O DZIECIACH KOLEŻANEK I BUTACH

 

No więc.

Wybrałyśmy się wczoraj z chicas do nowego żyrardowskiego lokalu z włoską kuchnią, świadczoną na zapleczu przez prawdziwego, żywego Włocha. „Jeszcze tam was nie było” – skomentował mój mąż i w sumie miał rację – nie było, więc poszłyśmy. Jedzenie dobre, wino dooobre, atmosfera lekkiego skandalu obyczajowego – czyli wszystko tak, jak we włoskiej knajpie być powinno. Deseru nie jadłam, ale dziewczyny tak i mówią, że dobry (czekoladowe ciastko – lawa na ciepło z malinami). Ale nie to jest przedmiotem niniejszej notki. Niestety!…

Kiedy tam weszłyśmy, przy stoliku siedziała grupka młodych ludzi i coś tam gadali i sączyli. Normalna męsko – damska imprezka. I otóż koleżanka O. obrzuciła ich wzrokiem i mówi „O, syn mojej siostry”. Że niby jeden z tych DOROSŁYCH FACETÓW Z PIWEM I DZIEWUCHAMI to syn, czujecie, SYN JEJ SIOSTRY!!! Z którą to siostrą chodziłyśmy do jednej klasy w podstawówce. Czyli jak by nie patrzeć, jest ta siostra MOJĄ RÓWIEŚNICĄ. I jej syn się opija piwem w tej samej knajpie stolik obok. I nie, nie miała tego syna na boku w ósmej klasie, nie. Również nie miała go w liceum. Nie.

O święta Rito, patronko spraw beznadziejnych!… No przez pół wieczoru nie mogłam się pozbierać (w połowie drugiego dzbanka wina jakby lekko mi przeszło, ale dziś od rana wróciło znowuż).

Mam bardzo uprzejmy apel do moich koleżanek: jak chcecie te dzieci mieć, to miejcie, przecież Wam nie zabronię. Malutkie berbecie – proszę bardzo. Puchate  energiczne córeczki w wieku przedszkolnym – proszę bardzo. Urocze baletniczki – proszę bardzo. Znające się na sztuce gimnazjalistki – również nie widzę przeszkód.

Ale ja sobie nie życzę, żeby to było jasne, NIE ŻY CZĘ SO BIE siedzieć w knajpie obok DOROSŁYCH SYNÓW! Nie wiem, dajcie im coś do picia, żeby nie rośli, albo jakieś proszki, nic mnie to nie obchodzi, wymyślcie coś NATYCHMIAST. W butelki ich wsadźcie, jak te japońskie kotki. Jak skończą czternaście lat – ciach! Do butelki. Czternaście lat to moja górna granica na potomstwo koleżanek równolatek. No dobra, piętnaście. Ale ani dnia więcej.

I chciałabym sobie zrobić taki tatuaż na grzbietach obu dłoni, może nie na zawsze, ale jednak tak ze 2 – 3 miesiące żeby się trzymał: „NIE POTRZEBUJĘ BUTÓW”. To najlepiej henną, prawda?

 

0 Replies to “O DZIECIACH KOLEŻANEK I BUTACH”

  1. Boże co to ma być? Rzeczywiście straszne że facet przyszedł do knajpy na piwo, nie? A sorry, nie mógł bo jakim prawem? Jak nie chcesz widywać młodszych od siebie w knajpach to do nich nie chodź, proste.

  2. Powinnaś chodzić na wino ze mną, moje robaczki mają jeszcze jakąś dekadę do legalnego picia piwa w knajpie, a najmłodszy spełnia warunek malutkiego berbecia.

    A nie, czekaj, jakie wino, przecież KARMIĘ. To za rok, jak coś.

  3. …znam to z autopsji,moje synkowie o pol glowy wyzszi odemnie,a zaliczam sie do wysokich kobiet,jak mowi stare powiedzenie…ze nie widzialabyc jak czas leci gdyby nie lustro i dzieci..ja osobiscie w lustro jeszcze spojrzec moge,byle nie za wczesnie rano…a na dzieci musze patrze w gore…na piwo z nimi nie pojde bo juz nie pija,mowia ze to glupota,a jeszcze nie maja 30,… napisalam to,moje dzieci przed 30….to ile ja mam,dla mnie zatrzymalam sie na 40 i paru…pozdrawiam ciagle mlode

  4. Przesadzacie, niestety czas plynie my nie mlodniejemy a synowie i corki niebawem beda zaskakiac brzuchami itp czas sie z tym pogodzic

  5. ja mam 18 latkę. W domu. Nie dobijaj mnie. Ona ma za rok maturę, a ja? Mój tzw chłopak się śmieje, że może czas się pobrać.
    A ostatnio MÓJ OJCIEC (zdrajca) kupił w knajpie 2 piwa. Mnie i jej! o mało się nie zadławiłam! Rozumiesz to?
    Czas umierać.

  6. Taaa. Mój 13-latek właśnie osiągnął wzrost 169,5cm. Dobija mnie świadomość, że jestem od niego niższa o prawie 5cm…. od 13-latka!!!
    Dzieci nie dość, że powinny pozostać dziećmi, to jeszcze nie powinny tyle rosnąć. 😉

    • O Boże! Nie dobijaj leżącego. 😛 W ten czwartek urodziny mam i 13 kończę, a mój wzrost nie skacze 10 cm na miesiąc albo dwa i nadal jestem z moim okrutnym 155/160 cm. :C A gdyby tak wraz z ilością książek przeczytanych bym rosła… 1 książka= 1 cm… (czytam sobie 1 książkę w max. 3/4 dni, albo i szybciej :P)

  7. Witam D z i e w c z y n y , po co sie zamartwiac. mnie ciagle zadziwia fakt ze moi synowie juz wasaci, baibardzo dorosli, a ja ciagle mlodka. ba, onegdaj musialam podjechac po syna do jego pracy, zamienialismy sie miejscami w wozie, on za kierownice, a nazajutrz slysze, mamcia wiesz jak sie kumple dziwili.. to twoja M A T K A ??!!!! i on byl dumny i ja tez.

  8. no jeszcze gorzej prezentuje się sytuacja, gdy raz na pięć lat bierzesz siostre pod pache i idziie z kumpelami i siostra na babski wieczór , pijecie , gadie , tańczycie a tu z nienadzka zaczyna cię podrywać kolega syna…… masakra ……. uciekałam ile sił w nogach 🙂

  9. Odżywiam się zdrowo, jem owoce i warzywa, spożywam posiłki regularnie, nie stresuję się za bardzo. To i wiele innych wpływa, że dobrze wyglądam jak na swój wiek. Nie mam nadwagi, co w tych czasach coraz więcej z nas zmaga się z tym problemem. Ale nie ja. Polecam świetną metodę(idealnafigura.com/gberes), dzięki której teraz wyglądam lepiej, młodziej a co najważniejsze świetnie się czuję.

  10. Tak dla upewnienia się: te kilka akapitów lania wody naprawdę da się skompresować do „o kurde, jaka ja jestem stara”? To może, skoro wiele czasu na tym padole ci nie zostało, nie tracić go na pisanie głupot?

  11. Kobieto! Czemu ja dopiero teraz trafiłam na Twój blog? No, może dlatego, że jak zaczynałaś to miałam 12 lat i bardziej mnie bawiło ubieranie dollsów w internecie, ale tak czy siak- witaj przy mojej porannej kawie 🙂

  12. Ha,ha,ha :(.Mnie to dopadło, gdy mój zawsze malutki syneczek stanął swego czasu przy mnie, spojrzał na mnie mocno z góry ( a mam 173 cm bez obcasów i kapelusza ) , cmoknął w ciemię i powiedział „no, co mała Mi…..”

  13. Wiesz, ja jakby Twoją rówieśnicą jestem, a nawet nie jakby, a na pewno, a mój pierworodny ( i jedyny), lat 16, urasta (obecnie może się pochwalić osiągiem 189 cm) i dorasta jakby wbrew Twojemu apelowi. Również wolałabym, żeby było inaczej, ale nic nie poradzę. Nie ociosam przecież 🙂

  14. To ja całe życie w sprawach beznadziejnych uderzałam do św Judy Tadeusza, a Ty mi teraz mówisz, że to św Rita jest bardziej kompetentna w tej materii?
    To by wiele wyjaśniało….
    😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*