PAJĄKLIWIE

 

Kupiłam N. dokument o Ayrtonie Senna i wsiąkłam.

 

Zacznijmy może od tego, że wszyscy wiedzą, jaka jest moja opinia o sporcie: sport boli, śmierdzi i robi krzywdę. Nie, żebym od razu miała wszystkich sportowców za półmózgów… Ale większość. To samo, jeśli chodzi o komentatorów sportowych. Więc chyba nie dziwne, że jak on wczoraj odpalił DVD, to ja się obłożyłam Sebastianem Fitzkiem, serwetką, sudoku, iPadem, winem i katalogiem hoteli „Paradores”.

 

Wszystko to po kilku minutach odsunęłam precz i gapiłam się na Sennę.

 

Nie znoszę Formuły1, tam się NIC NIE DZIEJE. Zupełnie jak na meczu piłki nożnej. Można zwichnąć szczękę od ziewania z nudów.

 

Więc nie wiem. Albo ten dokument rzeczywiście jest wyjątkowy (nagroda na festiwalu Sundance), albo już nie ma takich sportowców. W ogóle albo mało jest teraz wyrazistych ludzi, albo media są głupie i ze wszystkich robią idiotów. Dawno nie trafiłam na film akcji, który bym oglądała z takim zainteresowaniem, jak przepychanki Senny z Prostem na torze w Japonii. W ogóle te bolidy wtedy, zasady na torze, nawet ciuchy kierowców – miały w sobie coś pionierskiego, jak pierwsze loty w Kosmos albo nie wiem. Zdobywanie Dzikiego Zachodu. I materiały archiwalne- ciepłe kolory kliszy ORWO.

 

Bardzo, bardzo tajemnicza sprawa. Ale fanem Formuły1 nie zamierzam zostać, żeby to było jasne, bo nie rozróżniam tych dzisiejszych kierowców. No – Fernando Alonso, bo robi bardzo ładne okulary i bransoletki i dobrze mu w czerwonym (to powinna być w ogóle podstawa zatrudniania kierowców F1).

 

Sebastian Fitzek też dość obiecujący (zaczęłam od „Kolekcjonera oczu”, oczywiście).


A na pająki latoś klęska urodzaju. Może dlatego, że babie lato mamy mniej więcej od połowy maja. Za to dla odmiany jesień ma byc mroźna. Musze wymyslić przynajmniej trzy powody, dla których nie emigruje na Kanary.

0 Replies to “PAJĄKLIWIE”

  1. ….”blogi przestają być więc jedynie platformą osobistej ekspresji i stają się coraz silniejszą konkurencją wobec tradycyjnych mediów, budując swoją wiarygodność w konkretnych dziedzinach – tym bardziej, że rośnie ich rola w kształtowaniu opinii rynkowej”

    http://hatalska.com/2011/08/11/blogi-i-mikroblogi-w-polsce-dane-z-raportu-wave5/

    ….najbardziej to kształtowanie odczuwa …
    mój portfel!
    prawie (PRAWIE) po każdym przeczytaniu wpisu Barbarelli, w domu coś przybywa, a z potrfela ubywa …
    ale nie narzekam! słowo!

  2. Nie ryczałam? JA nie ryczałam?…
    Ryczałam od momentu, kiedy wygrał w tym wyścigu, co mu sie popsuła skrzynia biegów i został tylko jeden bieg, i jak wysiadał z samochodu to był taki zmęczony że prawie płakał, i tak go bolały ręce, że na podium nie mógł unieśc w górę pucharu. BARDZO ryczałam.
    A jak sam jeden wywalczył, żeby usunęli z toru opony?… (o, zaraz zacznę ryczec znowu)

  3. Ja naprawdę nie wiem o co tyle szumu z tą Formułą 1. Bo Kubica? To tak jak ze skokami bo Małysz. Nuda. Przecież od dawna wiadomo, że jedynym sportem do obejrzenia dla kobiety i nie porzygania się z nudów jest żużel 🙂
    P.S. No to trzeba obejrzeć ten dokument.

  4. O bosze! No wiadomo, że miedia są głupie! Pracują tam w większości same głuptaski z tupetem (nie mylić z doczepianym koczkiem czy grzyweczką). Wystarczy kupic gazetę, albo włączyć tv (o ile ktoś ma ten archaiczny wynalazek jeszcze) i się osobiście przekonać, tak? No i ten… co ja chciałam.. a! a skoro królują tam głuptaski, to nie mogą kreaować niczyge ponadprzeciętnego, naprawdę interesującego czy intelektualnie pobudzającego. Kreują typy takie jak oni sami, mierne. No i koło sie zamyka, no i tak o!

    A co do Formuły 1. Barb, masz 100% racji, straszne nudy i to przez około 3 godziny, makabra. No do dziś mam pewne wyrzuty sumienia co do Kubicy. Delikatnie mówiąc nie życzyłam mu sukcesów, kiedy co sobotą trzy godziny zabierał mi na wyłacznosc uwage mojego J.

  5. Ja do dziś pamiętam wypadek Senny, w którym zginął. Oglądaliśmy też całą rodziną transmisję z pogrzebu… To był wielki sportowiec. Dzisiejsza Formuła to nuuudy z porównaniu z tą sprzed lat.

  6. Pamiętam piłkarskie mistrzostwa świata w 1994 roku i zwycięską reprezentację Brazylii, która właśnie zmarłemu Sennie zadedykowała zwycięstwo. W ogóle to strasznie tragiczna ta historia. Ale też śmierć go paradoksalnie unieśmiertelniła.

  7. Widzisz, ty przynajmniej nie ryczałaś. Ja na końcu tego dokumentu ryczałam jak durna, a i MojaMężczyzna ukradkiem łezkę ocierała.
    I miałam ochotę nakopać Prost’owi.
    Ayrton Senna rulez.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*