O MIĘŚNIACH I OWCACH


Pół nocy nie spałam, bo swędziało mnie ucho. W środku, więc OCZYWIŚCIE
miałam schizę pt. „na pewno wszedł mi tam pająk”. I co ja zrobię, jak wydłubię
sobie z ucha kawałek jego NOGI. I od razu stanął mi przed oczami odcinek „Ostrego
dyżuru”, jak doktor Mark wyjmował pacjentowi z ucha żywego korkroacza. Bardzo
fajny odcinek (aczkolwiek moim zdaniem HITEM całego „Ostrego dyżuru” jest
wypowiedź jednej z pielęgniarek „Bezdomny w poczekalni wyrzygał ludzki palec”).

Nie wydobyłam nogi, a ucho swędzi nadal (pewnie wszedł głębiej).

Robię te serwetki jak oszalała i tak się zastanawiam, czy od
szydełka rosną mięśnie. Bo jeśli tak, to jestem na najlepszej drodze dorobienia
się bicepsów na palcach, jakich nie powstydziłaby się Marit Bjoergen. Nie wiem,
czy jest mi to potrzebne do szczęścia. Mięśnie. Czy mięsnie zmieniłyby moje
postrzeganie świata. Chyba nigdy żadnego nie miałam. (Boże!… Jestem myśląca
galaretą. W dodatku nie zawsze myślącą).

Obejrzałam wczoraj „Tost” – bardzo udana ekranizacja
ksiązki, te kolory, ale najlepsza ze wszystkiego chyba muzyka. I Helena oczywiście.
Helena zagrała świetnie, trochę za świetnie. Mrs Potter powinna być odstręczająca,
przynajmniej na tyle odstręczająca, żeby zrozumieć awersję Nigela. Nie jest. Z
taką Mrs Potter to sama bym się chętnie ożeniła – no, ale ja się kocham w
Helenie nawet, kiedy robi pasztety z ludzi, więc może nie jestem do końca
obiektywna.

Nowozelandczycy chcą, żeby wprowadzić nową dyscyplinę
olimpijską- strzyżenie owiec. Ja jestem bardzo za! Nareszcie miałabym jakąś dyscyplinę
sportu, którą bym oglądała – jeśli tylko owce nie mają nic przeciwko,
naturalnie.

Śnieg pada. Dajcie mi cos ostrego.


0 Replies to “O MIĘŚNIACH I OWCACH”

  1. Boże, przeczytałąm zamiast „jestem myślącą galaretą”, „Jestem gorącą galaretą”, i nawet mnie to nie zdziwiło. No bo w sumie, kto jeśli nie ty jest sooo hot!

  2. No właśnie, tak jak koleżanka powiedziała.

    A tak na serio, ja nie znam hiszpańskiego – tylko tyle, co w menu w restauracji

    Chociaż ostatnio udało mi się zrozumieć jeden dowcip i nawet go przetłumaczyć:

    Przychodzi facet do lekarza i mówi:
    – Panie doktorze, mam żółte zęby. Co mi pan poradzi?
    – Brązowe krawaty.

  3. Ja najbardziej lubię, jak doktor Mark pyta nieco dziwnie zachwoującą się pacjentkę, czy wie, gdzie jest, a ona na to „W szpitalu, u doktora Greene’a, co ma glowe jak cytryna” 😀

  4. To nie postęp, tylko akceptacja.
    Naturalny etap godzenia się się z tragedią.
    Ja jeszcze tak daleko w tym procesie nie zaszłam.
    Gówno białe :o/

  5. Owce właśnie zaczęły akcję protestacyjną i zbierają podpisy. Kto poprze ich prawo do odrobiny prywatności podczas strzyżenia?

  6. Pewnego dnia,usłyszałam,że mi trzeszczy w środku ucha,i łaskocze.Chwilę się łamała,czy iść do laryngologa:dzień dobry,słyszę jak mi w uchu trzeszczy….Poszłam,okazało się,że to mój własny włos:-)Trzeszczał i łaskotał:-)tia,nie na darmo swego czasu byłam przewodnicząca klubu idiotek.

  7. A propos ucha, mnie tez swedzialy oba jakis czas , okazalo sie , ze mam egzeme w uszach (?!) i dostalam masc ktora nawilza ucho w srodku, pomaga !
    Pozdrawiam !

  8. 1) …. a szydełko?
    przecież trzymasz w umięśnionych palcach!

    2) ….dowcip:
    Pytanie do nowej polskiej gwiazdy:
    – Czym pani się zajmuje, co pani robi?
    – Ja bywam, a mój mąż robi lody.

  9. czytałam „Tost”a i musze powiedziec, że średnio mi się ta książka podobała.Skutecznie obrzydziła mi różne słodkosci…ale film może obejrzę

  10. Dajcie jej ostrą skrobaczkę do szyb, ostrą szuflę do zgarniania śniegu i ostro zakończony drąg do rozbijania lodu. Niech ta jej wściekłość na zimę skanalizuje się z pożytkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*