O POŚWIĘTACH

 

Sałatki jarzynowej u nas nie było, więc nie wiem, czy to w ogóle można zaliczyć jako ŚWIĘTA. O pogodzie nawet nie będę wspominać, bo za każdym razem jak spojrzałam przez okno, to czułam abominację – jak ta pani z „Drobnych cwaniaczków”. A łeb mnie bolał wczoraj tak, że prawie miałam wizje, a po ibupromie zatoki śniła mi się konferencja, na której jedna koleżanka chciała mnie zabić (to był dość realistyczny sen, bo jak dawno temu razem pracowałyśmy, to ona naprawdę chciała mnie zabić, a ja ją).

Przejadłam się w sumie tylko babką drożdżową (jak już się po nią nastałam, to przecież nie wyrzucę – w dodatku była pyszna, tylko rodzynki i skórkę pomarańczową musiałam wypluwać). Za to piesek przejadł się dość solidnie i emitował tak zwane Podkołderniki Jadowite, żeby nam się nie nudziło.

I co dalej, szary człowieku?

Ano dalej jak zwykle. Od rana znalazłam protokół zdawczo – odbiorczy, więc mam już pierwszy sukces, a jak są sukcesy, to zawsze łatwiej.

I słońce wyszło i się do mnie zaleca przez uchylone żaluzje, ale – o, nie! PO TYM WSZYSTKIM to ja się nie dam obłaskawić jednym słonecznym dniem. Ma być UPAŁ przez minimum trzy tygodnie, to pogadamy.

Drugi sezon „The Good Fight” jest! Bardzo pięknie nienagannie elegancka, stylowa Diane mówi “FUCK IT”. Kocham jej hieni śmiech. I muszę przyznać, że się z nią zgadzam w ocenie sytuacji.

 

6 Replies to “O POŚWIĘTACH”

  1. A ja jestem ciekawa, w której cukierni po tę babkę godzinę się stoi. Bo to na prawdę musi być cudo i bym chciała spróbować…

  2. No przesz mówiłam, że po swietach (bo jakże by inaczej) ma być mega ciepło. U nas już jest, a od nas z reguły ciepło idzie..

  3. O dzięki Ci! O dzięki! 🙂 Bo już zaczęłam oglądać wkółko Friends i jeszcze dobrze się przy tym bawić. Mąż J. zdegustowan. HI, hiiii (cztaj: hieni śmiech).

    • W pierwszym sezonie nie podobał mi się (główny w zasadzie) wątek o rodzince rudej, której tatuś przegwizdał fundusze. Słabe to było, a i samej rudej nie za bardzo polubiłam.
      W drugim sezonie szybko ucięli ten wątek 😉 i mam nadzieję, że będzie więcej miejsca na smaczki z Diane, sędziami (JEST NOWY SĘDZIA, a w zasadzie stary! Diane o mało nie zemdlała!), Marissą (kochamy Marissę, prawda?) i ogólnie prawnicze draki, jak w starej, Dobrej Żonie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*