O NIEPRZEKŁUTYCH USZACH

 

Miałam napisać coś wzniosłego ideologicznie, ale od rana jest STRASZNIE ZIMNO! Ja na to jeszcze nie wyrażam zgody, rozumiemy się? Jeszcze chyba nawet nie obleciałam wszystkich zakupionych sandałków, a tu – dziesięć stopni rano? Nie służy mi ten klimat. Zobaczycie, że się w końcu spakuję i wyjadę i będziecie mi przywozić kiszone ogórki i żurek do Corralejo. Żeby nie było, że nie uprzedzałam.

Zaliczyliśmy w weekend ach co to był za ślub, w ładnym małym kościółku z drewnianym chórem – kościół mojej parafii juz niestety nie jest taki ładny, bo przyszedł jakiś proboszcz modernista i wymalował całe prezbiterium do połowy we wzór rodem z tureckiego dywanu, a od połowy – greckiego basenu. Jak to zobaczyłam, to chciało mi się płakać, zupełnie jak bohaterom „Nie licząc psa” na widok remontu katedry w Coventry, choć i tak uważam, że strusia noga biskupa byłaby ładniejsza, niż ta pstrokacizna.

Wesele się udało, chociaż babcia narzekała, że za głośno grają. No więc przypomniałam babci, jak byłam mała i błagałam, żeby mnie nie włóczyć po weselach, bo nie znosiłam weselnej, głośnej muzyki, ale nie, nieeee – musiałam iść. Nie dali mi posiedzieć w domu pod stołem, jak lubiłam najbardziej. To teraz jest słodka zemsta. No. I jednego rudego mieli na weselu, to chyba na szczęście, prawda?

I jadłam pyszny mus jabłkowy z chrzanem, do mięska – znakomity, musze spróbować taki zrobić. Bo chrzan z tartym jabłkiem dobry, ale to nie to. Akurat mam kwaśne jabłka, co N. sobie kupił, ale nie daje rady ich zjeść, bo go wykręca na lewą stronę. To jak raz będą do chrzanu (chyba, że tym kwasem wyżrą dziurę w rondlu).

Z serialowej rozpaczy zaczęłam oglądać „Mr. Selfridge”, no dajcie spokój. Nie, w porządku, ładna scenografia i kostiumy, ale takie kurna… kino familijne, żadnego trupa, a skandal taki, że miał kochankę – tancerkę rewiową. O, wielki mi skandal. No, jedna lady o końskiej twarzy jest dość rokująca, bo sobie przyprowadza kelnerów, żeby jej grzali nóżki, ale reszta taka sobie. Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie i podrzucili człowiekowi „Low Winter Sun” – od razu jest miło, jeden pan twardy policjant się mści na drugim policjancie, BO MU KOBIETĘ ZBEZCZEŚCIŁ. Oraz „Fear Itself” – seria horrorów, nie za długich, nie za strasznych, takich w sam raz i z fajnymi aktorami.

A „Brudną robotę” zaczęłam i wyłożyłam się na stole od razu na drugiej stronie, jak koleś liczył paluszki swojej nowonarodzonej córeczki, liczył trzeci raz i za każdym razem wychodziło mu dwadzieścia jeden. Później jest trochę smutniej, ale ksiązka dobra, podoba mi się bardziej, niż ten Anioł. No i jeszcze mam „Azyl” Izabeli Sowy, bo bardzo lubię jej książki i już.

A uszu nie mam przekłutych.

PS. Aha, i chciałam, Drogie Bravo, się poskarżyć na Zuzankę, ponieważ przypaliłam przez nią wołowine na bitki, bo mi przysłała linka do wątku o tym, jak zgodnie z zasadami savoir-vivre zrezygnować z zaręczyn i dostałam takiej głupawki, że zanim się ogarnęłam, to się mięsko przyswędziło.

0 Replies to “O NIEPRZEKŁUTYCH USZACH”

  1. Christopher Moore cudny jest, sprobuj posluchac wersji dzwiekowej, po angielsku, czyta Fisher Stevens, zupelnie nowe doswiadczenie!

  2. spartacus – to naprawdę genialny serial, szkoda tylko, że wiadomo jak się zakończy, bo historia tego człowieka jest jednoznaczna, ale momenty i zwroty akcji genialne, dużo krwi i naprawdę jest na co popatrzeć 🙂

  3. Barbarello, oglądałaś American Horror Story? Są już 2 sezony 🙂 Ja musiałam na razie przestać oglądać, bo mój facet nie zniósł już tego „napięcia”… ale nie wiem, czy mojego czy swojego 😉 POLECAM!!

  4. TV prawie nie oglądam, bo nie mam czasu, ale jak zimno to chowam się w skorupę i zapadam w hibernację, więc Cię rozumiem. A uszu przekłutych też nie mam, bo wychodzę z założenia, że wszystkie dziury co mi się należały miałam od urodzenia.

  5. Świetny pomysł z tym Corralejo. Mnie z kolei dzisiaj klient podniósł ciśnienie w dziesiątej minucie od rozpoczęcia pracy i zapragnęłam wstać od biurka, powiedzieć, że chrzanię tę robotę i zostać pustelnikiem na La Graciosie. No ale jutro wypłata, to się wstrzymam.

  6. Robiłam na święta taki zimny sos do mięs – miałam w słoikach mus jabłkowy z renet i po prostu mieszałam go z chrzanem. Sos miał wzięcie i wszystkim smakował.

  7. Z tym Corralejo to uważaj ;), bo anomalie pogodowe sięgają również na Fuerte. Ale i tak jest lepiej, niż tutaj…
    Dziś wróciłam po 2 tygodniach- na Jandii co prawda, ale: wiało tylko 3 dni, upały tropikalne 36 ‚ praktycznie BEZ WIATRU, a do tego- 4 dni pochmurne zupełnie, i nawet 2x PADAŁ DESZCZ !!! Co przy 35′ powietrza jest bardzo ciekawym doświadczeniem, deszcz raczej kropił, a nie lał, ale w sierpniu tam- to i tak anomalia. Od dzisiaj miało być chłodniej, czyli normalnie- 26’, słońce i wiatr, że łeb urywa.
    A po opuszczeniu samolotu- telepka, 25’różnicy w klimacie to jednak lekka przesada.

  8. problem tego młodzieńca wcale nie musi być fejkiem
    mnie tak kulturalnie spuszczono kiedyś, nawet tulono i pocieszano jak nie rozumiałam co się dzieje
    morderstwo w białych rękawiczkach ^^

  9. a „Krew z krwi” mlodego Żuławskiego widziałaś? z Kuleszą i Kuną?..bardzo, bardzo…

    a w tym wątku na forum to uderzające, ze facetowi szczególnie zależało na profesjonalnym zerwaniu, PROFESJONALNYM- i to jest nisza…kiedys była swatka co swatała narzeczonych a teraz trzeba kogoś (profesjonalisty rzecz jasna) co by te narzeczeństwa „zrywał” i po bólu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*