O TYM, ŻE NIE DO MNIE Z PRETENSJAMI

To co powyżej trzydziestu stopni to już nie moja wina. Ja zamawiałam tak do dwudziestu siedmiu, ośmiu. Popołudniami u nas przechodziły lokalne burze z półgodzinną ulewą (po której dziesięć minut później już nie było nawet śladu) i to bardzo pomagało – ale wczoraj nie padało i zrobiło się niefajnie. Szczypawka się męczy, jadła lody z panciem (dulce de leche z Lidla, dla mnie za słodkie – w ogóle w taki upał wszystko jest za słodkie, najchętniej zjadłabym ananasa na słono), ale dyszy, szuka chłodu i jest mi jej żal.

Zakończenie „Outsidera”… mam wrażenie, że jednak troszkę na skróty autor poszedł. Nie, żebym się całkiem rozczarowała… ale jednak. Teraz czytam biografię Zeldy Fitzgerald – dobra na upał, w końcu Zelda pochodziła z Alabamy. Podobno latem przed randką dziewczyny z Alabamy już umalowane i uczesane wchodziły do wanny z zimną wodą po szyję i leżały w niej do ostatniej chwili przed wyjściem. Umycie głowy i siedzenie z mokrymi włosami też jest dobre na upał (chociaż nie wiem, czy sprawdzi się na randce – ale co ja wiem o dzisiejszych randkach!… A nawet wczorajszych).

A pytona nadal nie złapali. W Otwocku pojawiły się już nawet bułki pytonki na jego cześć – lub jej, bo to może przecież być kobieta!…

 

21 Replies to “O TYM, ŻE NIE DO MNIE Z PRETENSJAMI”

  1. to znowu ja… nadrabiam…
    mam nadzieję, że upałów już takich nie będzie, ale w razie czego polecam maty chłodzące dla zwierzaków. Widziałam nawet psa na spacerze w kamizelce chłodzącej, fajna rzecz…

    Ale nieodpowiedzialnych właścicieli wszelkiego rodzaju plaskatych piesków usmażyłabym żywcem… Widuję ledwo zipiące buldożki ciągane w słońcu po asfalcie…
    Mój brat to swojemu cavisiowi nawet klimatyzator kupił, bo pieskowi źle było…

  2. Dokładnie, klima dla mnie to czysta masakra, chociaż nie piłą. Moi szanowni koledzy litościwie puszczają dmuchanie jak już naprawdę wszyscy zdychają (ja też, żeby nie było). Na szczęście dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy i wio nad morze. W Łebie sinic brak (I hope). Będę kontynuować biografię Rutkiewicz „Karawana do marzeń”, może od tych zimowych opowieści zrobi się choć ciut chłodniej ;)…

  3. Zwierzątka mają najgorzej, bo nie mogą zdjąć kurtki. Moje kozy już nie chodzą na łąkę, bo za gorąco, i zgadnijcie, kto im nosi wodę i siano w tych trzydziestu paru stopniach? Taki jeden z taką jedną, ale nie znam ich bliżej, bo się z wariatami nie zadaję.

    Pozdrowienia dla Szczypawki od naszej piątki. Laser smaży każdy boczek po równo i bardzo sobie tę pogodę chwali, a do domu wchodzi tylko na okoliczność burzy. Burza może być 50 km stąd, co my jesteśmy w stanie ustalić tylko po zdjęciach satelitarnych, a Laser ją słyszy i wie.

    I jeszcze takie pytanie: czy jak się idzie z dwoma wiadrami wody dla gęsi, i się przycupnie po drodze gdzieś w cieniu, żeby serce nosem nie wypłynęło, to to się już nazywa „odpoczynek nad wodą”?

    • O tak, i za każdym razem za taki przystanek nad wodą powinnaś wrzucać do skarbonki opłatę klimatyczną i uzdrowiskową.

      No właśnie większość weterynarzy ostrzega, żeby psów teraz nie strzyc, bo słońce może poparzyć skórę, a futro je wręcz chroni przed upałem. O ile wierzę, że psia skóra kompletnie nie jest przygotowana na bezpośredni atak słońca, to kurde jakoś NIEWIELE OSÓB nosi futra, żeby się ochłodzić w upale, a powinno to być powszechne, skoro to taki świetny sposób!
      Spryskuję Szczypawkę wodą ze spryskiwacza do kwiatków. Nie ucieka i mniej dyszy, więc chyba to akceptuje.

      • Moje koty leżą na podłogowych płytkach w pralni ( najchłodniejsze miejsce w domu) i dziś też tam sobie wniosłam fotel, żeby poczytać „Outsidera”.

    • Łączę się w bólu tych, co mieszkają na poddaszu. Do tego od południowej strony. Okna dachowe zamknięte, żaluzje zaciągnięte, nie wychodzę sprzed wiatraka. Klimy założyć się nie da, a wydałabym na nią ostanie pieniądze…

      • cinszkie mamy czasy latoś, prawda.
        Ale coś czuję w moczu, że jak przyjdzie rozkoszne plus dwa i ciapalanga deszczowo-śniegowa za oknem, plus wiatr zdzierający skórę z dupy, to będę siąpić nosem z tęsknoty za upałami…

  4. A można wiedzieć, którą biografię Zeldy czytasz? Therese Anne Fowler, czy inną jakąś?

    Dla mnie powyżej trzydziestu jest w sam raz. Ale futrzaków faktycznie żal. I ptasząt.

    • Teraz czytam Therese Anne Fowler, ale przeczytałam Nancy Milford (podobno najlepsza) i „Alabama song”, chociaż to nie jest tak naprawdę biografia.
      Mam słabość do Zeldy.

      • Dzięki za podrzucenie tytułów. Też mam słabość do Zeldy. Jeszcze sobie ostrzę zęby na „Save Me That Waltz”, ona sama to napisała i ponoć jest mocno autobiograficzne.

        • Mam też! „Zatańcz ze mną ostatni walc” – tytuł przekładu. Uwierzyłam w to, że stary kradł jej notatki i zamieszczał w swoich opowiadaniach, bo styl jest zupełnie jak u niego (czy raczej na odwrót).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*