O GRZYBKACH

 

Grzybki i chrzan w butach (grzybki w butach – brzmi dwuznacznie, ale chodzi o słoiki z marynowanymi borowikami), kabanosy owinięte w piżamę, wyruszamy na spotkanie Wielkiej Ulewy i dwunastometrowych fal.

Oraz chciałam powiedzieć, że złoty medal w pięknym stylu, ale nazwa dyscypliny jest niepoważna (co to w ogóle jest za słowo – „PANCZEN”), a łyżwiarze w białych kombinezonach wyglądają jak plemniki.

0 Replies to “O GRZYBKACH”

  1. „.. a łyżwiarze w białych kombinezonach wyglądają jak plemniki.”

    Diagnoza: za dużo Woody`ego Allena w dzieciństwie (bez zbyt buszystych myśli, proszę!).
    Mnie też to skojarzenie do końca życia prześladować będzie 😉

  2. Grzybki mnie nie ruszyły kompletnie, natomiast na dłuższą chwilę mnie zastopowało przy czytaniu, gdy próbowałam sobie wyobrazić obuty chrzan…

  3. Nie istnieje słowo „panczen”. Jeżeli już, to panczena, a panczeny w liczbie mnogiej i są to specjalne łyżwy do jazdy szybkiej na lodzie – wiadomo powszechnie, że inne są do jazdy figurowej -krótkie, z ząbkami na czubku, inne do hokeja -takie jakby „dmuchane”. Panczeny mają długą prostą „brzytwę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*