O ZACMIENIU

 

No dobra, przeziębiłam się. Tzn. nie ja, tylko mój mąż się, a następnie mnie drogą sukcesji. Wobec czego we łbie grają mi wszystkie srebrne dzwony i jeden kurant w górnych rejestrach.

 

Stary rok zakończyliśmy dyskusją, kto może na co liczyć za kwotę 600 złotych polskich, a nowy rozpoczęliśmy seansem filmowym. Amerykańskie wojsko zrzucało z helikoptera słonia do wietnamskiej dżungli. Próbowaliśmy to rozważać w aspektach moralnych bądź ekonomicznych (dlaczego słonia? Dlaczego nie antybiotyki albo traktor URSUS?), ale szybko się poddaliśmy, gdyż to nie ma sensu. Amerykańskie wojsko zrzuca słonia BO MOŻE I UMIE. YES WE CAN. Przy czym najmniej do gadania ma tu słoń.

 

Dla naszych uroczych gości przygotowaliśmy moc niespodzianek, z czego chyba największą okazały się schody wejściowe. Wszyscy zaliczyli na nich poczwórnego tulupa, a być może wręcz Touluse – Lautreca, a serię zakończył N. wyjątkowo udanym telemarkiem z naciskiem na tył głowy i nerkę. Śmiechu było!… Przyłożyło mu się barszcz ukraiński z Hortexu na guza.

 

Obejrzeliśmy kilka horrorów (jak dorosnę, to chce być Diane Lane) i jeden dokument – „Czekając na sobotę”. Nie umiem się podjąć recenzji. Jeden taki po obejrzeniu zaniemówił i zamknął się w łazience na półtorej godziny. To chyba najlepsza recenzja jest.

 

A wczoraj znalazłam prze-cu-do-wne forum:

 

„ …na stypie kogos z rodziny [ nie wiem kogo] , wszyscy jedli rozmawiali itd, i nagle na talerzu stanoł ogórek, zwykły ogórek konserwowy…Wszyscy byli lekko zdziwieni, ale po chwili ogórek opadł wtedy zjadła go Ciocia Ela”.

 

Zaćmienie podobno jest.

 

0 Replies to “O ZACMIENIU”

  1. O, dzięki!
    A w Ś-ciu w Kei przy plaży już byliście? Jeśli tylko jest czynna, polecam, o niebo lepsza od tych wszystkich smażalni dla turystów. No i gofry od pani Małgosi nie mają sobie równych. 🙂

  2. No dobra, ale nie zepsujcie:
    forumzn.katalogi.pl
    (FORUM ZJAWISK NADPRZYRODZONYCH!)
    Polecam dział „Nasze przeżycia / historie”.

    Pozdrawiam ze Swinoujscia!

  3. Jej, no podziel się tym forum. Nie wyczytamy ci. Chyba. 😉
    A u nas zaćmienia nie było, była jednolita szara masa. O dziesiątej znikła, taka jej mać.

    P.S. Kod zzzby – sygnał, że wiosna blisko? Pszczółki, te sprawy?

  4. Zaczęły się promocje w ikei? Bo reklamy w tv z samochodzikiem załadowanym kilkumetrowymi pakunkami na dachu jeszcze w tym roku nie widziałam.

  5. aż zamówiłam film o tej sobocie. Lekka masakra. sceny z nokautu i innych dyskotek oglądałam z mega zażenowaniem i niesmakiem. Reszta – jak sterczenie na przystanku czy gdziekolwiek indziej z piwem, rozmawianie o bójkach, imprezach itp jakoś mnie nie przeraziła, bo z racji wieku (21) i wątku kibicowania w moim życiu poprzebywałam trochę z takimi typami. Jednakowoż, no… mocny dokument. Dzięki za rekomendację.

  6. Na mojej rodzinnej wsi kiedyś miara udanej stypy było odśpiewane „sto lat” nieboszczykowi ;]
    A teraz już się wszystko popieprzyło, nie ma udanych styp, zabaw, wesel, gdzie bimber stoi w bańkach na mleko, na których przez przypadek siedzi komendant miejscowej milicji ;]

    Nie bądź żyła, podziel się tym forum 😉

  7. W „Czekając na sobotę” jeden kolega powiedział, że książek nie czyta bo aż tak mu się nie nudzi. Cudne, od razu przeniosłam to na grunt rodzinny. Nie gotuję bo aż tak mi się nie nudzi, nie sprzątam, do roboty też chyba przestanę chodzić 😉

  8. czekając na sobotę… bywalczynią dyskotek nie jestem co prawda, ale miejscowość z omawianą dyskoteką jest mi znana i bliska (bliskością wyłącznie kartograficzną), w związku z czym wszelkie głośniejsze plotki i inne sąsiedzkie skandale docierają do mnie dość szybko, w dodatku bez zaproszenia…
    właśnie takim lotem błyskawicy dotarła do mnie wieść o filmie dokumentalnym „czekając na sobotę”, obejrzałam i przede wszystkim bardzo zdziwiłam się, że o takich okolicznych „atrakcjach” dowiaduję się z filmu, mimo dotychczasowej niezawodności poczty pantoflowej…
    z tego co wiem o tej miejscowości: duży zakład pracy i dobry dojazd do oddalonego o 30km miasta pozwala na podjęcie pracy tym, którzy mają na to czas i ochotę…
    inni jak widać czekają na sobotę, w wolnych chwilach kosząc trawę…
    brawa dla autorów za ukazanie WYBRANYCH aspektów „życia na wsi” na WYBRANYCH przykładach:D

    ps: polecam „balladę o lekkim zabarwieniu erotycznym”

  9. zdarzylo mi sie raz byc na stypie, na ktorej jedna pani, zreszta zupelnie trzezwa, z powaga wzniosla toast: „zdrowie pani Basi!” i niby nic dziwnego, tyle, ze to o nieboszczke sie rozchodzilo…

  10. Jak powiedziala na stypie po moim Tacie moja kuzynka: ‚nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.’

    Co to za forum? Chetnie dolacze.

  11. naszym przemiłym Sąsiadom, będącym naszymi gośćmi na śniadaniu w drugi dzień Świąt umilał czas Świętem Wiosny (NA CA-ŁY REGU-LATOR!. Żeby i inni Sąsiedzi mieli co do sniadania posłuchać, rzecz oczywista!
    Ale jeszcze odzywają sie do nas i zaprosili na Sylwka i napoili winem po Sylwku, to może nie mam się co przejmowac, nie?

  12. a co do ogorka – to bylby znakomity dowod na istnienei „elementu metafizycznego” w naszym swiecie!!! 🙂 BYLBY, gdyby nie ciocia ela.

  13. no mi tez „czekajac na sobote” stanelo koscia w gardle. nie zebym taka znowu konserwa pruderyjna byla, ale chociaz odrobina smaku i godnosci osobistej to by sie niektorym przydalo…

  14. zaćmienie jako największa sensacja w mojej chałupie zostało obfocone, uczczone setką wódki i obtańczone tańcem wiosny. przy czym z godzinę najpierw zastanawiałam się co za cholera przykręciła słońce, bo jak na porę dnia marnie świeciło. o 9,30 miałam zorzę poranną za oknem… i dopiero spojrzenie na delikwenta wyjaśniło sprawę.
    fotki mam piękne 🙂
    na razie tfu tfu tej zimy jeszcze żadnego tfu tfu tfu telemarka nie zaliczyłam, aczkolwiek za każdym razem idąc po chodniku odmawiam zdrowaśki i ostatnie pożegnanie, bo drogowcy u mnie znów zaspali. tak gdzieś od zeszłego roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*