O, NOWY TYDZIEN? JUŻ?

 

Strasznie było w weekend przez ten Onet. Chyba będę pisać tylko o szydełkowaniu. Szydełkowania nie wieszają na onecie?… No więc jeśli chodzi o dodawanie okienek na końcu rzędu…

Po kilku nerwowych próbach udało mi się podpiąć gugla analyticsa (rozgryzam tego wordpressa… jak Szczypawka piłeczkę…) i zajrzałam w słowa kluczowe – jak zwykle się nie zawiodłam! Proszz:

– „Spotkania przy winie” (oczywiście!)

– „Bomba na pchły” (hm)

– „Czy mężczyźni lubią kobiety wamp” (a to musiałaby się wypowiedzieć kobieta wamp – Wampi, prosimy!)

– „Czy można utopić kreta” (NIE MOŻNA! Zabraniam!)

– „Jak sprać plamy z przecieru” (ja osobiście pralką)

– „Krew z nosa podczas nurkowania” (właśnie!)

– „Kwiaty doniczkowe rozczochrane” (też nie poradzę – u mnie zazwyczaj kwiaty doniczkowe MARTWE)

– „Papryka wędzona” (jestem za!)

– „Robak na borówce” (jestem przeciw – a i tak włażą)

– „Rozmnażanie kretów” (przez gwałt)

Ale moim absolutnym numerem jeden zostaje fraza:

„Bujała się ciotka na drzwiach od wychodka”

Przepiękny dwuwiersz, chociaż nie wiem, co JA mam z nim wspólnego (nie bujałam się na żadnych drzwiach, choć ciotką owszem od jakiegoś czasu jestem).

Zapisałam się do fryzjera. Może sobie piergolnę borsuka alboco, bo normalnie bym coś SZALONEGO zrobiła, a nie tylko te serwetki i serwetki.

0 Replies to “O, NOWY TYDZIEN? JUŻ?”

  1. raju jak ja tesknie do Madrytu, tak mi sie chce tych krewetek i brzoskwin i sera i szynki i polazic po prostu polazic w sloncu. NIe lecicie w najblizszym czasie? bys powiedziala czy nic sie nie zmienilo

    • Tęsknienie za Madrytem to jest chyba stan permanentny. Nie przypominam sobie, żebym miała chociaz jeden dzień, żebym pomyslała „Nie, dzis bym NIE pojechała do Madrytu”.

      Ale BRZOSKWINIA?… Jeszcze ani razu nie jadłam w Madrycie brzoskwini, na miły buk!

      • no zarlam brzoskwinie i gigi i daktyle jak prosiaczek:D chociaz to to se moge jakby co w poznaniu nabyc, ale te mule w sosie lekko ostrym, albo czorizo, albo te osmironice co to na nie nie mialam miejsca we wnetrzu, albo rogala z szynka i serem . bosz, ten rok wyjatkowo nie laskawy, brak pracy jest obrzydliwy

  2. no i jak najbadziej powiązana z notką : http://barbarella.blog.pl/2007/03/09/juz-chyba-wiem/#comments – jeśli chodzi o tę wybujałą ciotke

    dwuwiersz jak widac tak mnie zafrapował, że … Barbarello dzięki (znowu) Tobie trafiłam dodatkowo na takie lukrecje wierszowane jak w tymże zbiorze
    http://www.hwbaran.eu/PIESNI.htm – a na stronce pod numerkiem 43 Kuplety Góralskie cała wersja ciotki i jeszcze co robił w tym czasie wujek….cudne, no
    dzięękiii – ciekawe jaką to leci melodyjką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*