O TYM, CO MNIE BUDZI I NIE TYLKO

 

W środku nocy obudziło mnie objawienie, że muszę zapłacić za śmieci. Ja to mam nocne olśnienia; zamiast „już wiem, czym naprawdę jest światło” albo „odkryłam lekarstwo na raka”, albo chociaż „mam pomysł, jak to zrobić, żeby już nigdy nic się nie zaśmiardło w lodówce” – to mnie budzą śmieci.

Ale wracając do naszych baranów: nawet nie to jest najgorsze, że muszę zapłacić za te śmieci, tylko, to, że trzeba zapłacić, bo MINĄŁ KWARTAŁ! Jak to się stało? Jedna czwarta roku gdzieś wsiąkła! KIEDY?… Dopiero jadłam winogrona i oglądałam Arnolda w Sylwestra! Nie, ja nie nadążam za tym wszystkim.

Odkryłam nowy serial pod tytułem „Mr. Robot”. Jest o hakerach, z Christianem Slaterem, którego lubię i dla którego postanowiłam to dzieło obmacać. Założenia serialu są niesamowicie oryginalne: otóż główny bohater, młody wyobcowany informatyk, odkrywa że światem rządzi… nie, nigdy nie zgadniecie. A jednak. TAK! Rządzi ZŁA KORPORACJA! Dla niepoznaki w serialu nazywa się ona EVIL CORP (to taka gra słówek). Na szczęście wystarczy im się włamać na serwery, żeby ludziom na świecie znacząco się polepszyło. No i tym się mają zajmować przez cały serial. Na razie włamali im się TROCHĘ i zostawili jeden plik, a główny bohater w międzyczasie zdemaskował jednego fiuta, który podrywa panie w internecie A JEDNOCZEŚNIE MA ŻONĘ!… Co za drań, to w głowie się nie mieści – po prostu nie do uwierzenia. (Dobra, z przymrużeniem oka może być, jak się wszystkie inne pokończą).

Natomiast bardzo mi się podoba interpretacja, że mój organizm domaga się leżenia. Jak tylko dziś wrócę do domu, od razu się kładę.

10 Replies to “O TYM, CO MNIE BUDZI I NIE TYLKO”

  1. Mr. Robot jest bardziej zakręcony niż się wydaje na początku 😉 Ale ani mru mru, bo można łatwo spojlerować.
    Mnie niedawno ta bicz, podświadomość wyrwała ze snu nad ranem żeby obwieścić, że chyba mi się kończy ważność dowodu. Skubana, miała rację.

  2. ehem
    ja nie wiem, czy Gospodyni tego bloga przyswaja takie klimaty, ale szczerze polecam amerykancki serial pt „Z-Nation”.
    łojeza, panie ludzie, co tu się dzieje….
    mamy – standardowo, jak to w takich historiach – Ziemię zainfekowaną po kokardkę wirusem zzombiającym ludzi i garść ocaleńców, próbujących sobie poukładać żywot…. aż tu nagle jak śliwka w kompost wpada między nich delikwent, który jako jeden jedyny z całej ludzkości przeżył podziabanie stomatologiczne przez zombie.
    Znaczy, z pana będzie Ratująca Ludzkość szczepionka.
    Albo i nie.
    Jakby kto chciał się przekonać, co się dzieje po drodze, to polecam – serial ma momenty, że człowiek na przemian łapie opadającą szczękę i rechoce jak potłuczona żaba, ale też, nie będę ukrywać, takie, przy których headdesk z gwoździem wydaje się miłą alternatywą ;>
    także ten… miłośnikom filmów klasy Z polecam gorąco 😉

  3. A ja dziś w pracy mam konferencje pewnej hiszpańskiej firmy i tak nie ukrywam, liczyłam, że może, kto wie, Barbarella gdzieś tu przemknie…. A tu śmieci na tapecie. Dysonans taki troszke.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*