O PIŁOWANIU TOROWISKA I CZEPIANIU SIĘ KRÓWEK

Hm.

Wygląda na to, że naprawiłam „kino domowe”. Oczywiście całkowicie przypadkiem – niechcący usiadłam na pilocie i pokazało mi się na ekranie, czy chcę wyłączyć playback. Nie wiedziałam, czy chcę, a że z natury jestem przekorna, to nacisnęłam „NO”. I wszystko wróciło do normy, to znaczy – słychać w telewizorze i nie muszę włączać wszystkich kolumn przez wzmacniacz i nie drżą szyby w oknach. Ale co trzeba nacisnąć, gdyby sytuacja się powtórzyła – nie mam pojęcia. Będę znowu siadać na pilocie, do skutku.

W domu od kilku dni pachnie żelaznym pyłem zmieszanym z przepracowanym olejem silnikowym. N. dostał gdzieś na budowie stare, drewniane podkłady kolejowe, przywlókł je sobie na podwórko i teraz piłuje na kawałki. W asyście Szczypawki. Później wracają do domu i wnoszą niepowtarzalny aromat starego, nagrzanego torowiska w upalny dzień. Szczerze powiedziawszy – nie jest całkiem nieprzyjemny i wolę już to, niż roznoszone po całej chałupie trociny. Taki osobliwy PERFUM.

(„Perfum” to jedno z moich ulubionych słówek z forum dyskusyjnego. Zaraz obok zaproszenia na „torta” oraz pań, które są takie „sflustrowane”).

Oraz.

W kwestii krówek.

Znowu kupiłam krówki. W Biedronce – z pudełka na wagę, takie duże, ni to krówka, ni to batonik. Przyznam się, że je macałam paluchem, jak klasyczna baba supermarketowa, czy aby się ciągną. Ponieważ wymacana krówka ugięła się elastycznie, to wzięłam.

O panie Jezu na toście (z szynką i ananasem)! Dobrze, że nie zeżarłam od razu całej, tylko odgryzłam tak może z jedną trzecią – skleiło mi gębę na ładnych kilka minut, ani nie mogłam tego połknąć, ani wypluć, ani pogryźć. Chyba z dodatkiem superglue albo nadprodukcji z cementowni Góraźdźe. Chyba świat próbuje mi po raz kolejny powiedzieć „odczep się wreszcie kobito od tych krówek”. Normalnie chyba tym razem posłucham.

40 Replies to “O PIŁOWANIU TOROWISKA I CZEPIANIU SIĘ KRÓWEK”

  1. Kiedyś podkłady kolejowe były impregnowane kreozotem, bo przetrwać mogły 1000 lat. Miały charakterystyczny zapach (dla niektórych przyjemny) ale straszne to świństwo. Wycofane dawno temu bo rakotwórcze bardzo i niszczy mózg. Ludzie nieświadomi do dzisiaj radośnie tego używają na działkach do różnych ozdóbek.
    Radziłabym mężowi, jak już tak bardzo chce się tym bawić jakiś szczelny kombinezon przeciw wszystkiemu nałożyć no i w jakimś odludnym miejscu a najlepiej wyrzucić won.

    • Kreozot kreozotem, ale znajomy kolejarz radził mi kiedyś, że jeśli wpadnie mi do głowy jakiś pomysł wykorzystania podkładów kolejowych to mam brać tylko te z bocznic, nigdy z regularnych linii.
      I teraz zgadywanka, dlaczego?

  2. A z jarzynami to wiecie, nie jest tak prosto – cała Unia Europejska potrafi debatować, CZY TO OWOC CZY WARZYWO, a jeszcze weź człowieku i każdemu zapewniaj tożsamość płciową, toż to zwariować można!

  3. Dorzucam (tę) koturnę oraz (tę) petę, a także treblinkę zamiast trylinki i tratwę zamiast dratwy. Wszystkie te rozkoszne kwiateczki autorstwa lokalnej (o, zgrozo!) gimnazjalnej polonistki.

  4. No pacz pani-); ja kiedyś krówki tylko ciagnące, ale tak z wiekiem, znaczy się z latami, przeszłam na kruche-zęby póki co jeszcze własne, a może to właśnie z tego powodu?
    Do tych innych dziwnych to jeszcze szparaga i pomarańcz, totalne pomieszanie pci 😉
    BTW,ta powyżej cytrynka to nie byłam ja, czyżby któraś też była fanką autka-cytrynki?

    • Ale ciągnąca krówka ma inną strukturę! Te są jak… Były kiedyś takie długie, twarde ale ciągnące cukierki toffi. Nie do ugryzienia, nie do przeżucia. Jak się je rozciągało, to się ciągnęły do nici. No to jest takie coś.

    • ja na takich z Biedry ukruszyłam zęba i teraz jem je tylko jak je dołączają do zakupów w sklepach online z kosmetykami. zawsze pyszne i świeże

  5. Czytam sobie Barbarellę a tu mi w rogu wyskakuje, że „ogromny pyton znaleziony martwy”. I że nie uwierzymy co miał w środku.
    Obstawiam krówkę.
    Barb, nie jedz ich więcej, ale zachowaj na wypadek inwazji ogromnych pytonów.

      • No tak pytony są milutkie i cieplutkie. Sama lubię, ale przy inwazji może bym zmieniła zdanie.
        W takim razie krówka w sam raz do zatkania pani od perfuma.
        Ja bym jeszcze zakleiła klawiaturę tym co piszą „także” zamiast „tak że” (w znaczeniu „więc”).
        I dzioby tym co ich pierwszy raz na oczy widzę (albo i to nie, bo przez telefon rozmowa) a oni mi z imienia jadą.

  6. Podkłady kolejowe są (a przynajmniej kiedyś były) impregnowane tymolem, żeby ich żadna cholera nie zeżarła. Ten zapach jest boski, czasem idę na recepturę się sztachnąć…

    • Tak, coś jest z tymi olejami i paliwami. Dinozaury musiały pięknie pachnieć! Jest taki smar do urządzeń, też pięknie. A mój dziadek trzymał oliwę do maszyny do szycia w takim metalowym cycku z dzióbkem, o ludzie, jak to pachnialo!!!

  7. ja dekoldy jeszcze bardzo lubię…spsikane perfumem są obiektem mojej nieustannej flustracji w komunikacji miejskiej, aż mam ochotę potem iść na torta !

  8. Jako dobrze poinformowany – a skąd to nie powiem 😛 – odnoszę uprzejmię iż pewna kuzynka autorki niniejszego bloga mieszka w małym mazowieckim mieście na „M”, cieszącym się zasłużoną sławą producenta najlepszych krówek na świecie. Znając życie – może „coś”by się dało załatwić..?

    • O tak, a później mój mąż będzie musiał rozbierać ścianę, żeby mnie wywlec z domu. Dźwigiem.
      Już wy mi tu niczego do jedzenia nie organizujcie, bo to się źle skończy!… Lepiej byście się do nas odezwali 🙂

  9. Zawsze powtarzam, że mieszanka zapachu skoszonej trawy i benzyny z kosiarki spalinowej jest super. Także wierzę, że aromat starego, nagrzanego torowiska też może się podobać.
    Krówki, moja miłość…

    • Trawę też kocham (a znam osoby, które mają odruch wymiotny!). A benzynę też, ale kiedyś kochałam bardziej – nie wiem, może zmienili skład?

  10. ahhhh…. juz sie tak ucieszylam przy pierwszym zdaniu, ze oto ktos mundrzejszy ode mnie odkryl rozwiazanie problemu – a tu, ze tak powiem, dupa 😉
    No to nic, tez mi przyjdzie chyba siadac an pilocie. Bo u nas nadal szyby drza (ale to juz tak z rok czasu, nawet sie troche przyzwyczailam…)

    Perfum – taaak! tez bardzo lubie ten perfum! (tego perfuma?)
    (a tak a propos, wczoraj w parku pani jedna na kocyku w sloncu, a ponad 30 stopni bylo, wlasnie co chwile psikala sie cala perfumem na zmiane z dezodorantem. Ciekawe, jak wyglada dzisiaj. )

    • No… Dupa wiedziała jak naprawić.
      Uwielbiam panie z porażeniem węchu w szczególności w windach i samolotach na miejscu gdzieś niedaleko mnie. O, takie spsikane wszystkim co było wystawione w sklepie na lotnisku, aaa!… Wlokłabym za nogę do luku bagażowego.

  11. Jaki producent?
    Żebym wiedziała, które omijać 🙂

    „Nie po to jest perfuma, by ją pić…”
    :)))

    • Jutrzenka.
      Też się zdziwiłam, bo to porządna firma kiedyś była.

      Piosenkę o wyciąganiu z rynsztoka i mówieniu jak dziecku, po rusku, po niemiecku często śpiewam mojemu mężowi! 🙂

  12. Och, perfum. To zwyczajne słowo z języka codziennego wzięte i słyszane na okrągło, odkąd się przeprowadziłam do Wielkopolski 🙂
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*