O KOZIUŁCE I POMIDORACH

Płakać mi się chce i otacza mnie robactwo. Na przykład zupełnie bez ostrzeżenia dostałam molem spożywczym w pysk i niestety dwie godziny życiorysu musiałam poświęcić szafce kuchennej, właściwie to wszystko wrzucając do worka na śmieci, bo z molami nie ma negocjacji. Przy okazji chyba wiem, do czego Szpilmanowej było potrzebne te 20 złotych, bo znalazłam opakowanie kaszy orkiszowej. O różne rzeczy można mnie posądzać, ale nie o zakup kaszy orkiszowej (z własnej woli). No chyba że dostałam np. na Gwiazdkę i zapomniałam, co jest możliwe, ale wersja ze Szpilmanową lepsza.

O mało nie zawarłam także bliższej znajomości z koziułką, nie z mojej inicjatywy zresztą. Te wielkie obrzydliwe komary nazywają się koziułka – sympatyczna nazwa w niczym nie pomaga, dalej się ich brzydzę strasznie. Tymczasem jedna z tych mend krążyła dwa dni temu wieczorem dookoła stołu, po czym próbowała wlecieć mi za dekolt. No, usłyszeli mnie chyba nawet na Jowiszu. N. może sporo zyskać w oczach konserwatywnych kościołkowych sąsiadów, bo po takim wrzasku można wnioskować, że tłukł mnie co najmniej łańcuchem z kolcami albo łopatą, a to nie byle co. Będą mu się teraz kłaniać do samej ziemi, nawet już dostał kolejne wiadro pomidorów na znak szacunku.

A właśnie – pomidory są teraz dobre. Najlepsze. Ale reszta – z pogodą na czele – do dupy. Idę płakać pod biurkiem.

PS. No NARESZCIE coś fajnego w spamie: „Marek Góralczyk. Nowość. Extender w żelu przedłuża penisa nawet o 7 cm NA STAŁE. Sprawdź” – panie Marku, rodzice musza być z pana bardzo dumni.

 

14 Replies to “O KOZIUŁCE I POMIDORACH”

  1. Nie trawię komarów. Mam też uczulenie i tym bardziej ich nie trawię. Takie to upierdliwe, wredne, no bezczelne i niewychowane. hehe Ja tak się drę na widok wszystkiego, co pełza, drę się tak, jakby jaki mord się odbywał. hehe Won mole i komary. 🙂

    Pan Marek musi być z siebie taki dumny….

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę, by udało się pozbyć moli. 🙂

  2. Ktos mi świsnął nick. No trudno. Chciałam tylko wspomnieć, że owocówki łapią się na szklaneczkę z octem jabłkowym i odrobinką płynu do naczyn. Głupie lecą, bo pachnie, a potem nie umieją wyleźć, bo płyn zakłoca napiecie powierzchniowe czy cos. Płynny cmentarzyk wylewasz i po kłopocie.

    • Absolutnie nie działa. Owszem utopi się kilka, wiem bo miesiąc temu testowałem te pomysły z internetu. Nie działa także cytryna przekrojona naszpikowana goździkami, mam chyba jeszcze zdjecie jak po takiej cytrynie spacerowały muszki.

        • Testowałam już dawno ocet, wino, drożdże i lejek, czyli kolejne one way ticket. One mają wywalone na te trunki i wolą obsiąść w tym czasie żółtą reklamówkę z kosza na śmieci. Mam wrażenie, że rozróżniają kolory, a przynajmniej żółty, stąd cytryna jako idealna impreza i ta reklamówka, ale rozszerzę doświadczalnie asortyment.
          Tak ogólnie jest rozejm, pogodziłam się z faktem, na który nie mam wpływu, jak zalecała kiedyś Chmielewska. Ale jak przeginają z populacją to się jednak wqrwiam i wyciągam odkurzacz.

          • Czyli mam muszki pijaczki. Potrzebuję max 4 godzin na pozbycie się ich😉

          • Najgorzej jest jak zaczynają fruwać nad świeżo nalanym kieliszkiem wina. Pijaczki, bez dwóch zdań. Skąd te france się biorą?

  3. Mole wlatują też z zewnatrz. Wszystko mam w szczelnych pojemnikach, a cholerstwo lata od czasu do czasu.
    U mnie za to królują owocówki. Gdyby wśród nich wyroił się jakiś ichni Napoleon i postanowił podbić świat, to gdyby poszedł z taką armią na wschód, moglibyśmy po jakimś czasie powitać ich u zachodnich naszych granic. Tyle ich mam w sumie, bo odsysam odkurzaczem, owoce i warzywa w lodówce, a ich ciągle pokaźny rój. Nawet zatkałam rurę odkurzacza plastrem, żeby zobaczyć, czy potem próbują wylatywać. Ani jedna się nie przykleiła.
    Nosz kurdybanek jego mać, żeby mi się tak pieniądze rozmnażały!

    • Zrób pułapkę. Słoiczek zafoliowanych streczowką, małe dziurki (zrobione wykałaczka np), a w środku trochę czerwonego wina i chleba. Po kilku godzinach ani jednej muszki- one umieją przez te dziurki tylko w jedna stronę.

  4. Odpisz, że poczekasz, aż w sprayu wyprodukuje…
    Tu zapowiadają powrót upałów.
    Mole spozywcze miałam raz i pozbylam sie ich wprowadzając sie i pozozostawiajajac w spadku exowi. Może ktoś wam je złośliwie podrzucił w mące orkiszowej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*