująco „A może wrócimy inną drogą? Nie ta nudna autostrada, tylko Wałem Pomorskim, piękna droga”.

 

(„Wał Pomorski kochanie to taki system umocnień, jesteś beznadziejna”).

 

Faktycznie, piękna.

W dzień.

 

Po obiedzie okazało się, że już jest ciemno. A raczej – biało.

Bo wylazła MGŁA.

Ale JAKA!

Kurwa mać, jechaliśmy jak w MLEKU. Widoczność – do końca maski. Światła innych samochodów – widoczne z odległości 3 metrów. W ogóle się nie bałam, że wyjdą z tej mgły potwory jak u Kinga. Nie miałyby szans wyjść. Krążyłyby tam, obijając się i depcząc sobie nawzajem po ogonach.

 

Obydwoje prawie przylepiliśmy nosy do przedniej szyby, bez efektu. Najlepiej się jechało bez świateł, niestety, szybko by ktoś w nas wjechał. Bardzo fajna była mgła w lesie („Zobaczysz, zaraz wjedziemy do lasu, tam nie będzie mgły”). No – na drodze jej nie było, to prawda. Wisiała jakiś METR NAD DROGĄ, co było bardzo zabawne, wrażenie prawie jakby się oglądało te obrazki  z ukrytym trójwymiarowym dinozaurem.

 

Oczywiście, mgła ograniczająca widoczność do 3 metrów TO NIE JEST ŻADEN powód żeby nasz ukochany miś nie wyprzedził na przykład trzech tirów naraz. Mając jednocześnie włączonego GPS-a, Yanosika, CB-radio, radio samochodowe i synchronizując sobie telefon komórkowy z GPS-em, bo jeszcze za mało mu było jazgotu.

 

NIE SADZILAM, ŻE WYJDE ZYWA z tego pojazdu. Po godzinie miałam w czaszce trzy metry miału węglowego, muł rzeczny i zasmażkę. Nie gryzłam syfonu tylko dlatego, że go akurat nie miałam.

 

Nigdy. Więcej. Wału. Pomorskiego. Wolę przyjazną autostradę, Trzciel, drogowskaz na Toczeń, knajpę z krokodylem i wjazd do Szczecina ulica Zadumaną.

 

Ale z ta mgłą, to chyba tak właśnie wygląda wędrówka duszy potępionej, mówię wam: bądźcie dobrzy dla małych foczek. Nic przyjemnego.

 

22 Replies to “MGŁA U KINGA TO JESZCZE NIC”

  1. Jestem już w takim wieku i na dodatek w takim stanie, że przed snem zawsze powinnam porządnie umyć nogi, na wypadek gdyby mnie w Nocy miało zabrać pogotowie……. 😉

  2. Tak, bardzo ją lubię. Może dziś posłucham, chociaż jestem antyradyjna. Czytałam za to wywiady, bo się posypało ich sporo: Zwierciadło, WO, Duży Format i chyba jeszcze w Polityce, ale nie jestem pewna. Bardzo mnie wciągnęły „Ostatnie historie”, lubię „Grę na bębenkach”, „Prawiek..”, na „E.E.” musiałam poczekac na odpowiedni nastrój. czytałam wszystko, tylko z Biegunami mi jakos nie szło, kilka razy próbowałam i zacinałam się w połowie.

  3. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jaki to podkład muzyczny „KŁI KŁI KŁI KŁI”? Bo mi się to jakoś tak z kwiczącą świną kojarzy i ni chuchu mi to nie pasuje do mgły gęstej jak mleko. No chyba że to miały być świnie we mgle…

  4. Masz rację.
    Ja z kolei byłam dzieckiem żyjącym we mgle. I też uważam , ze blogi pisane są po to, żeby w komentarzach wypisywać bzdury, szczególnie, jak się właścicielce jednego z drugim nie chce pisać notek.
    Co czynię.

  5. Ja kiedyś szłam w takiej mgle do szkoły. I się zgubiłam. I do dziś tej szkoły nie skończyłam. A to podstawówka była. Ale zła to podstawówka była.
    No to teraz co mam robic ? Wypisuję różne bzdury po różnych blogach.

    Czy mam rację w swoim postepowaniu ?

  6. Kochana! Taka mgła u nas, nad morzem, to normalka. My nią oddychamy. Gdy mgły jesienią nie ma, to my się zastanawiamy, czy to jeszcze Polska;D

  7. A ja się zadumałam nad tą mgłą i autostradą, że tam niby lepiej. Wyobraziłam sobie, że latają nad tą autostradą F16 i rozwiewają mgłę. Normalnie jak u Ruskich ;]

  8. Do roboty jadę przez właśnie budowane objazdy na lotnisko w Pyrzowicach.Dziś właściwie mogła bym wyhaftować makatkę „Gość w dom,Bóg w dom”np w całości i z kwiatami i jeleniem.I starczyło by mi czasu na szal na drutach,oraz czapkę na szydełku .Mgły nie było,a i tak nie jechało się.

  9. Myslisz ze jazda autostrada we mgle jest bezpieczniejsza i nie tak stresujaca? Ja chyba mialabym jeszcze wiekszy stres – wiecej aut i kierowcow ktorzy ze slowem autostrada kojarza tyko mozliwosc nie zdejmowania giczy z gazu.. Ale tam-pamietam jak raz w taka pogode ciemna noca z malzem skads tam wracalismy – byla taka mgla ze gdy skrecilismy w skadinad znana ulice juz calkiem niedaleko po dojechaniu do ronda okazalo sie ze jechalismy pod-qrwa-prad caly ostatni odcinek. Malo nie zeszlam.

  10. jechałam tą mgłą kilkaset kilometrów dalej na dystansie pół kilometra. wydawało mi się, że poprawię widoczność wystawiając głowę przez odsunięte okno. ha ha ha! ale ja rozwijałam prędkość do 2 km na godzinę i już wszyscy pasażerowie łapali się za serce. tym bardziej więc współczuję Ci wycieczki.

  11. W takim samym mleku wracałam kiedyś z Zakopanego, zakopianką. Czaaaad!
    Dodatkową atrakcję stanowiły koleiny w zaspach, jak zwykle efekt kompletnego zaskoczenia opadami drogowców. W grudniu.
    Jechaliśmy autko w autko, na dwójeczce, bezpiecznie, spokojnie i tak 7 godzin do samego Krakowa. Momentami zastanawiałam się czy nie lepiej wysiąść i iść.
    Potem, nie wiedzieć czemu, przez tydzień bolała mnie szczęka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*