O MAŁEJ ZMIANCE IMIDŻYKU

 

Podbudowała mnie ta soja z racami wczoraj, a na dodatek jeszcze taksówkarz mi śpiewał całą drogę do fryzjera. Nie wiem, czy miał zepsute radio, czy po prostu lubi klientom pośpiewać – nucił przedwojenne tanga, prawdziwy dżentelmen. A ja z taksówkarzami mam różne przygody, np. jeden przez piętnaście minut słuchał z namaszczeniem audycji o kolonoskopii. Ze szczegółami niestety, jak ta kolonoskopia wygląda, a nawet wypowiadał się jeden pan lekarz o badaniu per rectum. Ile palców i jaką techniką powinien wkładać lekarz i na co zwrócić baczną uwagę. Wyszłam z tej taksówki na światło dziennie z silnym przekonaniem, że jakby co, to umiem zrobić takie badanie (oraz tracheotomię długopisem BIC – ale to mi zostało po serialu „Ostry dyżur”). Jeszcze jeden z kolei oznajmił mi przy wysiadaniu „Pani to jest taka śmieszna!”. Zważywszy, że był to kurs do Centrum Onkologii, nie byłam, kurna, specjalnie rozrywkowa podczas jazdy, więc nie wiem. Może miałam wielką dziurę w spodniach na dupie.

U fryzjera byłoby bardzo fajnie, gdyby nie to, że poleciały mi łzy kiedy trzymałam na głowie to aluminiowe rusztowanie. No, ale kto zabiera do fryzjera do poczytania „A Night To Remember”, jak idiota. W dodatku akurat dotarłam do rozdziału, w którym kapitan mówi „You’ve done your duty, boys. Now, every man for himself”. A ktoś na łodzi numer 13 wzdycha „She’s gone, that’s the last of her”.

Ale spoko, włosy wyszły w porządku.

A ja się chyba zapiję na śmierć gruzińską herbatą od teściowej. Wina gruzińskie są dość kontrowersyjnie pyszne, ale herbatę mają taką, że normalnie…

0 Replies to “O MAŁEJ ZMIANCE IMIDŻYKU”

  1. Pingback: Amedar Consulting

  2. no masz i znowu Ci współczuję…, teściowa, która obdziela herbato gruzińsko, podejrzewam, że pachnącą winem… to już szczyty
    a moi tylko atak, atak i atak i niczym nie częstują…:(

  3. Taka tajemnicza miałaś być?:-)czy myślisz,że nie wiemy jak wyglądasz?ahahahah a może to ja jestem taksówkarzem?ahahahaah.Wali mi,o 20 jest ciemno jak w trzewiach,zasypiam na stojąco,leżąco i siedząco,oraz zaczynam gromadzić zapasy w formie otoczki tłuszczowej na dupsku.I przypadkiem zobaczyłam horror „dom w głębi lasu”,nic już nie będzie takie same,moja głowa na pewno.Kupię sobie buty jakieś,może pomogą:-)

  4. Z mojej szuflady z taksówkarzami wyskakuje zwykle ten, który uczył się na postojach języka obcego-angielskiego z Alexandra pomarańczowego. I ten, który robił na szydełku bluzkę dla żony. Na postojach. Nie wczasiejazdybrońboże.

  5. Nie ombre, nie ombre, tylko tak się cień ułożył. Całe sa takie jak te na dole.

    A ja taksówkarzy nawet posłucham, pod warunkiem, że nie o polityce. Ale o polityce to nie moge z nikim, nie tylko z taksówkarzami.

  6. A ja NIENAWIDZĘ rozmów z taksówkarzami! Uwielbiam takich, co przez całą drogę powiedzą tylko ile jest do zapłaty… Nienawidzę tych historii, wypytywania, a dokąd Pani jedzie, z taką małą walizeczką??, proszę Paaaani, jak ja byłem tam-i-tam…

  7. Uwielbiam jezdzic taksowkami i rozmawiac z panami taksowkarzami – bardzo duzo sie mozna od nich nauczyc. Choc czasami tez mi sie zdarzaja podejrzane typy, np ostatnio jeden taksowkarz probowal mnie nawrocic na jakas wiare (nie jestem pewna jaka, chyba byl metdostysta) i przez 20 minut mnie przekonywal, ze geje i lesbijki to fuj, ze Bog tego nie akceptuje, i ze koniec swiata nadchodzi juz za kilka dni… Do dzis mam traume. A inny tak natarczywie mnie podrywal, ze kazalam mu sie wysadzic kilka przecznic od mojego domu, by bron boze nie zaczal mnie nachodzic wieczorowa pora. No ale to sa wyjatki, a wiekszosc jest bardzo mila i interesujaca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*