O DOBRYM HORRORZE


Dobra, już wiem, jak z tymi kaczkami jest. Informacji udzielił nasz pan menedzer od trawników – otóż mają gniazdo z jajkami, on wie, gdzie, ale nie powie (i słusznie). I karmione są na bieżąco. Kaczor odwiedza trawniki, w ogóle się nie boi ludzi i chętnie przyjmuje poczęstunek. 

Porządki robię przed świętami (acz bez nadmiernej przesady) i wczoraj na przykład odkryłam, co było w metalowej puszce po cukierkach "Dona Jimena". Myślałam, że nic. Okazało się, że piernik z Bożego Narodzenia! N. jak to zobaczył, to się zapowietrzył i powiedział "O Jezu, o matko, mogę TEMU zrobić zdjęcie i powiesić na fejsbuku?". Czyli jakiś lipny ten piernik był, bo PRAWDZIWY piernik może leżeć kilka lat i nic mu się nie dzieje. 

Oraz obejrzałam sobie horror. Bardzo dobry, "Udręczeni" ("Haunting in Connecticut"). Oczywiście, puściłam go, póki jeszcze było widno, bo bez przesady. Na ekranie pokazał się napis, że oparte na faktach, a za moimi plecami grzmotnęła zewnętrzna żaluzja BEZ POWODU. 

Bardzo zacny horror oparty o klasyczną horrorystyczną logikę – syn nastolatek chory na raka, matka nie chce go męczyć dojazdami na leczenie do szpitala, więc wynajmują dom w okolicy. Niedrogo, bo rodzinie się nie przelewa. Znajduje się takim dom, w którym – upsi dejzi – był zakład pogrzebowy. Spoko, dzieciak chory na raka w eks – domu pogrzebowym. No ale jest niedrogo. W dodatku mamusia mówi "Wybierz sobie sypialnię, synku" i synek wybiera – W PIWNICY oczywiście, gdzie w dodatku za oszklonymi drzwiami jest w pełni wyposażone pomieszczenie do balsamowania zwłok (i nie tylko balsamowania, jak się okaże). W ogóle nikogo nie odstrasza fakt, że po całej chałupie walają się wiktoriańskie fotografie post mortem,  w lustrach odbijają się BYNAJMNIEJ nie tylko członkowie rodziny, a dzieci znajdują szkatułkę pełną ludzkich powiek. Ususzonych. I wielkie zdziwienie, że chłopak się od tego robi lekko nerwowy.

Spoko, drugą połowę filmu oglądałam przez palce, zza kanapy, do góry nogami i na czterokrotnym przyspieszeniu. Bardzo dobry horror.

(Oczywiście natychmiast sprawdziłam w internecie te fakty, na których był oparty, NA SZCZĘŚCIE okazało się, że wspólny mianownik to owszem, rodzina z chorym synem i wynajmująca nawiedzony dom. W domu podobno w kącie lubił siedzieć duch i wymiotować demonami, które następnie gwałciły poszczególnych członków rodziny, ale TEGO CO W FILMIE nie było, uff).

I zgadnijcie, kto biorąc prysznic usłyszał kichnięcie w sypialni, dostał histerii, zaczął się drzeć i kazał staremu natychmiast przyjść do łazienki i pilnować. 


0 Replies to “O DOBRYM HORRORZE”

  1. U mnie jeszcze sa pierniki z czasow swiatecznych. Skarmiam nimi dziecko. Sa twarde jak kamien i w tym tkwi ich sila. Starczaja na baaardzo dlugi czas, tzn. Wieczor nastaje, zanim mi Stwor ciacho rozpracuje. I dobrze. Cukier samo zlo. Cukier w kamieniu sie do tej kategorii nie zalicza 😉

  2. złociutka, mi powiedziano, że to dramat obyczjowy. Właczyłam i niemalże fizjologia moja stala sie silniejsza. Film rzeczywiście dobry…

  3. Ogladalam ten horror bedac sama w domu. i takze od drugiej polowy przez palce, tulac do siebie poduszke i od czasu do czasu sie za nia chowajac.
    lubie tego typu, nie moge zadnych brutalnych typu Pila, normlanie czuje cielesnie co komu robia. brrrr.
    ogladalas moze taki co sie dzieje w jakims metrze i jest tam taki”potwór ” co to na nim doswiadczenia robil tatus i on teraz robi po kolei bohaterom- bez znieczulenia. do teraz mnie ciary przechodza. musialam na nim wychodzic normalnie, do kuchni.

  4. Droga Pani Redaktor, chcę prosic o rozstrzygnięcie sporu wielkanocnego (ofko(r)s na na moją rzecz ;>).
    Świąt tradycyjnych w tym roku nie robię, namawiam J. na krewety tygrysie i szampan zamiast tradycyjnego menu. On bardzo chętnie zastąpi tradycyjne, ale stekami pieprzowymi. Steki pieprzowe w Święta!!! ??? Wielkanocne!!! No czy ktoś widział coś podobnego?

    Potrzebne są mi argumenty, Droga Redakcjo! :)))

  5. Ja teraz lecę z „American Horror Story „,bosssskie:-)Uwielbiam takie klimaty,już się nie mogę doczekać,co z bliźniakami głównej bohaterki.Wiedziała bym,ale na taśmę trzeba było wstać pfffffff,praca sraca:-)

  6. „Zemsta po latach” była przednia. Uciekliśmy grupą z liceum na wagary do kina Moskwa. Oczywiście wybraliśmy miejsca w ostatnim rzędzie na parterze, asekuracyjnie ze ścianą za plecami, a przed nami nikogusieńko. I tak byliśmy zapatrzeni w ekran, że nikt z nas nie zauważył naszego dowcipnego kolegi, który w momencie najwyższego naszego przerażenia i odpowiedniej muzyki do przewijającej sie sceny wyskoczył z rzędu przed nami. Efekt nie do opisania. A z innych filmów to Omen jakoś tak na mnie działa, że chociaż wiem co zaraz nastapi to i tak dreszczyk po plecach leci.

  7. No Ja to juz przy thillerach wymiekam, a co dopiero horror-nigdy w zyciu. Najgorsze wspomnienie jakie mam z przed jakis 20-tu lat lub wiecej, to taki film tv o wilczórku, który swiecil oczami i pokolei zalatwial cala rodzinke. Byl nawiedzony czy cós. A i jeszcze po Obcym nie moglam spac 2 noce, no ale coz to juz inna historia.

  8. O własnie! To to!Dzięki haniuta 🙂
    Zapomniałam o najważniewjszym, o wózku! O maj god. Jestem sama w domu z Wampirzakiem, help!
    Ja też rżałam potwornym śmiechem, ale ze strachu.
    A potem był taki śmieszny horror Christine, o samochodzie. Oglądałam go kilka razy, bo w wakacje we Władysławowie leciało to przez całe lato chyba. I tez sie bałam.

    Może taki wieczór filmnowy sprzed lat trzeba zrobić?

  9. Barb, jak ja Cie podziwiam,z e mozesz oglądac horrory!
    Moje najgorsze horrory:
    1. jeden taki o nawiedzonym domu, co tytułu nie pamietam
    2. Lokator Polańskiego (chyba dlatego, ze ogladałam go w wieku 12 lat)
    3. Alicja w krainie czarów (ta najnowsza wersja w Deppem). Kupiłam dla mojego 4 mieisęcznego synka, bo Shrek juz nam się znudził, no i ta scenografia to dla niego musiał być horror.
    Ad. 1. ale wracając do tego horroru, to bardzo chciałabym przypomniec sobie tytuł. Film sprzed pokoło 30 lat. Akcja ma miejsce w wynajętym domu, piękna amerykańska jesień. No i w tym domu BEZ POWODU spadały po schodach piłeczki, jakieś tam odgłosy dzieciątka ciągle były itp, chyba jakiś fortepian samograj też był. No i okazało się, że na strychu tego domu jakiś czas temu w zamordowano maleńkie dziecko. W wanience, przez utopienie. ITD. W kazdym razie oglądając go w kinie śmiałam się ze strachu jak opetana – w momentach grozy ludzie raczej oglądali mnie niż film. Dawno, dawno temu to było, ale horrory raczej już omijam.Nie na moje to nerwy.
    A najgorsze to już są angielskie dreszczowce. Niby wszystko fajnie… fajnie, aż tu nagle najmilsza służąca, która co noc przynosi ciepłe mleko, nagle wbija nam w nogę zardzewiały nóż!

  10. o jak fajnie!uwielbiam takie filmy poproszę o więcej:)zawsze zapodaje sobie jeden horror na wieczór.To działa na mnie super odprężajaco:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*