O JAPOŃSKIEJ MODZIE I BRAKU NADZIEI DLA LUDZKOŚCI

Staram się przebrnąć przez ten styczeń bez strat w ludziach, co nie jest łatwe, w dodatku na trzeźwo (bo przecież nie piję wina, bo drugiego takiego kaca nie zaryzykuję).

Na razie znalazłam nową książkę z felietonami Davida Sedarisa „Calypso”. Uwielbiam jego (złośliwe) podsumowania ludzkich zachowań, chociaż cieniem na całej książce kładzie się tragiczna śmierć jednej z sióstr, Tiffany, i większość tematów owija się wokół przemijania i śmierci. Ale czy w naszych czasach można nie myśleć o przemijaniu i śmierci? Wystarczy przejrzeć nagłówki wiadomości. 

W każdym razie jeden felieton Sedarisa dotyczy usuwania łagodnego tłuszczaka w środku nocy, na środku pustyni, przez Meksykankę poznaną godzinę wcześniej na spotkaniu autorskim… WRÓĆ. To też jest interesujące, ale nie o tym chciałam. Bo chciałam o japońskich ubraniach. David czasem bywa w Japonii ze swoimi siostrami i właściwie jedyne czym się tam zajmują, to ZAKUPY. Szczególnie z Amy Sedaris (pasuje mi to do niej). Zachwycił ich sklep japońskiej marki „Kapital”, ponieważ ubrania (naturalnie odpowiednio drogie) wyglądają, jakby zostały wyciągnięte z magazynu dowodów morderstwa. Albo były ciągnięte kilometrami za czołgiem po polu bitwy. David opisuje je jako dziwaczne, pogniecione, zniszczone i nadpalone, zszywane z kawałków – a mimo to nie może im się oprzeć i kupuje np. spodnie, które sięgają mu pod pachy. Albo czapkę z przyszytą szczotką do sedesu. 

To chyba OCZYWISTE, że natychmiast wyguglałam sobie ich sklep internetowy, żeby się pośmiać – z japońskich marek na razie mam kilka sztuk z grzecznego Uniqlo, gdzie kupuje się ubrania dla miłych ludzi, ładnie uszyte, ciepłe i praktyczne. Czyli całkowite przeciwieństwo „Kapital”, bo naturalnie jak weszłam na ich stronę się pośmiać, to NATYCHMIAST zakochałam się w kilku sukienkach typu pognieciona bombka – worek w pięknym kolorze indygo. Tak, są wygniecione i wyglądają jak wyciągnięte z gruzowiska po przejściu kataklizmu, ale ROZUMIEM, co David z siostrami w nich widzą. Całe szczęście, że nie wysyłają do Polski! 

Ponieważ przez ten styczeń nie mogę patrzeć na normalne seriale i potrzebuję duchowego oczyszczenia, to wróciłam do oglądania „Doliny krzemowej”. Może nie jest to nie wiadomo co, ale podoba mi się sposób przedstawiania miliarderów („Czy drzwi twojego samochodu robią TAK?”). 

Ricky Gervais jest zdania, że MOŻE psy są w stanie uratować ludzkość. Zgadzałam się z nim, ale od jakiegoś czasu nie jestem tego taka pewna. Chyba już nawet psy nie dadzą rady.

28 Replies to “O JAPOŃSKIEJ MODZIE I BRAKU NADZIEI DLA LUDZKOŚCI”

  1. Hanko z lasa – genialne! (zwłaszcza pierdoła z Gądek 😉 ) PS Barb, przepraszam za prywatę, ale nie mogłam się powstrzymać 🙂

    • O, to niebieskie! Mam taki dywanik nad łóżkiem, po ciotce Julce, siostrze dziadka 🙂
      Może wystawić na sprzedaż? Tak samo obrzęchany z boków

  2. O kurczę, to czuję się usprawiedliwiona. Ja, pierwszy śpioch RP, od kilku tygodni śpię jak zając na miedzy. Mąż to samo.
    Ani chybi czymś nas trują (smugi lotnicze? hłe, hłe, hłe).

  3. Mnie w tym styczniu to ratuje wyłącznie czytanie postów Barbarelli 🙂 W dodatku w mojej mieścinie zapanowała jakaś dziwna epidemia bezsenności – ludzie nie mogą zasnąć albo budzą się w środku nocy i nie śpią do rana… Nie wiem, czy ktoś coś rozpylił w powietrzu czy co? Ja – urodzony śpioch, męczę się już kolejną noc. Czy to już ten koniec ludzkości?

  4. Nie mialam pojecia ze istnieje sklep sprzedajacy takie odzieze – i nawet ma chetnych.
    Czy nadejdzie kiedys czas ze przestane sie dziwic swiatem i ludzkoscia?
    Moj styczen iscie wiosenny, sweterkowy a nawet krotkorekawowy dla niektorych, co nie znaczy ze nie moze sie lada dzien zbuntowac i zmienic. Niektore krzewy maja nowe paczki i listki. Jednym slowem skoro ocieplenie klimatu to ocieplenie……..

  5. Mogę prosić linka do tej czapki ze szczotką? Nie umiem znaleźć.
    I do portek pod pachy 🙂

    Nie wiem, czy psy byłyby ZAINTERESOWANE ratowaniem ludzkości.
    Raczej nie

  6. leze, i ogladam – wiadomosci coraz straszniejsze – wrocilam do S King ale przestal straszyc ma ostra konkurencje w swiecie realnym a miedzy innymi ,ze ludzkosc moze uratowac kanibalizm – to juz nie pierwszy raz slysze te teorie
    Ps: pamietam ze nie lubisz szampana – moj eksperyment dzieje sie w malej kawiarni gleboka wiocha wprawdzie niedaleko stolicy (kiedy pokazuje ja , to ruiny gospodarstw usprawiedliwiam tym ze to sa studio efektow specjalnych do filmu W. Disneya (niedaleko mamy do …) i wlasciciel tegoz trunku tzn producent stal obok i patrzyl z zainteresowaniem – wszyscy bylismy zmeczeni swietami:)

  7. A’propos seriali, to my czekamy na Nowego papieża. Zapowiedzi wyglądają nader ciekawie.

    A ten styczeń…. sama nie wiem, co o nim myśleć. Niby ciepło, niby białego g. nie ma, a i tak jakoś chciałoby się mieć go już za sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*