O FILMACH DWÓCH

 

O, teraz dobrze. Nie lubię esktremów, więc teraz jak pada, jest w porządku. Uczciwa wiosna, a nie jakieś tam… zrywy temperaturowe nikomu niepotrzebne. A w ogóle jest mi dziwnie, bo ta zima tak minęła nie wiadomo kiedy, nie zdążyła człowiekowi dokopać i PRAWIE miło ją wspominam. Prawie. Jak się wspomina zimy z rozrzewnieniem, jak Magda Umer w tej piosence, to świadczy to o tym, że człowiek jest sta… NIE, OCZYWIŚCIE ŻE NIE, fuj, tfu. Co ja gadam!

Obejrzałam „Wstręt” i Gatsby’ego. „Wstręt” bardzo w moich klimatach, Catherine taka ładna (zapamiętać: przerzucić się na czarno-białe zdjęcia) i całkowicie ją rozumiem. Też bym lekko odjechała, gdyby mi kazali mieszkać z obdartym ze skóry królikiem na talerzu w salonie. Zresztą gdziekolwiek, niekoniecznie w salonie.

Natomiast Gatsby… W Gatsbym nie pasuje mi Gatsby. Nawet Carey Mulligan kupiłam, ale Leonarda – nie. Ta różowa, lekko spuchnięta blond gąbka ma być Gatsbym?… Prooooszę, ja się kochałam w Gatsbym! Pan Spiderman jest całkowicie zrobiony na Ewana MacGregora z „Moulin Rouge”, są identyczni. Mimo całego kolorowego rozmachu, trochę jednak zostaje niedosyt – za mało jest klimatu tych szalonych lat dwudziestych, które za chwilę zeżre Wielki Kryzys. Jak w tym kawale o imprezie na Księżycu – niby wszystko było, alkohol, prochy, dziwki, ale zabawa się nie udała… bo nie było atmosfery. Tu podobnie. W ogóle spodziewałam się czegoś bardziej w klimacie „Romeo i Julii”, bo Gatsby to jest dość okrutne opowiadanie. Podsumowując: można popatrzeć bez nijakiej przykrości, ale dla mnie – najwyżej trzeci film pana Baza, po obu wymienionych.

A w temacie „Żony idealnej” to chwilowo nic nie powiem, bo cały czas mi oko lata.

0 Replies to “O FILMACH DWÓCH”

  1. Tak, u Leonarda nie nastąpiła przemiana ze złotego chłopca w mężczyznę. Nie stwardniały mu rysy, nie wyszlachetniał, czego ja zawsze facetom zazdroszczę, że im starsi, tym lepiej sie prezentują. A on – nie.
    A Carey mi nie pasowała do książkowej Daisy, bo tamta była zimna, twarda i kuta na cztery kopyta, ale filmowo jest spójna. A Leonek – Gatsby, błagam. Taka mamałyga zarządza gangsterskim podziemiem?…

    A co do serialu… Wiecie, amerykańscy scenrzyści są zdolniachy, na pewno coś wymyślą ciekawego. Tylko, że… to juz będzie inny serial. O czym innym.

    A wiosna – tak, wiosna jest WYMAGAJĄCA. Zimą można sobie odpuścić, no bo zima, a wiosną juz NIE WYPADA.

  2. A stara wersja filmowa Gatsby’ego? Oglądałam 2 razy. Na nową się nie nastawiam bo Leonardo ciągle mi się kojarzy z wyrośniętym chłopcem, a nie mężczyzną. No, takie moje tam….

  3. DiCaprio kompletnie nie pasuje do tej roli, brak mu elegancji, klasy i tego czegos co mial Redford. Dobor aktorow beznadziejny i nieadekwatny do charakterow. Daisy powinna grac kobieta nie dziecko.
    Ogolnie rozczarowanie od poczatku do konca.

    • O! to to! panie dziejku! brak mu klasy.
      Słodziak jako robotnik na Titanicu, w Romeo i Julii jako dzieciak, ale poza tym, napuchnieta gąbka. Co racja to racja!

  4. Podzielam, podzielam…
    Tak naprawdę wiosna jest straszna. W swoich pierwszych objawach atakuje z całym ogromem swoich broni (broniii ?) – niskie światło, eksponujące brud okien, ciężka, migrenowa głowa, zombiczny lęk przed wyjściem na dwór, zewnętrzny przymus efektywnego i efektownego (!) działania kontra subiektywna niemożność ruszenia d.. z kanapy! Ratunku, precz z tą cholerą, proszę o natychmiastowe przeniesienie mnie w lekkomyślność lata!
    Nienawidzę wiosny, żądam jej zniesienia!!!

  5. O tak, też się załamałam po wczorajszej Żonie Idealnej, ale gnoje scenarzyści zrobili numer z W., niech ich szlag (tu przeklęła, po czym załkała cichutko).

    • To nie scenarzyści, chociaż w sumie też, ale na prośbę aktora. Chciał odejść. Nie wiem jak sobie serial poradzi bez niego 🙁
      Przeżyłam wczoraj szok przed 6 rano, gdy włączyłam kompa a tam czekał na fejsie list od producentów. Trochę już więc byłam przygotowana na to i w czasie oglądania mogłam podziwiać świetną robotę scenarzystów, ale i tak dzień miałam spieprzony. No nie wiem co to dalej będzie. Starków przełknęłam spokojnie, ale Willa nie umiem, bo to najlepsza postać.

  6. z kina wyszłam rozczarowana, pamiętam. koniec, jak Leo przewraca oczami po strzale, masakra, niesmak itp itd.
    też mi nie pasował. nie wyobrażałam sobie, że tak można go interpretować, kompletnie inna perspektywa.
    ale.
    moja córka kompletnie zakochała się w tym filmie, był czas, że leciało to u nas kilka razy dziennie i coś mi się zmieniło. podobno lubi się to, co znane, więc może przez obeznanie totalnie teraz Gatsby’ego uwielbiam. mimo, że wszystko inne Baza przyprawia mnie o mdłości, tudzież natrętne ziewanie. także ten. puść sobie jeszcze kilka razy, z powerem, z włączonym subwooferem, ze szkocką bez lodu. poczujesz klimat. tak myślę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*