O NIEOBYCZAJNOŚCI NA PARAPECIE I ŚRUBCE

 

Siedział, denerwował mnie. W odkurzaniu przeszkadzał.

To go zjadłam.

Oczywiście, nie chodzi o mojego męża, bo N. był w tym czasie w delegacji (poza tym w przypadku N. nie mogłabym napisać, że go ZJADŁAM, tylko że CIĄGLE JEM i jeszcze długo będę jadła). Chodziło o wielkanocnego królika z czekolady. Nie lubię czekolady, ale mnie wkurzył – jakieś takie wredne oko miał, więc się poświęciłam.

Pleszkowy bojownik całkowicie zapaskudził okno w łazience, walczy z szybą i walczy, z rozpaczy postawiłam na parapecie na zewnątrz gumowego gnata z kolekcji Szczypawki. Ona go nie lubi, bo jest ze zbyt grubej gumy, jaskraworóżowy i na stojąco wygląda bardzo, bardzo groźnie. Wygląda jak komunikat „Dobijał się tu już taki jeden i to o wiele większy od ciebie i zobacz, co mu obcięłam – ty będziesz następny”. Na razie, odpukać, przestał przylatywać. A co sąsiedzi pomyślą, to już całkowicie inna sprawa (z bliska widać, że to gumowy psi gnat, z daleka niekoniecznie; mam nadzieję, że nie wywiozą mnie na kupie gnoju przy najbliższej okazji – nie dość, że trawki nie grabię, grządek nie plewię, to jeszcze wibratory trzymam na parapetach i to zewnętrznych).

A jak wczoraj zamykałam drzwi na noc, to wypadła śrubka – nie wiem skąd – obejrzałam całe i nie stwierdziłam żadnych braków w śrubkach. Co to za śrubka i kto mi ją teraz wkręci (w radio – o Leokadio)?

12 Replies to “O NIEOBYCZAJNOŚCI NA PARAPECIE I ŚRUBCE”

  1. Pozwól na komentarz czysto informacyjny: ptaki nie widzą szyby. To dlatego duże okna i przezroczyste ekrany przy szosach okleja się sylwetkami drapieżników.

  2. Jak mnie ptactwo na balkonie wkurzało, to im powiesiłam dzwonek wietrzny (takie metalowe rurki) i się skończyło 🙂 Dźwięk miły i balkon nie osrany. Te dzwonki bambusowe robią też i szklane.

  3. Miałam kiedyś ciocię Leokadię (właściwie to była ciocia mojego taty), przeurocza starsza pani.
    To imię jest jeszcze w użyciu?

  4. też obsatwiam śrubkę z klamki, najczęściej, takie małe imbusem wkręcane ustrojstwo., od dołu. oj ktoś się zatrzaśnie;)

  5. U mnie w robocie na parapecie postawiono plastikową wronę, żeby gołębie nie siadały.
    Mijałam ją codziennie (dystans z 10 metrów) i dopiero po jakichś 3 miesiącach się zorientowałam że ona jest plastikowa.

  6. to jest pewnie śrubka z klamki i za parę dni połowa klamki Ci zostanie w ręce. znając złośliwość losu, akurat będziesz na zewnątrz bez klucza. i będzie padać deszcz. i N. utknie w korku. a Ty będziesz w sandałkach i cienkiej sukience na ramiączkach…

    w każdym razie tak by na pewno zrobiła moja klamka.

  7. Ale radio jest na kryształek i jest bardzo małe, więc śrubka odpada. To znaczy nie wypada. Może to raczej taki chochlik ślusarski? Luźno zakontraktowana gdzie bądź, całkowicie zbędna śrubka, która z założenia ma wypaść znienacka i wpędzić klienta w konsternację, a z czasem i w psychotropy. Mi w każdym razie koledzy z klubu moto zawsze powtarzali: jeśli po rozłożeniu i złożeniu motocykla do kupy nie została ci ani jedna śrubka, lub inna mała część, to coś zrobiłaś źle. No ale oni się Bruders nazywali i niechlujność mieli wpisaną w manifest klubowy, więc nie wiem.

  8. OD WIELKANOCY! Od Wielkanocy to ja zjadłam tyle czekolady, ze gdyby z niej ulepic królika, to uszkami by haczył o satelity…
    A srubkę chetnie wezmę, u nas na zakladzie parę dni temu znikly przy klamce od drzwi wejsciowych do toalet wszystkie cztery srubki! To ci dopiero zagadka. A klamka se tak wisi smętnie i się kiwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*