O POSTRZYŻYNACH

 

Z fryzjerem jest tak, iż… nie, nie siedzę od wczoraj z kocem na głowie, ale JEST TO JEDNA Z OPCJI. Niczego nie wykluczam.

No bo chyba mnie trochę poniosło z entuzjazmem na fali pięknej pogody i powiedziałam, że od tych długich włosów mam migreny i przydałoby się na lato jakoś LŻEJ I KRÓCEJ. Aha – powiedziała pani fryzjerka i chlasnęła mi włosy do obojczyków.

DO OBOJCZYKÓW. W mojej terminologii to jak fryzura NA JEŻA. Chyba nigdy nie miałam krócej. W dodatku z wycieniowanymi kosmykami przy twarzy.

No więc od wczoraj siedzę i szarpie mnie pomiędzy „AAAA co ja najlepszego narobiłam” do „A może jest fajnie?”. Naprawdę jeszcze NIE WIEM. Zobaczy się, co z tego wyjdzie po pierwszym myciu, bo wiadomo, że prosto od fryzjera to zawsze jest ładnie, a później to bywa rozmaicie.

Na razie powtarzam sobie to samo, co Szczypawce – mianowicie jedną ze złotych myśli niedoścignionej Pierwszej: „Włosy nie kiełbasa – odrosną” i tego się obie trzymamy.

Może zmieńmy temat. To co, nowe Twin Peaks, hę?…

11 Replies to “O POSTRZYŻYNACH”

  1. Drobna zmiana nie jest zła.
    Niech inni ocenią, na pewno źle nie jest. Jest inaczej.

    A odrobinę odmienności i różności nie zaszkodzi. Tak jak piszesz – włosy to nie kiełbasa – urosną 😉

  2. Mnie się te 2 pierwsze podobały. Jest klimat. A scena z moją ulubienicą, panią z pieńkiem, gdy mówi Hankowi, że nie da rady z nim pójśc…. nie wiedziałam, że ona jeszcze zagrała. Ciary.

  3. Obejrzałam pierwsze dwa odcinki Twin Peaksa nowego i jest spoko. Co prawda wolę przewagę zbrodni/kryminału i małego miasteczka nad metafizyką, ale w końcu najpierw agent Cooper musi wrócić na swoje miejsce. Klimat jest. Mnie ostatnio wciągnęli Amerykańscy Bogowie. Jak odpowiadała ci estetyka Hannibala z Madsem, to warto spróbować. A z idiotycznych seriali komediowych „Trial & Error” nabijający się z seriali dokumentalnych o zbrodniach i procesach – sprawa podejrzanie przypomina „Staircase” z którego pamiętam fantastyczną linię obrony jakoby do mieszkania wleciała sowa i napadła na żonę zrzucając ją ze schodów. Polecam, jeśli nie widziałaś, razem z „The Jinx – The Life and Deaths of Robert Durst”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*