TYM RAZEM NIE O ROLNICTWIE

Codziennie się ucze nowych rzeczy o sobie. Fascynujace doprawdy zjawisko, pomaga mi walczyc z tworzeniem się zmarszczek wokół oczu, bo mam je otwarte na osciez (bajdełej… niedawno się dowiedzialam, ze nie FRAMUGA, tylko OSCIEŻNICA i dużo drożej, ale to tak na marginesie). Już od dawna, na przykład, mam wyrobiony ODRUCH, żeby po wyjsciu z domu i zamknieciu drzwi zajrzec dyskretnie pod kurtke – czy na pewno mam na sobie taki drobiazg, jak bluzka. Do dzis pamietam ten upojny dzien spedzony z jedna soczewka kontaktowa w lewym oku, po którym to dniu staralam się ograniczyc czytanie w lazience podczas porannej toalety, A ZWLASZCZA podczas zakladania soczewek.

Dzis dowiedzialam się, ze:

Przed pierwsza kawa jestem zdolna, i sklonna, wykonywac tylko te obliczenia, które wymagaja zastosowania TRZECH dzialan arytmetycznych: dodawania, odejmowania i mnozenia. Trzech. W przypadkach, gdy wymagane będzie DZIELENIE, proszę kontaktowac się ze mna dopiero po tym, jak już przyswoje sobie pewna dawke kofeiny – w przeciwnym wypadku nawet excell pracuje na szkode osoby, oczekujacej na wynik obliczen.

A teraz musze zadzwonic, a nie lubie.

Ach, gdzie te czasy, kiedy czlowieka podnosilo na duchu pomalowanie paznokci na zmiane na zielono i pomaranczowo (co drugi)…

0 Replies to “TYM RAZEM NIE O ROLNICTWIE”

  1. Czy poprawia humor świadkowi, parada eleganckiej niewątpliwie kobiety, dumnie kroczącej przez centralną część dość poważnej pętli tramwajowej dużego miasta, w godzinach szczytu – BEZ SPÓDNICY ? no ale w płaszczu ! który akurat lżejszy od wiatru odchylił konkretne braki…..na pewno nie w figurze! O nie !
    Cała lista obecnych na tymże ludnym miejscu była moja !
    Pomyślałam : ….aż tak!

    P.S.
    Jakże mnie wówczas zdziwiło chrząkanie znajomego, który wreszcie wydukał Pani N.- pani chyba nie jest kompletnie ubrana ( z jakąs taką niesmałością). Po czym robiąc backspace zniknęłam, wszyscy z grupy moich współpasażerów autobusu (kurcze zakładowego) czekali jak wróce godnie i kompletnie.

  2. żeby skarpetki uprać trzeba je założyć na ręce jak rękawiczki i dopiero chwycić mydło i mydlić…. ale pralka najlepsza!!!

  3. No więc a propos mydlenia to kiedyś było tak, że mydło sobie wisiało w takiej siateczce zawiazanej na supeł coby go nikt nie ukradł a mydlić sie dało,
    natomiast jakby takie mydło zamiast do siateczki ze sztucznego stworzywa włożyć do skarpetki pomarańczowo zielonej na ten przykład albo w jakie inne paski ooo albo zwłaszcza DZIURAWEJ… HMMM moderna jak nic!!
    AAA takie mydło wisiało oczywiście w hotelach z 4 gwiazdkami!
    ALE KURNA MYDLIŁO SIE RENCAMY! …eee jakoś tak mało poetyckie czasy to były…

  4. a próbowalaś pomalować paznokcie na zielono i pomarańczowo W JEDNYM ???
    wiesz, tak, żeby je podzielić w pionie, bo w poziomie czy na skos to kazdy głupi potrafi.
    no więc jak sobie tak pomalujesz, to to na pewno na duchu podniesie.
    zwłaszcza pełne podziwu otoczenie.

  5. acha! moze te skarpetki to byl slynny trik negocjacyjny majacy na celu rozproszenie uwagi przeciwnika i zamydlenie mu nogami oczu?

  6. cholera jasna znowu mi sie enter wcisnal zamiast szifta!

    no dobra ale wrocmy do tematu dyskucji.

    co to ja chcialem napisac…?
    hmm…

  7. Ach pamietam, jak mnie zauroczyl jeden konsultant z Australii, Derek, bo przyszedl na spotkanie w DWOCH ROZNYCH SKARPETKACH – szarorozowej i szaroniebieskiej!
    Oczu nie moglam od tych skarpetek oderwac i od niego tez.
    NAstepnego dnia wytlumaczyl nam z rozbrajajacym wdziekiem, ze jest daltonista…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*