O TYM, ŻE NIE JEST DOBRZE


Jakoś mnie wszystko ostatnio wkurwia. Tryb Lisek Nerwusek mi się włączył.


Pomyśleć by można, że W MOIM WIEKU to już powinnam być naprawdę Zblazowanom Cynicznom Zimnom Sukom i naprawdę niewiele mnie powinno wytrącać z równowagi (oprócz niekompletnej dokumentacji odbiorowej, naturalnie).


Tymczasem na przykład dostaję regularniej żyły za każdym razem, kiedy osobnik w samochodzie obok wywala peta za okno. Zbieram się w sobie i odliczam godziny do dnia, w którym zdobędę się na odwagę, wyjdę z pojazdu i wrzucę mu go z powrotem do środka do samochodu (najchętniej oczywiscie wsadziłabym mu / jej tego peta głęboko w dupę, ale nie mam narzędzia).


Albo – stacja benzynowa. Pani przed nami zatankowała, zapłaciła, wsiadła do samochodu i co? Zadzwoniła jej komórka. Którą pani odebrała i radośnie rozmawia z rozmówcą. Stojąc przy dystybutorze. No bo co. Ktoś jeszcze chce tankować? Jego zasmarkany problem, ona rozmawia.


Niech ja już kogoś zamorduję, i niech mnie wsadzą, i niech mam spokój (i będę spotykać wyłącznie charyzmatyczne włochate lesbijki i apodyktyczne klawiszki i sporadycznie mojego męża, który w wolnych chwilach pomiędzy zawodami łuczniczymi będzie mi przynosił cebulę).


Ewentualnie poproszę namiary na dilera dobrych psychotropów, takich, po których człowiek siedzi w kącie, wszystko mu jedno i cieknie mu ślina z kącika ust. Bo na aspirynie i solpadeinie to już daleko nie zajadę. 



0 Replies to “O TYM, ŻE NIE JEST DOBRZE”

  1. jazda samochodem dostarcza dużej dawki adrenaliny. wylatujące pety i wdupiemanie to tylko niewielki procent tej istnej walki o ogień. Ja np. uwielbiam gdy jakiś dupek podjeżdża mi pod zderzak albo miga światłami z podtekstem „zjeżdżaj debilko”. Choćbym chwilę wcześniej planowała mu zjechać z drogi, w takie sytuacji „a właśnie że nie” będę sobie jechać truchtem. Zwłaszcza gdy za chwilę mam skręcić nie będę samobójcy (albo ludobójcy) zjeżdżać z drogi (a jego za chwilę i tak złapią światła). A tacy parkujący np.? miejsca jak na lekarstwo ale ciężko jest pomysleć o tym żeby z sensem zaparkować brykę – ważne że dla mnie miejsca starczyło, reszta frajerstwa niech zrobi jeszcze parę kółeczek – jakby nie można było ustawiać się prosto i najlepiej wpasować w specjalnie narysowane w tym celu paseczki. Jak znajdziesz dilera – daj cynę:) pozdrawiam wariatko:)

  2. Do więzienia się przynosi cebulę i chleb z pilnikiem.
    Cebula ma mnóstwo witamin, a chleb z pilnikiem – wiadomo.
    Chyba, że cos się zmieniło w światowych trendach więziennictwa, to proszę mnie uświadomić. Żebym nie siedziała jak ta pipa na stercie cebuli w razie czego.

  3. o tak… ja tez się zbiorę kiedyś na odwagę. Podobnie czekam na to jak kiedyś wreszcie spotkam jednego z tych zostawiajacych worki pełne domowych śmieci na poboczu…

  4. wczoraj własnie byłam zaskoczona, ze to jest tak, ze po napełnieniu baku, nie odjeżdza się spod dystrybutora, tylko idzie się zapłacic i kupic cos w sklepiea auto sobie stoi i czeka

  5. O taaak. Znamy to.

    A gdyby tak znienacka (oczywiscie teoretycznie):
    – proca trafic w papierosa, jesli dym wieje na mnie, a przy recydywie w dlon
    – polac lodowata woda radosne psiapsiolki gadajace mi pod oknem sypialni o 2 nad ranem (acz w tym przypadku niebezpiecznie zblizam sie do momentu, kiedy to zrobie)
    – … tu moge lekka reka wpisac kilka innych przykladow, ale w sumie to powinnam isc spac, a nie myslec o tym, co mnie dzis draznilo. Dobranoc i spokojnej nocy wszystkim!

  6. ale ich jest więcej. Tych dla których takie zachowania są normalne. Coraz więcej. Coraz , kurwa , więcej. I wiecie co ? To my jesteśmy nienormalni że nam to przeszkadza,

  7. Aż zakrzykne: Kochana, mam to samo!!! A juz myślałam, że to ciąża tak mnie wygina i robi żyłę.
    No tak mnie wszędzie wszystko trzęsie i wkurwia, ze dla bezpieczeństwa soób trzecich juz prawie z nikim nie rozmawiam.
    Wczoraj patrzyłam na J. i otrwartym tekstem powiedziałam, ze jak zaraz nie wyprowadzi mnie na r o m a n t y c z n y spacer (nie jakiś tam pon proszek do Tesco czy coś)to użyję najlepszego noża do polędwicy tudzież szpondra.
    A na spacerze chciałam dźgnąć kila osób, co mi smrodziły petami. A już do szału sycylijskiego doprowadzają mnie idiotki z wózkami (w srodku z pociechami) wędrujące ścieżkami rowerowymi. Przykłądy możnaby mnożyć. Ale od tygodnia wyję ze złości. Trochę podejrzewam burze magnetyczne jako siły sprawcze mojego wkurwa… No bo do psychiatry mam daleko, gdzieś na drugim końcu Warszawy chyba. I też sie obawiam, ze mi zrobi żyłę.
    W takim razie TRZYMAJMY SIĘ JAKOŚ, NO…

  8. A po cóż to brudzić narzędzie? Zgasic na czole, najlepiej. Chyba. Choć pety to nie takie wielkie zło. Nie raz spotkałem się z całą stertą papierów wyrzucanych w drodze i pędzących mi na przednią szybę.

    Niech zgadnę. Ten sam delikwent na pewno narzeka, że w Polsce jest fee, a Niemcy są cacy. Szkoda tylko, że nie zacznie od robienia porządków wokół siebie i z samym sobą.

    Dziękuję za uwagę i pozdrawiam popołudniowo.

  9. Pewien mądry czlowiek powiedział mi kiedyś, że mieć urazę to jak wypić truciznę i liczyć na to, że zaszkodzi ona osobie, do której urazę mamy. Lepiej się wyluuuuuuzoooooować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*