O CZECHACH, SZWECJI I PAJĄKACH

 

(Właśnie wyprałam dwie zapalniczki. Obie działają. Mężu mój – przygotuj się, albowiem nie znasz dnia ani godziny, kiedy w końcu zrobię z ciebie puree selerowe za niespodzianki w pralce!)

W piątek podpisałam 600 stron kontraktu PO CZESKU. Zawsze to kolejny krok do przodu w moim życiu zawodowym – podpisywałam już w życiu różne rzeczy (najcieplej wspominam oświadczenie majątkowe), ale po czesku jeszcze nie. I to od razu sześćset stron. Ale co tam. Lubię Czechów, ich kuchnię, ich seriale, więc co im będę żałować! Nawet i dwa razy tyle mogę podpisać (ale wtedy nie jednego dnia, dobra?… I tak prawie musiałam przykładać mrożony groszek na nadgarstek).

A propos seriale. Drugi sezon „30 Rock” jest jeszcze lepszy niż pierwszy, ale w moim sercu od kilku dni rządzi niepodzielnie Kurt Wallander. Nie wiem, czy Grzesiek House się nie będzie musiał nieco posunąć. Serial oczywiście wynalazła Hanka – mówię wam, i jej też mówię, żeby się zajęła dystrybucją, bo ma rękę lepszą niż Gutek. No więc przykazała mi obejrzeć tego Wallandera i wsiąkłam. Oczywiście, tego blondyna to bym mogła posadzić na kanapie, czesać i karmić winogronami, ale ta Szwecja! Jaka piękna jest Szwecja! O mało nie wyrwało mi się na głos „kochanie, pojedźmy tam!” – na co mój mąż tylko czyha, bo przecież WSZYSCY jego znajomi jeżdzą do Szwecji na ryby. Ale nie nie nieeee, o nie, TAM JEST ZIMNO, wyjazdy nasze wspólne muszą się ograniczyć do kierunku W DÓŁ GLOBUSA, a nie w górę.

Z obserwacji pająków dowiedziałam się, że one siedzą w tej sieci i każdą łapą trzymają jedną nitkę, jak lejce. Taki monitoring. Od czasu do czasu sobie poprawiają chwyt, a raz jednego nakryłam, jak się przeciągał. No PRAWIE go pogłaskałam! Ale zaraz zobaczyłam, jak jego kolega obok je obiad i mi przeszło.

0 Replies to “O CZECHACH, SZWECJI I PAJĄKACH”

  1. noooo…. Wallander rządzi. U mnie ostatnio też. Jakoś weszłam w mocno mroczne skandynawskie klimaty. Polecam szczerze THE KILLING. Obie serie. Mroczne i cudnie okrutne. W oryginale to się nazywa „Forbrydelsen” i broń Cie itd. nie ściągaj wersji hamerykańskiej… żenua. Ja wsiąkłam w to na dni kilka. No bo przecież trzeba było obejrzeć WSZYSTKO. NARAZ. W tym klimacie polecam też 3 ekranizaje wg. ksiązek Camilli Läckberg. Klimaty podobne 🙂 Poza tym na ‚ale kino’ pojawił się cudny serial Trupia Farma (The Body Farm). Też mroczny, tylko po brytyjsku 🙂 No i Sprawy Jack’a Taylor’a też w tej stacji. Cudny brutal i pijak. Ale nie złodziej, bo nie każdy pijak to złodziej 🙂

  2. A propos obserwacji pająków, to musze napisać, ze siedze teraz w pracy i za oknem mam dwie sosny polączone pajęczą siecią. GIGANTYCZNĄ siecią z GIGANTYCZNYM pająkiem i ten pająk targa swoją ofiare w te i wew te, przeciągając ją po pajeczynie poziomo jak po linie. Wygląda to koszmarnie, bo ofiara jest jeszcze wieksza od pająka i z daleka wygląda to jakby jakaś tarantula przetaczala mi sie cyklicznie przed oczyma. Kurwa, ja wiem, ze one są pożyteczne, ale czemu są tak odrażające oraz czemu mam przeświadczenie, że one są zesłane celowo z kosmosu? Teraz tylko trzeba rozpukać po co kosmici nam je zrzucili.

  3. Wrzucania ani posypywania nie będzie, bo Kenneth i wersja BBC są całkiem całkiem, ale jednak prawdziwy Wallander nie może być aż tak przystojny i mówić po angielsku. Zwłaszcza komiczne jest dla mnie, kiedy na ekranie widać jakiś tekst po szwedzku, a aktor czyta go po angielsku 😉 Szwedzki serial z Henrikssonem jest po prostu the best (są również inne szwedzkie, ale nie podskoczą). Klimat, senność i ten język… No i są to opowieści nie na podstawie książek Mankella, choć przez niego wymyślone, więc dla czytaczy coś nowego (ale coś się w tej kwestii zmienia, bo ostatnio „Nim nadejdzie mróz” wyszło jako powieść).

  4. To się przyznam, że ja Wallandera oglądałam w wersji BBC (tytuł: „Wallander”).
    I tak, podoba mi się Kenneth Branagh NIESAMOWICIE.
    Choć najtrafniejszą recenzją jest wypowiedź córki Wallandera w jednym z odcinków: „Tato, nie możesz ciągle ryczeć i śmierdzieć”.

    Teraz możecie mnie wrzucić do dołu z wapnem niegaszonym albo posypać żółtym serem i zapiec.

  5. Weź, kochana, podawaj te seriale po tytułach, bo co ja się zawsze naszukam! no teraz to nic nie wiem, a chciałam sobie zapodać ten szwedzki! 🙂

  6. ja tam Szwecje szanuje i powazam za Alexandra Skarsgarda i nawet jestem sklonna obejrzec Battleship z nim, wiec milosc musi byc gleboka
    (i pamietaj Pani Barbarello, gleboki wdech i wydech – o gustach sie nie dyskutuje tak? 😉

  7. A który to serial? Szwedzki z Kristerem Henrikssonem w roli Wallandera? Jeśli tak, to przyłączam się do grona uwielbiających 🙂 W temacie Skandynawii pozostając – czy czytałaś może książki Johana Theorina (Zmierzch, Nocna zamieć, Smuga krwi)? Kurt W. wywiódł mnie do Ystad, a po Theorinie ruszyłam na Olandię 🙂 Szwecja piękna jest i basta (i nawet nie zawsze u nich jest zimniej niż u nas). Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*