O ZAWIESZENIU BRONI

No więc plamy albo zbladły, albo ja się do nich przyzwyczaiłam. W każdym razie – MISSION ABORT – nie mam chwilowo głowy z nimi walczyć, ponieważ grudzień ssie jak czarna dziura i pojawiło się mnóstwo innych zagadnień, przy których plamy z atramentu to miłe puchate gąsiątka. Zresztą – może jesteśmy sobie przeznaczone? Zatem niniejszym wobec plam przyjmuję taktykę Napoleona – po prostu poczekam i zobaczę, co się stanie.

Kręgosłup mnie rypie ostatnio (znowu) i wyartykułowałam w stronę mojego męża zapytanie ofertowe, że co by było, jakbym na przykład spróbowała uprawiać pilates. Bo ze wszystkich aktywności sportowych, jakie analizowałam, wydaje mi się najmniej gwałtowny i jakoś tak nieśmiało sądzę, że miałabym szansę nadążyć. Na co N. zaczął się bardzo śmiać, ale to bardzo, prawie dostał czkawki. Jak przestał, to powiedział że najwyżej po pięciu minutach bym umarła z wyczerpania, odwodnienia i szoku całego organizmu i może na przykład powzięłabym heroiczny wysiłek WYJŚCIA Z PSEM NA SPACER. Na początek. 

Może bym i wyszła, ale co to za spacer, na końcu którego nie czeka tapas bar? No i sąsiedzi pomyślą że zwariowałam albo coś. 

OK, fejsbuk podrzuca mi reklamę lustra z frędzlami. Lustra. Z frędzlami. Chyba ktoś mnie pomylił z Belle Watling z „Przeminęło z wiatrem”.

PS. Oraz jeszcze wyświetla mi się reklama lateksowego kostiumu świni (!!!) z czterema parami cycków. Cycek. Na dorosłego człowieka, żeby to było jasne. Chyba niechcący weszłam na jakąś stronę, na którą nigdy, NIGDY nie powinnam była zaglądać NAWET JEDNYM OKIEM.

13 Replies to “O ZAWIESZENIU BRONI”

  1. Aaaa bóle kręgosłupa, skąd ja to znam? Ja w pracy zamiast fotela używam od paru lat takiego siedziska w postaci piłki lekarskiej. Ludzie się śmieją ale mam wrażenie że to działa.

    Jest jeszcze jedna metoda, która u mnie się sprawdza ale nie zdradzę bo to już zakrawa o narzucanie światopoglądu religijnego – chociaż bardziej podejrzewam że chodzi tu o idealną konstrukcję/ergonomię ławki w kościele 😉

  2. Ja mam reklamy gadżetów dla kocio wariatek i to wszystko z USA (a przecież rezyduję na mazowieckiej wsi) np. Bluza z rozpinaną kieszenią na kota z przodu ?! Beaver beaver electrc ball (samonapędzająca się piłka dla psa i kota) skarpetki imitujące kocie łapki …jak chcecie to wam linki prześlę:)

  3. Natknęłam się w „Angorze” na taki dowcip:
    „Sport mnie w ogóle nie interesuje. Piłka nożna mnie nudzi. Karate i tenis też.
    Nie pływam, nie jeżdżę konno ani rowerem.
    Jeśli któregoś dnia zobaczycie, że gdzieś biegnę, to bądźcie pewni,
    że dzieje się coś strasznego i też uciekajcie! ”
    Pozdrawiam :)))

  4. Joga. Tylko trzeba dokładnie dopytać, jaką szkołę reprezentuje nauczyciel tejże – jeśli Bikram, to wiać, czyniąc znak krzyża tudzież rozpylając dym z szałwii. Chodzę na jogę od lat i po pierwsze mnie to nie upokarza, nikt na mnie nie pokrzykuje, że mam szybciej albo więcej, a po drugie zaczęłam się zginać w miejscach, o których myślałam, że są z natury sztywne i stabilne, potrafię stanąć na głowie etc. A co najfajniejsze – na koniec się leży w pozycji nieboszczyka. Legalnie. W ramach ćwiczeń.

    • Och, tak! Joga jest cudowna. I mówię to ja, przeciwniczka każdej aktywności fizycznej.
      Do zeszłego roku, jak przestałam prawie chodzić. Od lat nasilały mi się problemy z kręgosłupem, ale zawisła nade mną groza operacji lub wózka.
      Ruszyłam na zajęcia. Mnie uratowała joga i zajęcia jogopodobne tzw. zdrowy kręgosłup.
      Tylko trza być nega systematycznym. Nie ma, że się nie chce, że głowa, że dzieci… I najfajniejsze jest to, że po prostu wyłączasz myślenie. Po prostu se ćwiczysz i świat jest piękny, a ludzie przez 1,5 h nie są wkurwiającymi bucami.

  5. Pilates jest naprawdę dobry. Chodzę od siedmiu chyba lat, dwa razy w tygodniu po godzinie. I serio, odkąd ćwiczę nie mam kłopotów z kręgosłupem a miałam bardzo często. Tak że, przemyśl to.

  6. Właśnie byłam dziś na wizycie u pani neurolog z kolejnym kawałkiem człowieka- tym razem poskarżyć się na odcinek lędźwiowo-krzyżowy kręgosłupa. A pani doktor od progu zaatakowała mnie pytaniem : co od czasu ostatniej wizyty (byłam rok temu z bolącym szyjnym) zmieniła pani w swoim trybie życia ? EEEE… zszokowała mnie lekko, nieprzygotowaną – wydukałam coś o przebytej rehabilitacji, ale pani neurolog dobiła mnie, uściślając pytanie- co pani zmieniła trwale, nie liczę dwutygodniowych zrywów. O tempora, o mores ! – to teraz już nawet lekarz nie da na odczepne recepty na cudowną pigułkę, albo mazidło, a dręczy pacjenta wysyłaniem na jakieś fikołki ? Kurka wodna, chyba nie mam wyjścia, muszę się jakoś zmobilizować, są może jakieś pigułki wywołujące nieodpartą ochotę na czynne uprawianie sportu ??? Koty wychodzą same, więc u mnie spacery ze zwierzyńcem odpadają, pilates- brrr, wstrętne szatnie w siłowniach, basen- zimą ??? Jak żyć, się pytam, jak ? Jeśli wymyślisz sposób na niezbyt forsowną aktywność fizyczną, koniecznie daj znać.

  7. Ja cale zycie unikalam sportu, w liceum kombinowalam zwolnienia (w koncu lady Ananiasz nie moze cwiczyc!), a teraz pod czterdziestke zaczelam i dochodze do wniosku, ze w tym wieku juz trzeba, bo inaczej czlowiek sie rozpadnie. I po dwoch miesiacach zaczelam to bardzo lubic, ale mam trenerke mistrzynie w deadliftu, kobita ma 160cm i podnosi 190kg, bary ma jak kulturysta i serce golabka. Przy niej okazalo sie, ze nawet noga zle macham, bo wyginam biodra nie tak jak trzeba i nie trzymam pionu.

  8. Jako że również miewam okresowo problemy z odcinkiem lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa, gdy akurat siedzącej pracy nadmiar przy niedostatku ruchu, a od wydawania milionów monet na stałą rehabilitację kolan mam wrodzony odpych i jako samouk-samoś wolę rehabilitować się nieodpłatnie we własnym zakresie, nieśmiało poleciłbym lekkie i krótkie (a bardzo skuteczne na jedno i drugie!) marszobiegi ze Szczypawką… Ale obawiam się, że mogłoby się to skończyć masowym zejściem: marszobiegających ze wstrząsu organicznego, sąsiedztwa z szoku psychicznego, a N. z całkowitego rozpęku ze śmiechu. Ale tak na wszelki wypadek, skoro nawet sama wspominasz o pilatesie, zostawiam małe ziarenko idei. 😉 U siebie zasiałem je dokładnie cztery lata temu i po paru miesiącach z człowieka niecierpiącego biegania stałem się marszobiegaczem, z korzyścią dla siebie i psów.

  9. Pilates jak pilates, ale możesz znaleźć u siebie w okolicy dobrego rehabilitanta i poćwiczyć. Ćwiczenia rehabilitacyjne są mniej męczące niż pilates (tak, to możliwe ;)), bo cały czas się leży 😉 Coś tam się wolno napina, coś wolno przesuwa i przytrzymuje na przynajmniej 5 sekund. Nie ma szans spocić się, zwłaszcza w chłodnych porach roku. A efekty są, a jakże. Jak sobie zafundujesz do tego masaż rehabilitacyjny to ponapinane mięśnie skapitulują i ból powinien zniknąć lub przynajmniej zmniejszyć się dość zauważalnie.
    A co do grudnia to tak, jest dość pochłaniający. Pochłania zwłaszcza zawartość konta bankowego 😉
    Plamy są fajne. Rozważ dorobienie kolejnych i wyjdzie wzorek 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*